FELIETON: "CHARYTATYWNIE"
25.12.2011 - 13:46 - stasq_acm
Czas niestety ma to do siebie, że mija szybciej, niż ktokolwiek z nas zdąży się zorientować. Już niedługo pożegnamy stary rok, który dla Milanu był okresem dość udanym, bowiem po kilku latach zdołaliśmy wywalczyć upragnione scudetto. Wielkimi krokami zbliżają się do nas także święta i choć wyglądając za okno mamy wrażenie, że rozciągający się za nim obraz niczym nie przypomina tego zimowego raju, którym świat powinien stawać się grudniową porą. Jednak z każdym nadchodzącym dniem odczuwamy tę wyjątkową atmosferę na własnej skórze i zapewne każdy już nie może doczekać się upragnionej kolacji wigilijnej, wyczekując uprzednio na pierwszą gwiazdkę. Boże Narodzenie to taki, jak niektórzy twierdzą, magiczny czas,w którym ludzie skupiać się powinni głównie na tych dobrych, pozytywnych stronach życia, dostrzegać inne niż jedynie ponure barwy, jakie dominują niestety w naszej szarej, codziennej rzeczywistości. Podczas świąt staramy się zmieniać coś w sobie, stawać się lepszymi ludźmi, kroczyć ścieżkami, które niosą za sobą wielkie szczęście. Pamiętamy, że ten czas dany nam raz w roku nie sprzyja tylko wielkim zakupom i gruntownym porządkom. To właśnie wtedy powinniśmy przyjmować aktywną postawę wobec potrzebujących, nieść pomoc tym, którzy najbardziej jej oczekują, nie potrafiąc poradzić sobie z problemami. Ekipa rossonerich to nie tylko świetni, znani piłkarze, czy też doskonale zorganizowany klub. To przede wszystkim ludzie o ogromnych sercach, którzy potrafią wykorzystać sławę i pieniądze do szczytnych celów, by uczynić świat choć trochę lepszym miejscem. Dlatego w dwutysięcznym drugim roku z inicjatywy włodarzy klubu powstawła Fundacja Milanu, której priorytetem stała się pomoc najbardziej potrzebującym ludziom, zamieszkującym wszelkie zakątki świata. Podczas tych kilku lat jej istnienia, niejednokrotnie była ona promotorem rozmaitych akcji, udzielając zarówno pomocy finansowej, jaki i wsparcia tym, którzy zostali brutalnie skrzywdzeni przez los. Już teraz liczba ukończonych projektów przez ową fundację jest godna podziwu i zapewne nasi ulubieńcy są dumni z tego, że są częścią zespołu, dla którego humanitarność i chęć niesienia zmian na ziemi nie są pojęciami obcymi, a wręcz przeciwnie. Coś takiego nie dzieje się tylko i wyłącznie podczas trwania okresu świątecznego, lecz przez cały rok Milaniści pokazują, że cierpienie innych jest im bardzo bliskie.
"Jest jedno słowo, którym wszyscy powinniśmy kierować się jak regułą - wzajemność." (Konfucjusz)
Żadne cierpienie nie sprawi nam tyle bólu i smutku, niż to, z którym zmagać się muszą najmłodsi, bezbronni, niczego nieświadomi. Łzy same napływają do oczu, gdy musimy patrzeć jak maleńkie, często dopiero narodzone dzieci od niemal początku swojego istnienia muszą walczyć z czymś, na co wpływu absolutnie nie mają. Fundacja Milanu wraz z Pippem Inzaghim postanowiła wesprzeć dzieci, które dopadła jedna z najstraszniejszych chorób - białaczka, będąca często wyrokiem śmierci. W szpitalu w San Gerardo Monza powstał projekt mający na celu monitorowanie stanu zdrowia dzieci, które zostały wyleczone z białaczki. Zamieszczony został tam program komputerowy, który wraz z opinią i ciągłą opieką biegłych lekarzy kontroluje stan zdrowia dzieci tuż po zakończeniu leczenia. Proces ten pozwala na ciągłość obserwacji podopiecznych kliniki, aby w przyszłości mieć gwarancję na brak nawrotu choroby. Superpippo, który był częstym gościem kliniki i stałym partnerem tej akcji, nie pozostał obojętny i postanowił przekazać na tę akcję cały dochód ze swojej autobiografii 300 goli, opisującej jego długą i wspaniałą karierę.
"Najbardziej niezmiennym i ważnym pytaniem życia jest: Co robisz dla innych?" (Martin Luther King Jr.)
Potężne klęski żywiołowe są czymś, z czym wielu z nas nigdy nie miało do czynienia. Trudno nam jest wyobrazić sobie jak wiele szkód i strat niosą one za sobą, jak traumatyczne jest bezpośrednie spotkanie z nimi, a gdy mamy okazję oglądać w telewizji obrazy pokazujące ogrom zniszczeń, jakie powodują, przechodzi nas na pewno wielki dreszcz. Fundacja Milanu pomoga nie tylko tym, którzy chorują, lecz pamięta również o ofiarach wszelkich kataklizmów, którzy tracą wszystko z dnia na dzień, niestety najczęściej ofiarami stają się całe rodziny, pozostające nagle bez niczego. Pakistan jest przykładem miejsca, w którym w dwutysięcznym dziesiątym roku, pora monsunowa przyniosła jedną z największych katastrof humanitarnych w historii tego kraju. Ciągłe, ulewne deszcze doprowadziły do wystąpienia powodzi, swą wielkością porównywalnych do powierzchni Wielkiej Brytanii. W ich wyniku życie straciło przeszło tysiąc sześćset osób, a dachu nad głową pozbawionych zostało ponad dwadzieścia milionów, czyli mniej więcej jedna piąta pakistańskiej ludności. Fundacja postanowiła wesprzeć UNHCR ( Wysokiego Komisarza ONZ do spraw uchodźców), obdarowując pomocą dotkniętych przez klęskę mieszkańców, przekazując sto osiemdziesiąt namiotów dla wielu rodzin, trzysta siedemdziesiąt pięć zestawów składających się z koców, materacy, zestawów kuchennych, garnków i najpotrzebniejszych urządzeń, niezbędnych do normalnego, codziennego funkcjonowania.Otrzymało je około dwa tysiące czterysta rodzin.
"Posiadanie wielkiego serca nie ma nic wspólnego z wartością twojego konta bankowego. Każdy ma coś, co może dać innym." (Barbara Bush)
W wielu afrykańskich krajach, jak na przykład Kenii, panują skrajnie niebezpieczne i złe warunki. Bieda i nędza, z jaką muszą się zmagać jego mieszkańcy, nawet ci najmłodsi jest zjawiskiem powszechnym, dlatego miejscowa ludność przyzwyczaiła się do nich. Większość domów i sklepów jest wykonywane z falistej blachy, a wielu ludzi żyje na ulicach. Czynniki te powodują, że już ponad sto pięćdziesiąt tysięcy dzieci jest zakażone wirusem HIV, który nieleczony, szczególnie w tak ekstremalnych warunkach może nie tylko rozprzestrzeniać się z zawrotną prędkością, lecz także zabijać i siać spustoszenie. Dlatego fundacja postanowiła rozpocząć projekt medyczny, którego zadaniem było rozpowszechnienie przepisów dotyczących zapobiegania wirusom dla wszystkich dzieci zamieszkujących najbiedniejsze prowincje, wprowadzenie ubezpieczenia zdrowotnego i zapewnienie leczenia dla osób zarażonych wirusem HIV. W Nairobi z inicjatywy fundacji wybudowano dom dla dwudziestu czterech osieroconych dzieci, które pochodzą ze slumsów kenijskiej stolicy. Ponad to, zostały powołane Mistrzostwa Slumsów w piłce nożnej, w których udział wzięło szesnaście drużyn, składających się z dzieciaków mających od dziesięciu do czternastu lat ze slumsów w Nairobi, Kiberze, Korogocho, Kariobangi i Matare. Taka możliwość dała młodym ludziom ogromne możliwości do spełniania swoich najskrytszych marzeń, pozwoliła choć przez chwilę poczuć się kimś ważnym, kimś wyjątkowym. Turniej ten, którego gościem honorowym był legendarny Franco Baresi miał także pokazać, że sport jest odpowiednią alternatywą dla tych, którzy popadają w problemy, dzięki niemu bowiem można przekraczać wszelkie granice, które na pierwszy rzutoka wydają się być nie do przejścia. Tego właśnie nauczyła się tamtejsza młodzież.
"Człowiek jest wspaniałą istotą nie z powodu dóbr, które posiada, ale jego czynów. Nie ważne jest to co się ma, ale czym się dzieli z innymi." (Jan Paweł II)
Wielkim problemem, szczególnie dla młodych piłkarzy, pragnących z całego serca grać w piłkę nożną profesjonalnie stają się pieniądze. W dzisiejszym świecie to głównie one są wyznacznikiem stopnia, do jakiego kariera danego sportowca się rozwinie, a dzieci często nie potrafią zrozumieć, dlaczego nie mogą robić tego, co kochają. Dlatego w ramach kolejnego projektu, wraz ze współpracą z odpowiednimi organizacjami i instytucjami we Włoszech stworzono projekt " Edukacja i Sport", wspierający nie tylko młodych piłkarzy, lecz także ich rodziny. Zaoferowano dziecią dziewięciomiesięczny kurs, który miał za zadanie nauczać młodych o podstawach futbolu, zasadch fair play, sprawiedliwości i ogólnych praw rządzących tym sportem , jak i również pomóc im w rozwijaniu piłkarskich umiejętności. W okolicy Poggioreale (włoska miejscowość w regionie Sycylii) wybudowano nowe boiska oraz szatnie, udostępniono także minibus, ułatwiający młodym, perpektywicznym zawodnikom łatwe docieranie na treningi. Projekt ten skierowany był do dzieci w wieku od pięciu do trzynastu lat, a koszt jego sfinansowania wyniósł sto dwadzieścia pięć tysięcy euro.
"Czasami opieka nad dzieckiem oznacza, że można je wyleczyć "
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć, jakich Fundacja Milanu się podjęła było stworzenie centrum poświęconego diagnostyce i leczeniu problemów naczyniowych dzieci, które nieleczone już w najwcześniejszych latach życia, mogą nieść za sobą poważne i przykre konsekwencje w przyszłości. Obszar ten powstał w ramach istniejących przestrzeni szpitala dziecięcego Buzzi, znajdującego się w Mediolanie i został w pełni sfinansowany przez fundacje. Suma, jaka została temu poświęcona objęła także stypendia dla lekarzy, którzy pragną pomagać w zwalczaniu takich problemów zdrowotnych. Kampania wspierająca ten projekt rozpoczęła się w dwutysięcznym ósmym roku, a patronat nad nią objęli wtedy tacy piłkarze rossonerich jak Kaka, Inzaghi i Andrij Szewczenko. Jednak nie tylko oni, lecz także wszyscy zawodnicy starali się odwiedzać młodych pacjentów, wspierać ich w trudnych chwilach i przekonywać, że jutro przyniesie ze sobą zdecydowanie lepsze doświadczenia. Pisanie o takich akacjach nie jest proste, ponieważ te chwile, spotkania z kilkuletnim dzieckiem, które nie jest pewne, czy obudzi się dnia nastęnego musi być czymś wyjątkowym i trzeba to po prostu przeżyć. Jeden z filarów naszej obrony, Alessandro Nesta w jednym z wywiadów opowiedział o swoich spostrzeżeniach na temat obecności w szpitalu Buzzi i myślę, że jego słowa idealnie oddadzą wyjątkowość, jaka temu towarzyszyła : "Te wizyty zawsze sprawiały mi przyjemność.. Wszystko się tutaj zmieniło. Wszyscy, którzy tu pracują bardzo starają się, by pomóc dzieciom. Przeżyłem tu mnóstwo emocji. Jeden chłopiec poprosił mnie, żebym na piśmie oświadczył, że wygramy Scudetto, inny odbył wspaniałą rozmowę z Pippo. Te dzieci potrafią się cieszyć. Nie można zapomnieć, że społeczność Milanu, nasza fundacja i sam zespół dużo robi w gestii najmłodszych. Piłka nożna zmieniła nasze życie, ale nie zapominajmy o tym, że zanim rozwinęła się nasza kariera, wiele z naszych rodzin dotykały podobne problemy.
Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu felieton ten sprawi, że podczas Wigilii każdy z nas głęboko zastanowi się nad tym, co tak na prawdę w życiu jest najważniejsze, otworzy szeroko oczy, rozejrzy się dookoła i dostrzeże, że zawsze znajdzie się ktoś, kto być może będzie potrzebował naszego wsparcia, poczucia tego, że jesteśy gdzieś obok. Pójdźmy w ślady rossonerich, stawajmy się dobrymi ludźmi, byśmy za kilka lat, patrząc w lustro na nasze odbicie mogli z czystym sumieniem stwierdzić, że zrobiliśmy coś na prawdę wartościowego. Teraz jest na to najlepszy czas - czas na zmiany własnego wnętrza, na lepsze, doskonalsze, piękniejsze. Niech te święta pozwolą Wam zrozumieć, że pomaganie drugiemu człowiekowi jest jednym z najbardziej szlachetnych czynów, jakimi człowiek może poszczycić się podczas swej egzystencji.
AUTOR: Gloria - Gosia
''Rok dwutysięczny drugi'' to forma błędna, acz bardzo często używana. Poprawnym jest powiedzenie:''rok dwutysięczny'', ale dalej mamy już ''dwa tysiące pierwszy'', ''dwa tysiące drugi'', ''dwa tysiące jedenasty'' etc. Rzecz ma się podobnie jak w przypadku formy: ''rok tysiąc dziewięćsetny'', ale już ''tysiąc dziewięćset pierwszy'', ''tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty dziewiąty''...
Piszę o tym, bo błędną formę propaguje telewizja, gdzie politycy i inni ludzie naszych elit - z dziennikarzami włącznie - utrwalają w mowie polskiej wiele błędnych potworków słownych.
I jeszcze jeden mały szczególik, który akurat mnie nieco gryzie po oczach. Nie na miejscu wydaje się być cytowanie Barbary Bush w tym kontekście. Jej słowa oczywiście piękne, ale za słowami winny isć czyny (a w przypadku tej pani, podobnie jak w pzypadku innych Pierwszych Dam USA wchodziła w grę jedynie czysto PR - owa działalność charytatywna, pomaganie na pokaz - pozory to fundament amerykańskiego stylu życia). Barbara Bush to żona George'a i mama George'a W. - członków wielkich konsorcjów militarno -finansowych, które powsadzały ich na fotel w Białym Domu, by wszczynać wojny w imię zysku. USA podobnie jak inne wielkie mocarstwa - Rosja czy Chiny - prowadzą politykę siły, nie licząc się z prawami nie tylko jednostki, ale i całych narodów. Urocza pani Basia to żona oraz mama dwóch panów, którzy piastując urząd prezydencki, rozpętali kilkanaście krwawych wojen na całym świecie, gdzie zaciągnieci do armii USA biedacy (najczęściej kolorowi) są wysyłani do róznych krajów, by zarzynać innych biedaków (najczęściej również kolorowych, tyle że cywilów). Dużo, naprawdę dużo biednych dzieci straciło życie w tych inwazjach, więc pani Basia gadać to se moze.
Ale gratulacje dla Autorki, bo intensywność jej twórczości jest naprawdę imponująca - fajnie, że komuś się chce.
Mi się zdaje, że ... w sumie nie nie wiem na jakiej podstawie dobierali tą 11 :/
Co do Felietony
Podczas jego czytania na prawde zastanawiałem się nad tym ile smutku i żalu jest kołomnie a ja marudze bo mi komp Fify nie pociągnie :/
Nie ma Silvy albo Boatenga, śmiech na sali

!Mam złą wiadomość Cassano nie poleci do Dubaju
Od 2012, zmieniam całe moje podejście do różnych spraw! Trzeba w końcu wziąść się za siebie! Ostatnio w jednej z piosenek usłyszałem wspaniałe słowa: " Nie umiesz żyć bez pieniędzy, to spróbuj żyć bez wody". Naprawdę daje do myślenia. Jeszcze raz gratuluje tak wspaniałego felietonu.Jaką ocenę wystawisz Rossonerim za poczynania w sezonie 2011/2012?
ACMilan.com.pl istnieje od 3127 dni.
Napisaliśmy łącznie 2610 newsów.
Dotychczas zarejestrowały się: 11634 osoby.
Sprawdź najnowsze Zakłady bukmacherskie online, na stronie Sportingbet.pl
mecze na żywo


offline

