FELIETON: Niedojrzały Milan
09.02.2012 - 20:17 - Mariusz0607
Kolejny raz Milan udowodnił, że grać z wielkimi zespołami po prostu nie potrafi. Juventus, który wczoraj na San Siro wygrał 1:2, powinien jechać na San Siro z obawą, ile goli może stracić. Tymczasem, mediolański stadion przestał budzić postrach we Włoszech, tak samo jak jego gospodarze, którzy swoje mecze wygrywają jedynie ze słabeuszami lub średniakami ligi włoskiej.
Zawsze znajdzie się wytłumaczenie. Akurat w przypadku Milanu jest ono sprawdzone i niezawodne. Kontuzje nie opuszczają zespołu rossonerich. Niezdolni do gry są min.: Cassano, Boateng, Aquilani, Merkel, Pato, Flamini. Żaden kibic, który chociaż powierzchownie śledzi Serie A nie powie, że są to kopacze, którzy nie potrafią zrobić różnicy na boisku.
Niestety, klasowych zmienników na ławce Milanu wciąż brak. Widać to ewidentnie na meczach, kiedy to grają tacy "mistrzowie" jak Seedorf (wciąż wspaniały technicznie, lecz przy przebiegnięciu 50m sprintem może wystąpić ryzyko zawału), Robinho (skuteczność Brazylijczyka woła o pomstę do nieba, 5 goli w 25 meczach tego sezonu). Swoją cegiełkę dokłada przeciętny Ambrosini, który jako kapitan wciąż trzyma się drużyny, lecz już pojawiają się spekulacje o odejściu wieloletniego reprezentanta czarno-czerwonych barw po tym sezonie.
Jaki jest efekt? Gdy Milan gra z zespołem o klasę lub dwie gorszym, jakoś idzie. Nie straszni im są tacy "potentaci" jak Cagliari, Lecce, Cesena czy Parma. Wygląda na to, że zespół jest na prostej drodze do obronienia scudetto, aż tu nagle pojawiają się rywale nieco silniejsi. Pstryk, czar wielkiej drużyny nagle pryska, a oto dowód:
09.09.11 Milan 1:1 Lazio
18.09.11 Napoli 3:1 Milan
21.09.11 Milan 1:1 Udinese
02.10.11 Juventus 2:0 Milan
15.01.12 Milan 0:1 Inter
01.02.12 Lazio 2:0 Milan
05.02.12 Milan 0:0 Napoli
08:02:12 Milan 1:2 Juventus
Jedynym mocnym rywalem, z jakim Milan dał sobie radę była Roma. Akurat wtedy mediolańczycy wygrali z rzymianami 2:3, zaś mecz odbył się 29.10.11. Na 9 spotkań z prawdziwymi potentatami Półwyspu Apenińskiego, zaledwie 1 wygrana, 3 remisy i aż 5 porażek. Nie tak powinien wyglądać bilans zespołu, który ostrzy sobie zęby na scudetto. Jeśli Allegri nie znajdzie jakiejś cudownej recepty na najważniejsze mecze, to Milan pożegna się z walką o mistrzostwo, chyba że rywale nadal będą tak pobłażliwie tracić punkty.
Niedługo czeka Milan konfrontacja z Arsenalem. Londyńczykom nie wiedzie się w tym sezonie wybornie, zaledwie 6. miejsce w lidze z bilansem 12-4-8 (kolejno: zwycięstwa, remisy, porażki). Może nie jest to wynik oszałamiający, lecz udowadnia, że Arsenal to zespół bardzo chimeryczny, jednego dnia przegrywający 8:2 z Manchesterem United na Old Trafford, aby później rozbić Chelsea 3:5 na Stamford Bridge. Wiadomo, jak działa system pucharowy, więc wystarczą dwa lepsze dni i niesamowity Robin Van Persie, a Milan będzie oglądał resztę meczów Ligi Mistrzów w telewizji.
Nie tylko słaby bilans z lepszymi drużynami jest bolączką, z którą Allegri musi się uporać. Dochodzą także wspomniane kontuzje, lecz pozostaje jeszcze jedna kwestia. Zlatan Ibrahimović.
Zawodnik kluczowy, który w tym sezonie zdobył 20 bramek w 26 spotkaniach. Jednak nie martwię się tym, że gdy Szweda zabraknie, to nie będzie miał kto strzelać. Bardziej chodzi o to, że każdy schemat, akcja, zagranie, praktycznie cała filozofia gry oparta jest na Ibrahimovicu. Łatwo da się zauważyć, że gdy Milan próbuje innego rozwiązania, np: atak skrzydłem, to brakuje w niej szybkości i błyskotliwości. Gdy gra rossonerich zaczyna przypominać dzieci zagubione we mgle, piłka błyskawicznie kierowana jest do Ibry, a to co on z nią zrobi, to już jego sprawa. Tak właśnie wygląda założenie na grę trenera Allegriego.
Paradoksalnie, nieobecność Szweda podczas zapowiedzianych 3 meczów ligowych może wyjść Milanowi na dobre. Zawodnicy muszą nauczyć się grać jako kolektyw, a nie liczyć na to, że geniusz Zlatan może pociągnie ten wózek i jakoś to będzie. Na poziomie Serie A i Ligi Mistrzów trzeba czegoś więcej, niż tylko jednego klasowego piłkarza i jego kilku zagrań aby zwyciężać. Jeśli Allegri zdoła wpoić tą zasadę swoim podopiecznym, a my ujrzymy drużynę, w której każdy zawodnik ma znaczenie, to wtedy dopiero będzie można myśleć o sukcesach, zaś Milan dojrzeje ponownego wejścia na europejskie salony.
przykład Mourinho nie dotyczył tego sezonu, lecz poprzednich (szczególnie w Anglii, bo na Półwyspie Apenińskim trudno było mówić o realnych konkurentach, skoro Moratti wszystkich pogrążył za pomocą " Calciopoli " ), więc " największy rywal " to kwestia raczej drugorzędna

Co do reszty - nie miałem na celu krytykowania oceniania, ani tym bardziej Twoich ocen.
Nie wiem natomiast na podstawie jakich kryteriów ich dokonujesz

Jeśli bowiem przy ocenie abstrahujesz od aktualnych wydarzeń (a pomijając czynniki wpływające na obecne wyniki drużyny robisz to) - " skazujesz się " na operowanie kryteriami obiektywnymi, niezależnie od tego czy robisz to świadomie.
Twoje rozumowanie logicznie zakłada właśnie istnienie obiektywnych pojęć, jak " dobra gra " czy " dobra postawa zespołu ".
Bez względu więc na wykonawców i ich stan, gra, dla przykładu, każdego klubu zawsze może zostać oceniona, jako " dobra " lub nie.
Co stanowi ów wzorzec " dobra " ? Który zespół wyznacza ten standard? A może jest to standard czysto teoretyczny - z zasady nieosiągalny w pełni przez żaden ludzki twór?
Z tego, co do tej pory zostało napisane wyłania się taki obraz:
(a ) porażki i remisy, są gorsze od zwycięstw;
(b) nie wygrywamy
ergo - jest źle.
Oznacza to tyle, że jeśli teraz uda się pokonać " Zebrette ", to z miejsca będzie dobrze, a po następnym meczu znów albo gorzej, albo bez zmian.
Odwołując się z kolei do Twojego przykładu - oceniasz cieknący dach, jako zły tylko dlatego, że Twoja obiektywna definicja " dobrego dachu " zakłada, że ma nie cieć.
Jakkolwiek zabrzmi to mało przekonująco, istnieją ludzie - np. architekci, artyści lub tacy, którzy się za artystów mają - którzy absolutnie się z Twoją definicją nie zgadzają
Nie ma tu żadnego pola, na którym moglibyście ten problem przeskoczyć, chyba że zmodyfikujecie swoje pojęcia, a to już nie jest rozmowa o faktach - o to mi chodziło, gdy pisałem o niekonsekwencji

Było to jednak niepotrzebne i nie chciałbym tego wątku tutaj kontynuować. Mam zawodowy nawyk logicznego rozbioru czytanego tekstu, dlatego właśnie zdarza mi się niestety z tym przesadzać.
Teraz tę przesadę zauważyłem - przepraszam

Dodam tylko na koniec, plasując siebie w tym modelu, który wyżej rozpisałem, że ze swojego relatywistycznego punktu widzenia oceniam obecną sytuację klubu, jako średnią/naturalną.
Pisałem 2 tygodnie temu, czego spodziewam się po tym miesiącu, jeśli chodzi o zdobycz punktową. Na razie nic mnie przesadnie nie zaskoczyło, choć z Lazio liczyłem jednak na 1 punkt.
W najbliższych 3 kolejka spodziewam się łącznie 5 oczek. Wszystko co wyżej ocenię, jako " dobrze ", co niżej " źle "

Pozdrawiam,
MN
Otóż, faktem jest brak zwycięstw w meczach z czołówką. Faktem jest, że w ostatnich spotkaniach przegraliśmy z Interem, Lazio, Juventusem, pokonując Cagliari czy inne Novary.
Przykład Mourinho przewidziałem, był dość oczywisty. Ale - póki co Real jeszcze mistrzostwa nie wywalczył. Ale że jest to wielce prawdopodobne, zwrócę Twoją uwagę, iż napisałem: ''z największymi rywalami'', nie zaś ''z największym rywalem''. Różnica drobna, ale jakże istotna. Miałem na myśli sytuację, kiedy istnieje grono - składające się z trzech czy czterech ekip - aspirujące do końcowego zwycięstwa. Liga hiszpańska jest obecnie specyficzna, bowiem dwa zespoły przewyższają o dwie klasy pozostałe ekipy, ich bezpośredna konfrontacja ma w takim przypadku znacznie mniejsze znaczenie. Czy pozostałe drużyny z Hiszpanii sa tak słabe, czy (ja się przychylam do drugiej tezy) ci dwaj giganci są obecnie tak niesamowicie mocni - to już inna dyskusja.
Poprzednie Scudetto zdobyliśmy (wybacz mi moją niedoskonałą ocenę) w dużej mierze dzięki słabości rywali. Inter po odejściu Mourinho stoczył się pod wodzą Beniteza w otchłań, z której nie do końca udało mu się wydostać. Juve było beznadziejne, stanowiło jedynie zlepek indywidualności, drużyna to była żadna.
Dziś wystarczy, że Bianconeri ciułają punkciki to remisując, to wygrywając, wystarczy, że Inter złapał nieco oddecu, wystarczy że Lazio mocniejsze - i otóz stanowią one póki co rywali dla nas nie do pokonania. I to jest, drogi Michale, fakt, bo nie wygraliśmy z żadnym rywalem z pierwszej piątki w tabeli.
Kolejna rzecz - istotnie, odczytałem Twoje ''doprowadzić'' jako ''sprowadzić''. Ale to dlatego, że nie przyszłoby mi do głowy, bym miał Ci się tłumaczyć z tego, jak TY interpretujesz moje słowa czy ogólnie moją postawę.
Niekonsekwencji owej postawy nie zauważyłem. Czy owe X porażek nie będzie powodem oceny pracy naszego trenera, to już nie moja ani Twoja broszka. Dużo będzie zależeć od Zarządu (czytaj: od Berlusconiego). Nie postawiłbym nawet 10 złotych na to, że jeżeli odpadniemy znów na tym samym etapie LM, i jeśli zajmiemy drugie, trzecie miejsce w lidze, za Juve i Interem, to Silvio zachowa Maksa na stołku. Bo zacznie się szum w mediach, analiza pracy Allegriego, i nasz Prezio może nie być tak racjonalny i tak rozsądny jak Ty, i w swym zapale postanowi odstrzelić naszego szkoleniowca. Bo Berlusconi może ( lubi to chyba bardziej niż ja, a w klubie ma nieco więcej niż ja do powiedzenia) dokonać (o mój Boże) oceny pracy Allegriego, i może uznać za fakt, że trzecie czy drugie miejsce w lidze to nasza porażka - i Allegriego będziemy już tylko wspominać, dobrze czy źle. Bo może sie okazać, że zarząd i sztab szkoleniowy, których bronisz jako zwartą ekipę, nie stanowią wcale takiej jedności, i że jedna strona obwini za porażki druga stronę, nie zaś murawę. To miałem na myśli konstruując swoje pełne ocen komentarze, Nie była to krytyka, a raczej obawa.
PS. Jesli miałbyś w swoim domu/mieszkaniu dziurawy dach, z którego przy słotnej pogodzie kapałoby Ci na głowę, a nie mógłbyś nic z tym zrobić - czy wzbraniałbyś się z twierdzeniem, ze żyje Ci się w nim mało komfortowo? Wszak byłaby to tylko ocena - faktem jest tylko cieknący dach. W takim duchu nie da się prowadzić żadnej dyskusji, zapewniam Cię. Otóz - dla mnie obecnie w Milanie cieknie dach, i tak - nie jest to dobre.
przepraszam za bardzo dużą ilość błędów - liczne braki liter a nawet słów - ale komputer mi wyraźnie nawala.
Pozdrawiam,
MN
komputer mi się zawiesił i cała moja odpowiedź przepadła...
Napiszę więc tak: nie zrozumiałeś natury mojego zdziwienia, o czym świadczy, że mylisz " doprowadzić " ze " sprowadzić ".
Po rozwinięciu, które zaproponowałeś w ostatnim wpisie wydaje mi się, że nie zdajesz sobie z niekonsekwencji swojej postawy.
Bierzesz w nawias przyczyny obecnej postawy drużyny, bo nie wiemy dokładnie jakie są (z tym się zgadzam w 100%).
Chcesz pisać o faktach i tylko je rozpatrywać - ok.
Wytłumacz mi zatem, na jakie podstawie dokonujesz oceny, że " dziś jest nie najlepiej " ?
To przecież nie jest żaden fakt, tzn. faktem są porażki i remisy, druga pozycja w tabeli, ale " lepiej " - " gorzej ", to oceny, nie fakty.
Nawet przyjmując, że każda porażka jest " zła ", to przecież trener nie został zatrudniony pod warunkiem, że nie poniesie więcej, niż X porażek

Skoro nie chce poruszać czynników do tych wyników doprowadzających, to na jakie podstawie możesz zakładać, że trend się od jutra nie odwróci, a tym samym w ogóle rozpatrywać pozycję trenera?
Tej niekonsekwencji nie rozumiem.
Zdaję sobie doskonale sprawę, że kolejne słabe wyniki nasilą nagonkę na szkoleniowca (z dyskusją to ma już dziś niewiele wspólnego).
Z powyższych powodów (a gdy przyjąć możliwość spekulowania o przyczynach stanu rzeczy - tych, które wyłuszczyłem niżej) nie widzę jednak dla niej uzasadnienia i to oznaczało moje stwierdzenie, które oddaje znana rzymska paremia " nihil novi sub sole "

W kwestii " strategii zdobywania trofeów " nie mogę się z Tobą do końca zgodzić. Nie sprawdzając tego dokładnie, zaryzykuję bowiem tezę, że Mourinho, dla przykładu, większość swoich tytułów ligowych wywalczył ledwie remisując z bezpośrednimi rywalami, a bezlitośnie " goląc " średniaków i słabeuszy. Także potencjalny tegoroczny sukces będzie trzeba tak traktować.
Tłumaczyłem już kilkukrotnie, na czym moim zdaniem polega problem wielu częstych lub długotrwałych absencji członków drużyny w tym samym okresie czasu (również wczoraj lub przedwczoraj, w którymś z wątków). Ty piszesz o czymś zupełnie innym.
Nie będę się jednak powtarzał, bo Rafał w komentarzu #5 ten pogląd delikatnie zarysował i to musi wystarczyć.
Zaś co do Thiago, to niestety, ale on gra gorzej. W tym sezonie zawalił już kilka bramek, co przyczyniło się do straty punktów, a w ubiegłym nie miało miejsca.
Sado_90,
napisałem, że zarówno indywidualnie, jak ich zbiorowo ( " ogólnie " ) - czytaj wypowiedź do końca, choć wiem, że jest nudna i przydługa.
A do końca sezonu jeszcze daleka droga, więc na podstawie czego wysuwasz swoje oceny już teraz?
Pozdrawiam,
MN
Tak, znam miejsce Milanu, i jest to od dłuższego czasu maksymalnie 1/8 Ligi Mistrzów oraz sporadyczne sukcesy na domowym podwórku. Bardzo mi przykro, że nie pogodzę się z tym, mając w pamięci wspaniałe osiągnięcia wielu poprzedników biegających na San Siro. Skoro jest źle, to czemu na siłę temu zaprzeczać? 'Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu' jak głosi przysłowie, a jak na razie zewsząd docierają do nas - kibiców - lawiny usprawiedliwień i pięknych kurtuazyjnych przemówień, które nie zmieniają nic. Na kimś trzeba wieszać psy, bo aktualna sytuacja odbiega od normalnej. Co gorsza, nikt nie wyciąga wniosków z ubiegłego sezonu, kiedy to w linii pomocy przeciwko drużynie Tottenhamu musiał grać Thiago Silva. Już wtedy działo się źle, dlaczego sytuacja się powtarza? Kto jest temu winny? Pech i niekorzystny zbieg okoliczności mówicie - w ten sposób można wszystko 'argumentować'...
Co do meczu z Barceloną - grała ona bez Iniesty, Pique, Alvesa - podstawowych graczy, co przeczy Twojej tezie o najsilniejszym składzie. Teraz przyrównajmy sytuację do Milanu, czyli załóżmy, że nie grałby Zlatan i Thiago Silva. Moim zdaniem okazałoby się to fatalne w skutkach. Skoro nawet w niemal podstawowym garniturze nie potrafimy ugrać nic z lepszą drużyną, to jak tu bronić koncepcji trenera i zarządu?
MN:
Chcesz rozpatrywać każdą porażkę indywidualnie, ale z jakiej racji? Czy po sezonie powiesz, że gdybyśmy nie przegrali z Juventusem, to byłoby zupełnie inaczej? Nie, liczą się punkty uzyskane we wszystkich meczach, i każda wpadka z bezpośrednimi konkurentami do najwyższych pozycji w lidze, to kolejny stracony dystans do rywali. Na końcu nikt nie będzie pamiętał, że zremisowaliśmy z Interem, Juventusem, Lazio, bo nie mieliśmy do dyspozycji najlepszych zawodników. Na końcu będzie liczyć się X porażek i Y remisów, które zapracowały na końcową klasyfikację.
Istotnie, jeśli moje rozumowanie daje się według Ciebie sprowadzić do lamentowania, ogólnikowych stwierdzeń, że ''nie jest dobrze'' czy zwalniania trenera, to nie rozumiesz rzeczywiście mojego toku rozumowania, czego nie mam Ci za złe - zapewne jest to wynikiem moich ułomności, jakie - jak większość z nas - bez wątpienia posiadam.
Cóż, i mnie teraz ciężko dopatrzeć się sensu w Twojej reakcji na moje słowa, skoro wcześniej sam przyznałeś, iż bronisz Allegriego, zarządu i drużyny z czystej przekory. Pówód dobry (niedobry) jak każdy inny, czy jednak na pewno lepszy od mojej postawy?
Ja niczego nie omijam, drogi Michale. Po prostu nie chcę udawać, że jestem na tyle blisko klubu, by wiedzieć, czy nasz słaby bilans z czołówką Serie A to wina czy nie trenera, lekarzy, kibiców czy murawy San Siro...Nie będę się bawił w analityka sytuacji w zespole, gdyż jestem na zewnątrz, i mogę jedynie - tak jak i Ty - spekulować, wyciągą takie czy inne niedoskonałe wnioski,
Nie zwalniam Allegriego, nie żądam jego głowy, stwierdzam tylko, że jeśli najbliższe mecze przyniosą kolejne niepowodzenia, zacznie się dyskusja, gorąca dyskusja, dotycząca kierunku, w jakim to wszystko zmierza. Oczywiście mogę tylko podziwiać Twój stoicyzm i Twój rozsądek, kiedy tak heroicznie trwasz w przekonaniu, że będzie gorzej, i że nic to.
Dlaczego aż tak bardzo boli mnie fakt naszych porażek z czołówką? Ano dlatego, drogi Michale, że historia uczy (nie tylko historia Serie a, również innych lig), że mistrzostwo swojego kraju zdobywa się poprzez zwycięstwa w bezpośrednich starciach z największymi rywalami. To jest fakt - nasz ostatni sezon jest tego faktu tylko potwierdzeniem. Jeśli zaś nie wygrywamy z czołówką, i jeśli nadal z nią wygrywać nie będziemy, skończy się to drugim, trzecim, kto wie (wszak przewidujesz gorsze dni) może nawet czwartym miejscem w lidze. Jeżeli Arsenal wyrzuci nas z LM, będzie to dla nas sezon stracony. No bo co zyskaliśmy? Mesbaha? Wypożyczenia głębokiego rezerwowego Interu czy napastnika Catanii, który nawet pod nieobecność Zlatana nie łapie się do pierwszego składu?
Jeśli taki scenariusz by się sprawdził, to trzeba będzie powiedzieć, że nastąpił regres (choć oczywiście z czystej przekory, dokonując akrobatycznych wyczynów retorycznych można to będzie nazwać progresem - ''propaganda sukcesu'' z lat juz słusznie minionych mi się przypomina, kiedy nawet jak było bardzo źle było, gorliwi klakierzy władzy głosili ''dobrą nowinę'', a kto narzekał - defetysta i malkontent). Ja jestem kibicem Milanu od blisko ćwierćwiecza, wybacz mi więc mój mały defekt w postaci przyzwyczajenia do wielkich sukcesów, do tej mej tak mało pragmatycznej postawy, któa nie pozwala mi się cieszyć z obecnej sytuacji mojego klubu.
Piszesz, ze jesienią brakowało Robinho, Pato. Kontuzje się zdarzają wszędzie, we wszystkich klubach. Problemem to była - i jest - postawa obu wymienionych przez Ciebie panów, gdy sa zdrowi i grają. A grają słabo i nieskutecznie. Napastnicy pierwszego składu, którzy po dwudziestu dwóch kolejkach maja dwa czy trzy trafienia na końcie to przecież dno, i tyle. A brak Flaminiego, który zagrał może pięć dobrych spotkań odkąd trafił na San Siro, brak czterdziestoletniego Inzaghiego, którego Max i tak nie chce wpuszczać na boisko, brak Taiwo, któremu Allegri nie ufał i wypożyczył przy pierwszej okazji, czy brak Ambrosiniego, który w 90%, w jakich grał, pokazywał piach straszliwy - jeśli to ma być argument na obronę zespołu, to już lepiej nie używać żadnych...A Maxes? Jego brak w drużynie na początku sezonu był wiadomy już od czerwca, czyli było to świadome ryzyko, jakie podjął Zarząd, sprowadzając Francuza, więc też niezbyt mocny to argument.
Oczywiście można przyjąć - nie bronię Ci tego - że kontuzje i murawa są winne, i koniec tematu. Póki co będzie gorzej - koniec tematu. Ale ja pozwolę sobie jako obserwator i kibic trzymać się swojej wersji - że gramy gorzej niż rok temu, że wciąż w dużej mierze polegamy na niestabilnym emocjonalnie Zlatanie, że prócz Thiago i póki co Ibry każdy z naszych zawodników gra słabiej niż w poprzednich rozgrywkach, że Arsenal jest obecnie faworytem dwumeczu w CL, i że jeśli w meczach z Udinese i Juve nie wygramy, stracimy mistrzostwo. Taka jest moja słabowita, niedobra i w ogóle niesłuszna, nacechowana ogólnym pesymizmem wersja zdarzeń.

Po kolei:
Maxi,
pytasz co będzie, jak przegramy następne kilka spotkań? Ano, nic nie będzie - jeżeli nie zmieni się sytuacja drużyny, to nie widzę najmniejszego powodu, aby oczekiwać coraz lepszej gry. Ja wręcz oczekuję coraz gorszej, bo weterani w pomocy na pewno nie wytrzymają kolejnych 5 spotkań wciągu 3 tygodni.
W ogóle nie bardzo pojmuję tok Twojego rozumowania.
Przegraliśmy te mecze, które przegraliśmy, to jest fakt (podobnie z wygranymi i remisami
) - nikt z tym nie polemizuje.Spieramy się zaś w kwestii przyczyn tych porażek, co Rafał już napisał, a mnie wydawało się od początku oczywiste.
Przyczyny te nie są niedyskutowalnymi faktami!
Ty zaś zdajesz się to w swoich wypowiedziach pomijać i przechodzisz do ilościowego rozliczania/oceniania drużyny - jak przegrała 5 spotkań to " nie jest dobrze ", a jak przegra następne 4, to będzie beznadziejnie i trzeba lamentować, zwalniać trenera i połowę składu (wiem, że nie myślisz w tak skrajny sposób, ale Twoje rozumowanie daje się doprowadzić do takich wniosków).
Wg mnie każdą porażkę należy oceniać zarówno indywidualnie, poprzez pryzmat postawy poszczególnych piłkarzy i zachowań trenera (nie tylko naszej ekipy zresztą), jak i w szerszym kontekście ogólnej sytuacji w klubie.
Twierdzę, i piszę to po raz ostatni, że obecnie czynniki " ogólne ", " zewnętrzne " przeważają nad tymi " szczególnymi ", indywidualnymi, stąd ocena poszczególnych osób nie jest możliwa, skoro mają zbyt ograniczony wpływ na swój los.
Co do wyników z " czołówką " w pierwszej rundzie, to proszę, sprawdźcie sobie listę kontuzjowanych piłkarzy w kolejkach o nr 2 - 6, bo byli na niej wtedy tacy gracze, jak (oczywiście nie wszyscy przez cały czas) : Robinho, Ibrahimović, Inzaghi, Pato, Flamini, Gattuso, Boateng, Taiwo, Ambrosini, Mexes czy Antonini.
Przez ok. 2 tygodnie dostępnych było - jak dziś - tylko 5 pomocników, z tym że zamiast Ambrosiniego, był Aquilani (trenujący wtedy z drużyną od paru tygodni).
Z kolei w ataku, w niektórych spotkaniach, spośród zawodników pierwszej drużyny trener mógł liczyć tylko na Cassano (nawet El Shaarawy miał w pewnym momencie uraz).
Oczywiście zgadzam się też z tym, co napisał o tym okresie Rafał (inaczej byłbym hipokrytą, skoro wtedy formułowałem takie wnioski) - to się przecież nie wyklucza.
Sado_90,
pisząc o meczu z Barceloną (chodziło mi wyłącznie o rewanż na San Siro, bo pierwszy odbył się we wrześniu, a ja wyraźnie inaczej określiłem ramy czasowe, które brałem pod uwagę) nie miałem na myśli wyniku czy celu, jaki stawiam przed Milanem.
Nie ująłem tego wystarczająco jasno, więc przepraszam i już się poprawiam - chodziło mi o grę naszego zespołu, sposób rozgrywania akcji, ewoluującego w tym okresie wyraźnie, do poziomu, który uznaję za niezły i obiecujący na przyszłość.
Pisałem już w innym miejscu, zgadzając się z opinią miszka820, że Allegri popełnia błąd nie opracowując innej taktyki dla piłkarzy, którzy widocznie gorzej spisują się w tej, przygotowanej pod " pierwszy garnitur " jego podopiecznych.
To powinno być już elementem przygotowań przedsezonowych - mam o to pretensję i żal, tym bardziej, iż czas mija a ja nadal nie widzę tu poprawy (choć zdaję sobie sprawę, jak trudne może być jej dokonanie).
Nie jest więc tak, że Max robi wszystko najlepiej na świecie, a przeszkadza mu wyłącznie, tzw. " vis maior ".
Jednak te zewnętrzne okoliczności należy brać pod uwagę.
Pozdrawiam,
MN
pamietajmy, ze Aquiliani nie umarl, tylko ma kontuzje, ktora za chwile wyleczy. Merkel mial go zastapic przez jakis czas i byc zmiennikiem. W Genoi bardzo zaluja jego odejscia, bo gral tam bardzo dobrze, a to nie jest jakas szczegolnie slaba druzyna. Wiec mysle, ze troche jednak Merkela nie doceniasz.
Pomijam juz fakt, ze rok temu wszyscy tu plakali, zeby Allegri wpuszczal Merkela i Strassera, ktorzy ich zdaniem mieli zbawic Milan. To gdzie konsekwencja? W tym roku obaj sa nieporownywalnie bardziej ograni i obaj znowu sa w Milanie (niestety tez obaj sie lecza). Kogo mielismy niby sprowadzic, skoro na powazne transfery nie ma szans? Chyba lepiej, ze przychodza mlodzi, perspektywiczni wychowankowie.
A co do postawienia sie Barcelonie, to litosci, ale znajmy swoje miejsce! To jest obecnie najlepsza druzyna swiata czy tego chcemy czy nie. Wtedy jeszcze grala w najlepszym skladzie i trudno bylo jakiejkowleik druzynie myslec o strzeleniu im w dwumeczu czterech bramek. Oczywiscie nie mowie, zeby sie tym szczycic, bo mimo wszystko to tylko remis i porazka, ale wstydzic sie nie ma czego. Schowajmy dume do kieszeni, nie jestesmy obecnie taka potega, zeby oczekiwac rozbicia Barcelony.
Maximilanista już zwrócił na to uwagę, nawet grając na początku sezonu w niemal najsilniejszym zestawieniu nie potrafiliśmy ograć bezpośrednich rywali z czołowej piątki.
MN
'...ale tez postawiliśmy się Barcelonie' - czy o to chodzi? Czy najbardziej utytułowana drużyna w Europie powinna posiadać ambicje na takim poziomie? Jeżeli z takim samym skutkiem nawiążemy walkę z Arsenalem, to naprawdę będzie słabo...
Przykro mi z tego powodu, smutno mi, że tak się dzieje, i tak jest już lepiej niż jakieś 2 sezony temu, kiedy to oglądając 4:0 na Old Trafford miałem łzy w oczach. Nie widać jednak progresu w stosunku do ubiegłego sezonu, i to właśnie może martwić. Jak będzie - czas pokaże. Ja jestem pełen obaw, ale pozostaje czekać co przyniosą następne 2-3 tygodnie.
ja tez nie mam do Ciebie zadnych zarzutow, bo Twoje wypowiedzi sa stonowane i sensowne. Ale sam widzisz, ze sporo jest osob, ktore zwalniaja trenera i wymieniaja polowe skladu, chociaz nie zadaja sobie przy tym pytania o przyczyny obecnej sytuacji.
Co do tego slabego poczatku, to na pewno zostaly popelnione pewne bledy. Przede wszystkim skupiono sie na superpucharze, poniekad slusznie bo go zdobylismy, ale przez to poczatek sezonu zaczal sie od zadyszki. Tyle tylko, ze nie laczylbym tych porazek z trudnymi przeciwnikami na poczatku sezonu z obecnymi porazkami, to moim zdaniem zbieg kilku okolicznosci.
Po pierwsze - bledy w przygotowaniu, o ktorych wspomnialem.
Po drugie - pech z odwolaniem pierwszej kolejki, ktora bylaby idealnym "rozegraniem". W rezultacie pierwszy mecz sezonu gralismy w LM z Barcelona, co nijak nie bylo dobre i kosztowalo zespol mnostwo sil.
Po trzecie - nie pamietam juz dokladnie, ale jakies kontuzje tez byly. Na pewno brakowalo Zlatana.
Po czwarte - naprawde ten terminarz w tym roku mamy fatalny. Poczatek z tak mocnymi przeciwnikami wszystkim w zespole skomplikowal zycie. Zawalili kilka spraw, zle weszli w sezon i mielismy skutek w postaci slabego startu.
Popatrzmy jednak, ze stosunkowo szybko zespol sie pozbieral, zaczal grac dobrze i wygrywac. Caly czas gonilismy Juve, wiec poziom mobilizacji byl najwyzszy z mozliwych. To zadanie zostalo wykonane - na koniec roku Milan byl liderem, majac jednoczesnie zdecydowanie najwiecej strzelonych bramek. Oceniajmy wiec caly sezon, a nie tylko jego wycinki! Milan pomimo slabego poczatku byl w stanie podniesc sie, dogonic konkurencje i nawet ja przegonic, to chyba cos znaczy.
Zarzut, ze wygrywamy ze slabszymi... Ponownie pytam - czy lepiej by bylo z nimi wtapiac tak jak Juve, a wygrywac z mocnymi? Wtedy bysmy narzekali, ze brak jest mobilizacji na slabsze zespoly. Oczywiscie najlepiej by bylo wygrywac z kazdym, ale widocznie sie nie da, az tak dobrzy nie jestesmy.
Natomiast teraz co do moich wlasnych zarzutow wobec Milanu i trenera, sa to przede wszystkim:
- brak wpojenia pilkarzom wychodzenia na pozycje. Dobija mnie, ze u nas sie oddaje pilke i stoi w miejscu, zamiast ruszyc do przodu i sie pokazac. Przez to wlasnie nasza gra jest tak wolna. Wiem, ze weterani nie maja sily, ale nie robi tego prawie nikt, nawet Shaarawy tak zaczyna grac i moim zdaniem tak wlasnie uczy ich trener. To jest kompletnie niedopuszczalne i na pewno jest to podstawowy blad Allegriego.
- brak konsekwencji w sprawie ustawienia ataku. Jest to nasza najmocniejsza formacja, a sa z nia pewne klopoty nawet kiedy wszyscy sa zdrowi. Niby naturalnym partnerem dla Ibry wydaje sie Cassano, ale nie mam odczucia, ze jest on dla Maxa pierwszym wyborem. Nie do konca wiadomo jaka role ma odgrywac w zespole Pato i niestety wina za jego slabe wystepy obarczam w pewnym stopniu takze trenera. Wydaje mi sie, ze na Pato zwyczajnie nie ma pomyslu, nie wiadomo co ma grac, a jak dostaje jakies zadania, to trudno powiedziec jakie, bo ich nie wykonuje
- jesli gramy ustawieniem z trequartista, to potrzebujemy na to miejsce nowego pilkarza. Ustawianie tam Boatenga jest bez sensu, on sie moze i jakos tam sprawdza, ale nie blyszczy tak, jak by mogl. Niestety nie radzi sobie tez Robinho, a juz szczegolnie Urby. Wydaje mi sie, ze to jest kolejne miejsce, gdzie Max nie ma do konca wizji jak to powinno wygladac. Tutaj wina lezy czesciowo po stronie trenera, a czesciowo zarzadu, bo byc moze ktos tam mial byc kupiony... byc moze.
- niejako konsekwencja poprzedniego problemu jest za mala ilosc gry srodkiem. O dziwo z podan ze srodka i tak pada i padalo sporo bramek, ale zespol niechetnie gra w ten sposob, czego nie rozumiem. Niestety, boczni obroncy sa dynamiczni, ale wrzucaja slabo, wiec liczenie na wrzutki jest bez sensu. Czesciej ostatnio probuja zgrywac pilki po ziemi do tylu czy w srodek, ale to tez nie wychodzi zbyt genialnie. Za malo jest prostopadlych pilek z srodka, a to dziwne, bo Seedorf takie zagrania ma we krwi, Zlatan takze. Na pewno brakuje tu Cassano i Aquilianiego, a czesciowo tez robiacego wiatr Boatenga...
- znowu wynikajace z poprzedniego: dlaczego w 90% rozgrywamy krotkie rzuty rozne? Ataki ida bokami, wiec maja byc wrzutki, a z rogow juz nikt nie dorzuca? Przeciez niezle to robi Seedorf, niezle to robil wczesniej Robinho, a takze Aqua i Cassano, a jednak nawet oni najczesciej graja krotkie pilki. To mnie denerwuje, bo zamiast sprobowac stworzyc zagrozenie, to oddalamy gre na 20 metr, w polu karnym stoi autobus ustawionych do obrony graczy i zaczynami bicie glowa w mur, albo - paradoksalnie - wrzutki. I co jeszcze ciekawe, jak juz pare razy w tym sezonie zrobilismy dorzucenie z rogu, to zagrozenie bylo niemale, niewiele chybiali Aquiliani czy Pato, a Silva nawet strzelil Barcelonie. Wiec czemu tego nie robimy?
- ostatnia sprawa to rzuty wolne, ktore regularnie bije Zlatan. Owszem, strzelil ostatnio piekna bramke, ale jedna na tyle prob?! Skutecznosc z wolnych mamy katastrofalna, a nie widac innego pomyslu niz silowe uderzenia Ibry. Na poczatku sezonu pare razy rozegralismy to inaczej i wydawalo sie, ze Allegri pracowal nad tym elementem, ale teraz znowu jest to samo.
Jak widac, takze ja mam sporo zarzutow
Brakuje nam obecnie zawodników, którzy faktycznie robili by różnice i których stać na jakieś niekonwencjonalne zagrania. Całe szczęście, że co raz bliżsi powrotu są Pato, Prince i Aqua.
Moim zdaniem zecza ktorej potzrbuje Milan to wieksze tempo, niestety zawodnicy odpowiedzialni za ten styl sa kontuzjowani i mamy powrot do zmiennikow typu Seedorf, Ambro. Ci jednak potrafili utrzymac wynik z Napoli grajac w 10. Nie wiem czy mlodzi zawodnicy daliby rade. Moze...
Druga sprawa to Ibra,genialny i chimeryczny. Boje sie zeby nie bylo powtorki z zeszlego sezonu - kartki zawieszenia itp. Na chwile obecna jest liderem, umie grac zespolowo jak malo kto, musi miec jednak zawodnikow, ktorzy go rozumieja, w przeciwnym wypadku pojawiaja sie chimery niezadowolenie i geniusz Ibry schodzi na 2 plan.
Niestety nam kibicom nie pozostaje nic innego jak miec nadzieje i wierzyc...
p.s. podobny Lige Mistrzow mamy w genach ( naprawde chcialbym w to jeszcze umiec wierzyc)
pozdrawiam
Ja dziś odbieram Twoją postawę, jak również postawę Michała jako normalną, tyle że nieco odmienną od mojej, i tyle. Nie sądzę, byście póki co przekroczyli jakieś granice
Obawiam się tylko, co będzie, jeśli dalej będzie źle - bo dziś jest nienajlepiej, nie ma się co oszukiwać. Mój komentarz, zapewniam, nie był zadnym zarzutem, jedynie obawą, czy po kolejnych (oby do nich nie doszło!!!) ewentualnych niepowodzeniach będziemy udawać, że własciwie wszytko jest ok, tylko pecha mamy.Co do Twoich argumentów odnośnie ostatniego okresu - masz 100% racji. Tyle że we wrześniu czy listopadzie, kiedy nie można było mówić o jakiejś niewiarygodnie okrutnej pladze kontuzji, też nie umieliśmy pokonać nikogo z ligowej czołówki. Gdybyśmy wtedy odnieśli jakieś przekonujące zwycięstwa nad rywalami w marszu po Scudetto, dziś nie byłoby tej całej dyskusji ani tego felietonu...
I powtórzę: nie jestem zajadłym przeciwnikiem Allegriego, on wciąż ma u mnie kredyt zaufania. Nie sądzę też, bym posunął się kiedykolwiek za daleko w krytyce wobec niego czy też wobec jakiegokolwiek naszego piłkarza czy członka zarządu.
Ale uważam, że jesli w najblizszym miesiącu dalej będziemy dołować, będzie można dokonywać bardzo wstępnych, ale jednak konkretnych, rozliczeń wobec działań naszego zarządu i pracy naszego szkoleniowca. Bo jeśli idzie coś źle, zawsze oznacza to popełnione gdzieś błędy, nie zaś jedynie pecha.
Pozwole sobie dorzucic swoje trzy grosze do ostatniego posta Michala.
Flamini i Gattuso grali mniej wiecej zamiennie. Zamiast Flaminiego przyszedl Nocerino, natomiast Rino byl zdrowy na koniec okienka. Tu ruch zarzadu oceniam dobrze, bo Nocerino okazal sie dwie klasy lepszy od Flaminiego. A Gattuso... przypomnijcie sobie, ze mial wrocic od stycznia, nawet zagral mecz z PSG. Nikt nie mogl przewidziec, ze jego kontuzja, zreszta bardzo nietypowa i nieprzewidywalna, tak sie bedzie ciagnac. Nawiasem mowiac, cieszmy sie ze on w ogole zyje i normalnie funkcjonuje. To samo tyczy sie Cassano, zawodnika ktory stanowil o obliczu zespolu i byl w wielkiej, byc moze zyciowej formie.
Dalej, za Aquilianiego przyszedl Merkel i powiedzcie mi, ze to wina Allegriego, ze chlopak wypadl na dwa miesiace. Nikt tego nie mogl przewidziec. A dodajmy, ze mecze ktore zagral, byly dalekie od idealu, ale jednak moim zdaniem dobre, szczegolnie jak na pierwsze wystepy po powrocie. Mysle, ze miesiac treningow i Merkel bylby bardzo wartosciowym graczem. Ale o tym sie przekonamy moze w kwietniu.
I jeszcze raz powtarzam - tu nie chodzi o to, ze kazdy zespol powinien miec caly sklad dostepny przez caly czas, zupelnie nie o to chodzi.
Normalna sytuacja to taka, ze jest jakis szkielet zespolu, ktory w zaleznosci od przeciwnika, stopnia waznosci meczu itd. moze byc swobodnie zmieniany. Wtedy mozna mowic, ze trener dobrze lub zle dobiera taktyke, robi dobre lub zle, za szybkie lub za pozne zmiany. W momencie, kiedy graja tylko pilkarze, ktorzy mieli wchodzic na zmiany, a malo tego wiedza, ze jesli oni odniosa kontuzje albo zle rozloza sily i zdechna w polowie meczu, to nikt ich nie zmieni... robi sie naprawde goraco.
Obejrzyjcie nawet kilka skrotow z tego okresu, kiedy mielismy mniej wiecej niezly sklad, wtedy kiedy ogrywalismy przeciwnikow po 4:0, 3:0, 4:1. Owszem, to nie byly czolowe druzyny (chociaz trafilo sie i Palermo, z ktorym zawsze mielismy problemy). Ale chodzi o sam sposob gry. Bylo tam sporo polotu, ciekawych zagran, zaskakujacych podan, bylo troche klepania, byla i dynamika. Mozna zobaczyc jakie zagrozenie stwarzal pod bramka niedoceniany Aquiliani, ile strzalow tego zawodnika bramkarz bronil koncami palcow, ile razy zabraklo centymetrow, a ile goli padlo z jego podan. Mozna zobaczyc dynamiczne wejscia Boatenga. Nawet nie mowie o cudownych zagraniach Cassano. Ten zespol gral wtedy zupelnie inaczej, z wieksza dynamika, z wieksza ambicja. Tylko kto ma teraz napedzac akcje, jak w pomocy mamy zmeczonych weteranow bez szans na zmiane? Taki Ambrosini czy Seedorf sa zbyt madrzy pilkarsko, zbyt doswiadczeni, zeby bezmyslnie trwonic cale swoje sily. Wiedza, ze maja przed soba 95 minut boju, a za trzy dni nastepny mecz, wiec calkiem swiadomie biegaja na pol gwizdka. Powiedzcie teraz, ze to wina trenera!
Może i dobrze, że czystej przekory czy też z inych pobudek Uzytkownicy Michał Nowak czy rafal996 odgrywają rolę adwokata diabła, wbrew powszechnym opiniom (ja sam toczyłem taki donkiszotowski spór z miażdżącą większością jakiś rok temu - w obronie czci Leonardo
).Taka postawa służy różnorodności i dodaje smaczku oraz kolorytu komentarzom na naszej stronie.Obawiam się jednak, cóż to będzie, gdy w najbliższych meczach z Udinese i Juve znów zawiedziemy, i odpadniemy z LM z Arsenalem na dokładkę. Wówczas tłumaczenie dalej wszystkiego kontuzjami, pocieszanie się zwycięskim meczem o Superpuchar czy przedsezonowym pół - meczykiem sparingowym będzie już tylko czczą retoryką, manipulacją formą i zaciemnianiem treści. Bo pewnych tez - w zderzeniu z faktami- chcąc być szczerym wobec samego siebie i innych po prostu nie da się obronić.
A moja złota maksyma życiowa mówi: ''We wszystkim należy mieć umiar''...
odniosę się tylko do tego, co napisałeś o poszczególnych piłkarzach, bo do pytań ogólnych (" po co rezerwowi " itp.) nie widzę sensu, skoro dokładnie wyjaśniałem swój pogląd przez ostatnie dni, a Ty dalej piszesz o czymś innym.
Flamini - piszesz, że brak transferu, a Nocerino to za przeproszeniem kto?
Gattuso - wbrew temu co napisałeś, jego problemy zdrowotne zaczęły się po zamknięciu letniego okienka transferowego.
Aquilani - miał facet faktycznie problemy ze stawem skokowym i kontuzja mu się odnowiła, ale czy to było takie oczywiste? Dla mnie nie, ale faktycznie nie śledziłem przesadnie uważnie jego kariery.
Wnioskiem z jego kontuzji było zaś wypożyczenie Merkela, a w dalszej kolejności ściągnięcie Mntariego.
Pato - wnioskiem była próba sprzedaży do PSG; zablokowana przez piłkarza lub Berlusconiego.
Skoro się nie udało - ściągnięto Maxi Lopeza (na gracza z większym nazwiskiem, a tym samym lepiej zarabiającego aktualnie budżetu klubu nie stać).
Cassano - nie rozumiem po co go tu umieściłeś, skoro przyznajesz, że to był pech i ani trener, ani zarząd nie mogli tego przewidzieć.
Do niedawnych badań była zaś nadzieja, że baryjczyk wróci do gry na przełomie marca i kwietnia (teraz wiadomo, że jeśli w ogóle w tym sezonie zagra, to tylko na kończących je Euro).
Co do nikłych alternatyw w ataku, to cóż - nawet najlepszym napastnikom zdarzają się słabe sezony i tym razem padło na Robinho. Sprzedać się go od ręki nie da, chyba że po kosztach niedawnego zakupu, a na liście płac jest i blokuje miejsce dla innego dużego nazwiska, o czym już pisałem.
Senatorowie nie mieli zaś grać co 3 dni na pełnych obrotach - mieli być uzupełnieniem składu lub zmiennikami dla siebie (van Bommel i Ambro), więc znów chyba nie trafiłeś z pretensjami.
Strasser nie ma odmieniać niczyjego oblicza! Wrócił z wypożyczenia, gdyż odniósł poważną kontuzję i uznano, że będzie dla niego lepiej, jeśli będą ją leczyli specjaliści, których Milan może zapewnić, a Lecce na nich nie stać.
Zaś z " graniem na Zlatana " czy " pod niego " tworzy się już jakaś legenda. Dosłownie, bo choć jest w niej ziarnko prawdy, ale w całości to jedna, wielka " bujda na resorach ".
Szwed faktycznie w ostatnim czasie mocno zdominował obraz gry zespołu. Jednak nie w początkowych fragmentach pierwszej i drugiej połowy, bo wtedy reszta ma siły a może też wskazówki trenera w głowie i gra jednak bardziej zespołowo i kombinacyjnie.
Z czasem się to wszystko rozmywa, a Ibra jest jednak zawsze, zwykle co parę minut próbując pojedynczymi akcjami rozstrzygnąć losy meczu.
Kiedy tego nie robi, stoperzy wymieniają się podaniami, ewentualnie uruchamiając bocznych obrońców na skrzydłach.
W październiku i listopadzie, przez łącznie chyba 5 lub 6 tygodni, zespół był we w miarę szerokim składzie i gra zaczęła od razu wyglądać zupełnie inaczej. To wtedy, przypomnę, nie tylko rozjeżdżaliśmy kolejnych " średniaków " i " słabeuszy " w lidze, ale też postawiliśmy się Barcelonie.
Stąd wiem, że obecna 33 naszych piłkarzy to nie skończone leszcze, a trener jest noga. Oni potrafią to wszystko razem ogarnąć, ale w takich warunkach jak teraz jest to niezmiernie trudno.
Tak sobie jeszcze pomyślałem - wszyscy nawołujący do zatrudnienia Capello, przypomnijcie/zobaczcie sobie, jak przebiegała i czym się zakończyła jego poprzednia przygoda z powrotem na " stare śmieci " (ja pamiętam to aż za dobrze).
Zresztą z podejściem większości, to już po pierwszym meczu, widząc jak on ustawia zespół, pragnęlibyście szczerze, jak najszybszego rozstania
Pozdrawiam,
MN
Kompletnie się z Wami nie zgadzam Panowie, i dziwię się prawdę powiedziawszy podejściu jakie prezentujecie. Cóż to za argument, że mamy mnóstwo graczy kontuzjowanych? Czy to oznacza, że na całym świecie i w każdej lidze absolutnie każdy zespół dysponował pełnym wachlarzem zawodników dostępnym przez cały sezon? Rafal napisał, że nie można ocenić poczynań Milanu, gdyż nie było optymalnych warunków dla trenera w tym sezonie. Przecież właśnie o to chodzi w piłce. Skoro zakładamy, że grać powinien podstawowy skład, najsilniejsze zestawienie, to po co nam rezerwowi? Właśnie po to, aby się zabezpieczyć, a kontuzjami i słabą aktualnie sytuacją kadrową można obarczyć zarząd i trenera, ludzi decydujących o obliczu drużyny.
Wymieniając po kolei:
- Flamini - kontuzja eliminująca go z gry przydarzyła się jeszcze przed zamknięciem okna transferowego, podobna sytuacja z Gattuso - żadnych konstruktywnych wniosków, co za tym idzie brak transferu na tę pozycję/rozpoczęcia adaptacji gracza primavery
- Aquilani i Pato - czy naprawdę trzeba być jasnowidzem Jackowskim, aby stwierdzić, że kontuzje tych graczy w trakcie sezonu to pewnik? Pytanie retoryczne. Wniosków brak
- Pech Cassano, który wcale nie jest usprawiedliwieniem nikłych alternatyw w ataku, bo słaba dyspozycja Robinho również powinna zostać wyantycypowana po całokształcie jego dotychczasowych dokonań
- Ambrosini, VB, Seedorf - czy ich metryki są opatrzone taśmą z napisem 'top secret'? Każdy, nawet niedzielny, kibic Milanu zdawał sobie sprawę, iż nie będą oni w stanie grać co kilka dni na pełnych obrotach i w pełnym wymiarze czasowym.
Próby łatania wszystkiego zimą nie mogły odnieść żadnego pozytywnego efektu - Maxi Lopez to alternatywa równie głęboka jak Inzaghi, Mesbah jest tak samo przeciętny jak Antonini, Muntari siedzący pewnie jeszcze w Afryce to kot w worku, Merkel i Strasser - chyba nikt nie sądził, że odmienią oni oblicze drugiej linii Rossonerich.
Zgadzam się również z autorem felietonu co do pomysłu na grę, od dłuższego czasu widać brak kreatywnego Cassano, a jak doszła do tego nieobecność Aquilaniego, to Zlatan praktycznie sam wygrywa mecze, a jego niedługo też przecież zabraknie. Czarno to wszystko widzę, po prostu.
Pragnę wierzyć, usiłuję wierzyć, muszę wierzyć. Jednak każdy kolejny mecz z poważnym rywalem pozbawia mnie złudzeń...
fakt, bronię tych wszystkich wspomnianych przez Ciebie osób.
Robię to może nawet trochę na wyrost, trochę z przekory, ale bardziej dlatego, że przywiązałem się do tego serwisu i zwyczajnie męczy mnie czytanie pod każdym newsem takich samych wpisów.
Wszystkie zaś akurat teraz walą w trenera, jak w bęben, co wg mnie nie jest do końca uzasadnione.
Na Twoje pytania odpowiedź z mojej strony jest obecnie jedna: nie potrafię tego ocenić, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją na tyle nienormalną, iż ja nie ważę się stosować do niej kryteriów, którymi posługiwałem się jeszcze pół roku temu.
Jak mam oceniać Mistera, skoro w ostatnim komentarzu pod tematem poświęconym ostatniemu meczowi napisałem, że niewiele jest kwestii czysto trenerskich, na które może mieć teraz wpływ?
Jak mam oceniać grę, skoro wynika ona z tego, iż obecnie dostępni są wyłącznie tacy zawodnicy i jedyne rozwiązanie, jakie mi przychodzi do głowy, a jeszcze go nie zastosowano, to próba gry z kontry (jak w pierwszej tegorocznej potyczce z Blaugraną)?
O obecnej sytuacji klubu mogę powiedzieć więcej i już zresztą to robiłem.
W zaistniałych okolicznościach (tych ogólnych, czyli m.in.: globalnej sytuacji ekonomicznej oraz na piłkarskim rynku transferowym, strukturalnych problemów calcio i biznesowych kłopotów naszego właściciela) uważam, iż zarząd obrał dobrą drogę.
Jest to gra na przeczekanie z opcją polowania na okazje, by w międzyczasie ugrać ile się uda oraz z ostrożnymi inwestycjami w przyszłość (sektor młodzieżowy).
Szczególnie ten ostatni element mi się podoba, bo choć może trudno to sobie teraz wyobrazić, to Milan może w perspektywie kilku lat dojść do punktu, z którego Berlusconi go wyciągnął 26 wiosen temu.
Wtedy zaplecze młodzieżowe będzie bezcenne.
Nikt z nas nie zna przyszłości. W zasadzie, obecne warunki sprawiają, że coraz bardziej możliwy jest świat permanentnej niepewności i braku planów.
Z tego powodu z sytuacji w klubie jestem zadowolony - nie szalejemy i zabezpieczamy zasoby. Wierzę, że to się w najbliższym czasie opłaci.
Jeśli chodziło Ci o aktualną sytuację w różnych rozgrywkach, to pisałem 10 dni temu - z oceną wstrzymuję się do końca miesiąca.
Pozdrawiam,
MN
uważam, że nasza gra potrafi być dobra. Obecnie jest mocno przeciętna.
Uważam też, że trudno w ogóle oceniać ten zespół i pracę sztabu szkoleniowego, skoro ani przez chwilę nie mają optymalnych, zakładanych przed sezonem warunków. Co byśmy nie robili, ten sezon jest już dla Milanu stracony. Nawet jeśli wygramy jakieś trofeum, nigdy się nie dowiemy na co tak naprawdę było stać ten skład.
Mamy zupełnie inne stanowiska na temat sytuacji drużyny, i myślę, że na razie tak pozostanie.
Jednak widząc, jak za wszelką cenę starasz bronić się naszego trenera, zawodników oraz zarząd, mam jedno, zasadnicze pytanie - Czy jesteś zadowolony z trenera, gry, oraz sytuacji klubu, w której się znajduję?
rafal996
Czy uważasz, że nasza gra jest dobra?
Nie jest też łatwo z tymi młodymi. Rok temu byli już praktycznie gotowi do dorosłej piłki Merkel, Strasser, byli obiecujący napastnicy i można było oczekiwać, że Allegri da im szansę. Teraz tak naprawdę poza El Shaarawym, który gra, nie bardzo są gracze, którzy naprawdę mogliby się pokazać w prawdziwym meczu. No dobrze, jest De Sciglio, ale akurat na jego pozycji nie mamy większych problemów. W meczu z PSG zagrał Carmona, zawodnik obiecujący, ale potrzebuje gry i to na pewno nie w pierwszym zespole w ważnych meczach. Tak że sytuacja naprawdę jest trochę inna, niż rok temu.
Felieton fajny - czytało się lekko, łatwo i przyjemnie. Tak trzymać (błędów trochę jest, nie tylko interpunkcyjnych)!
Autor przedstawił swój punkt widzenia, dość zresztą popularny i nawet sprawiający wrażenie " oczywistej oczywistości ".
Gdybym śledził losy rossonerich w tym sezonie pobieżnie, z doskoku, w ramach jakichś pobocznych obowiązków zawodowych (powiedzmy, jako dziennikarz sportowy piszący ogólnie o futbolu, ale nie " specjalizujący się " w Serie A), to pewnie sam bym coś takiego napisał.
Jest inaczej, więc dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że poprę w całej rozciągłości to, co napisał już Rafał w komentarzu nr 5 oraz kamilus w komentarzu dwunastym.
Pozdrawiam,
MN


Jedynym - Jednym *

Ibrahimović sam tego zespołu nie pociągnie, mimo, że jest jedynym z najlepszych (o ile nie najlepszym) środkowym napastnikiem na świecie.
Brak klasowych zmienników? To nie o to chodzi. Zmiennicy są i to nieźli, natomiast kolega Michał Nowak już parę razy tłumaczył, jak zachowuje się zespół grający co trzy dni wciąż tymi samymi graczami. Gdybyśmy mieli pełną kadrę, a zmiennicy byliby właśnie tym, kim powinni, czyli ZMIENNIKAMI, wchodzili w określonym momencie, zależnym od sytuacji i wybranej taktyki, można by było ich oceniać. Jeśli zmiennicy grają ciągle i to pod ogromną presją, sytuacja jest już zupełnie inna.
Porażki z silnymi zespołami? To proszę wskazać, w którym z tych meczów graliśmy w pełnym składzie i na spokojnie. Każdy miał jakieś problemy w tle, a to ktoś wypadł, a to ktoś dopiero wracał. Poza tym, Juve gra niby lepiej, a ma aż jeden punkt więcej, bo wtapia zwykle ze średniakami. To co jest lepsze? Czy gdybyśmy to my mieli jeden punkt więcej, to dziś w Turynie by się mówiło o kryzysie?
Konsekwentnie nie zgadzam się z tym, że każda piłka u nas kierowana jest do Ibry. Tak było za czasów gloryfikowanego teraz Leonardo, kiedy wszystkie piłki szły do Dinho. Teraz można wskazać kilka charakterystycznych, wręcz schematycznych zachowań Milanu (rozgrywanie przez obrońców, piłki w poprzek boiska, wrzucanie piłki przez bocznych obrońców), ale nie przesadzajmy, zagrywanie do Zlatana górnych piłek nie jest jakieś nagminne i nie przekracza "normalnego" poziomu. Bo trzeba jeszcze zaznaczyć, że jest to sposób gry skuteczny, wiele bramek w ten sposób strzeliliśmy. A Wy ciągle, że jak piłka do Zlatana, to źle.
Mam cały szereg zarzutów wobec obecnego Milanu, także wobec Allegriego. Ale niestety nie mogę się zgodzić z powszechnie tu podawanymi zarzutami.
Zgadzam się niemal w całości z postawionymi tezami. Można było dodać jeszcze coś o "świętym" Allegrim, ale to chyba temat na następny i dłuższy felieton. (Do autora: zadbaj o interpunkcję, ponieważ w niektórych miejscach przecinki postawione są nieprawidłowo).
Jaką ocenę wystawisz Rossonerim za poczynania w sezonie 2011/2012?
ACMilan.com.pl istnieje od 3127 dni.
Napisaliśmy łącznie 2610 newsów.
Dotychczas zarejestrowały się: 11634 osoby.
Sprawdź najnowsze Zakłady bukmacherskie online, na stronie Sportingbet.pl
mecze na żywo


offline

