Trener Milanu Rúben Amorim wziął udział w konferencji prasowej zorganizowanej przed meczem Lazio – Milan. Oto najważniejsze wypowiedzi szkoleniowca Rossonerich:
Najpierw Abate, potem Stroppa, jutro Gattuso. Różne przedziały czasowe w historii Milanu. Jak zagra ekipa Gattuso?
"Przede wszystkim Lazio to zespół, który jest bardzo szybki i ma swój styl. Frattesi był świetnym transferem, wprowadza dużą intensywność w ataku. Mają dwóch skrzydłowych, którzy bardzo dobrze czują się z piłką przy nodze. Doszedł też nowy napastnik. To drużyna, która jest w dobrej formie po trzech zwycięstwach. Przegrali w Pucharze Włoch, a potem dobrze rozpoczęli rozgrywki ligowe – piłka nożna bywa dziwna i nieprzewidywalna. Gattuso jest legendą Milanu. Talent to nie wszystko. Pasja, którą miał, to coś, co musimy odzyskać w naszym klubie. W ostatnich latach jej brakowało i musimy pokazywać ją na boisku. Dzięki pasji i zaangażowaniu można przezwyciężyć wiele problemów".
Przeanalizował pan, co nie zadziałało w meczu z Juventusem?
"Rozmawialiśmy o tym i pracowaliśmy nad wieloma rzeczami, które zrobiliśmy źle w ostatnim meczu. Zabrakło nam energii. W pierwszej połowie dobrze kontrolowaliśmy piłkę, ale brakowało nam agresywności w ostatniej tercji boiska, żeby wprowadzić odpowiednio dużo zawodników w pole karne. Pokazałem chłopakom, że sytuacje Juventusu zaczynały się od naszych strat piłki bez presji ze strony rywala, od błędnych i zbyt niedbałych podań. To właśnie takie detale mogą robić różnicę".
Ramos przeciwko Juventusowi miał niewiele kontaktów z piłką, choć dużo biegał.
"Nie możemy skupiać się na jednym zawodniku. Jako zespół nie zagraliśmy dobrze. Jeśli tracimy piłkę bez presji rywala, to mamy problem. Kiedy Ramos ją otrzymywał, jego współpraca z kolegami nie wyglądała najlepiej i on sam o tym wie. Musimy poprawić się jako drużyna. Z Torino i Venezią Ramos spisywał się bardzo dobrze. W tych meczach pokazaliśmy, że wiemy, jak go uruchomić, natomiast przeciwko Juventusowi nie zaprezentował się na tym samym poziomie. Ramos to zawodnik, który może dać nam bardzo dużo".
Niektórzy twierdzą, że Modrić w wieku 41 lat może mieć problemy z takim stylem gry. Co pan o tym sądzi?
"To rozumowanie ma sens. Luka nie jest w stanie cały czas pressować, ale z drugiej strony to on cały czas dyktuje tempo gry i rozumie je lepiej niż ktokolwiek inny. Jako trener muszę dokonywać wyborów. Być może tracimy coś w pressingu, ale z Modriciem na boisku mamy większą kontrolę nad piłką. Przeciwko Juventusowi być może pressowaliśmy mniej i czasami Douglas Luiz miał więcej czasu na rozegranie, ale spójrzcie na to, co działo się, kiedy mieliśmy piłkę. Uważam, że jeśli musimy przystać na jakiś ubytek, to lepiej w grze bez piłki. Rozgrywając, musimy natomiast zawsze mieć coś więcej. I Luka właśnie to nam daje. Rozumiem tę krytykę, jest w niej sens, ale trzeba patrzeć na całość. Modrić pozwala nam lepiej kontrolować piłkę, a ja chcę, żeby mój zespół dominował w posiadaniu".
Wielcy byli zawodnicy Milanu popierają pomysł, by dać Amorimowi czas. Dodaje to panu pewności? Czuje pan, że drużyna się rozwija?
"Musimy dążyć do poprawy na każdym treningu. Jeśli coś nie funkcjonuje, zbieramy jak najwięcej informacji i wykorzystujemy to podczas zajęć. Po meczu z Juventusem zobaczyliśmy, nad czym musimy pracować w różnych sytuacjach. Zobaczymy jak to się przełoży na jutrzejszy mecz. Jeśli chodzi o pierwszą część pytania, pracowałem już w klubie, który miał wiele legend, a legendy mają bardzo mocne opinie. Ja jednak żyję w innej epoce i wiem, w jakim momencie jest teraz klub. Nie chcę natomiast, żeby moi zawodnicy zapomnieli, jak ważne jest granie i wygrywanie dla Milanu. Dla mnie to najważniejsza rzecz. Potrzebujemy czasu, ale to klub, a nie ja, decyduje, ile tego czasu będziemy mieli. Musimy zbudować fundamenty, żeby regularnie wygrywać, a do tego potrzeba czasu. Jeśli spojrzymy na Premier League, ile czasu Arsenal potrzebował, żeby zacząć wygrywać? To samo możemy powiedzieć we Włoszech o Juventusie czy Interze. Potrzeba czasu, żeby zacząć wygrywać regularnie i trzeba coś zbudować. A żeby ten czas sobie zapewnić, musimy wygrać w sobotę. Jeśli zwyciężymy, będziemy mieli więcej czasu na budowanie naszego projektu".
Czy jutro możemy spodziewać się zmian za plecami Gonçalo Ramosa?
"Nie powiem, kto zagra. Pulisic dobrze trenuje, Cisse również spisuje się dobrze, podobnie Saelemaekers. Hutchinson poprawia swoją kondycję fizyczną, jest też Loftus-Cheek. Jeśli spojrzycie na nasze ostatnie mecze, zawodnicy wchodzący z ławki zmieniali ich przebieg. To bardzo ważne. Nie powiem, kto zagra, ale jestem przekonany, że na boisku pojawi się silny zespół".
Czy Cisse jest gotowy do gry w reprezentacji? I jeśli chodzi o tabelę: wygrywając, możecie przynajmniej przez jedną noc być liderem.
"Tabela w tym momencie mnie nie interesuje. Bycie liderem przez jedną noc nie byłoby niczym wyjątkowym. To może być ważne dla dzieci, dla mojego syna (śmiech - red.). Jeśli Cisse dostałby szansę gry w reprezentacji, byłby na to gotowy. Jest gotowy. Ale jednocześnie potrzeba więcej czasu, żeby wspierać jego rozwój. Już zauważyłem różnicę między jego występami u siebie a na wyjeździe. Gra na San Siro jest wymagająca, dajcie mu czas. Jeśli jednak powołacie go do reprezentacji, nie będzie onieśmielony. Natomiast dajcie mu czas, żeby stał się zawodnikiem, którym może się stać".
Jak czuje się Pulisic? Czy jest to zawodnik, którego pan lubi?
"Zobaczycie jutro. Nie wiem, czy od początku, czy w trakcie meczu, ale myślę, że zagra kilka minut. Bardzo go cenię. Jest zdenerwowany, ponieważ do tej pory nie spędził na boisku ani minuty, i podoba mi się takie nastawienie u moich zawodników. Nie zapominajcie, że latem miał kontuzję, a później na pierwszym treningu doznał stłuczenia i musiał pauzować. Nie zabiorę miejsca komuś, kto dobrze sobie radzi, tylko po to, żeby wstawić do składu jakieś 'nazwisko'. Taki jest mój sposób zarządzania zespołem i będę się trzymał tych zasad. Pulisic jest dla mnie bardzo ważny. Po przerwie reprezentacyjnej czeka nas osiem tygodni z trzema meczami w tygodniu i wszyscy będą zmęczeni liczbą spotkań. Pulisic jest ważny i zagra w wielu meczach. Trzeba jednak rozumieć kontekst i moją historię, żeby zrozumieć, dlaczego podejmuję takie decyzje. Ale zobaczycie Pulisica już w ten weekend".
Czy to odpowiedni moment, żeby przywrócić Bondo do zespołu?
"Mamy wystarczająco wielu zawodników, mamy dodatkowego gracza na każdą pozycję. Wszystko jest w porządku, mamy piłkarzy gotowych sprostać wszystkim naszym potrzebom".
Czy w środku pola jest jeszcze ktoś o charakterystyce podobnej do Musaha?
"Rabiot może grać na tej samej pozycji, podobnie Jashari. Musah może wbiegać z głębi pola, podobnie Rabiot. Jashari jest trochę inny, ale może grać jako numer osiem. Comotto jest bardzo młody, trenuje na tej pozycji i poprawia się z każdym treningiem. Jako numer osiem mogą występować Musah, Rabiot, Jashari, Comotto, a także Loftus-Cheek – każdy z nich ma inne cechy charakterystyczne".
Czy Amorim może sprawić, że Milan będzie grał jak Como Fabregasa?
"Myślę, że jesteśmy różnymi trenerami, mamy różną przeszłość i pracujemy w różnych klubach. Cardinale nigdy nie powiedział mi, że Como powinno być dla nas inspiracją. Mam bardzo jasno określony styl gry i potrzeba czasu, żeby go wdrożyć. Każdy trener potrzebuje czasu. Widzieliście to trochę przeciwko Torino i Manchesterowi United, nawet jeśli był to tylko mecz towarzyski. Jeśli chcecie grać jak Como, trzeba sprowadzić trenera Como. Ja jestem inny, moja tożsamość jest inna. Prowadzenie Milanu jest trudne, podobnie jak prowadzenie Como. Nie skupiam się jednak na tym, co robi Fabregas. Moim celem jest wyłącznie to, jak wygrywać w Milanie i jak grać zgodnie z moimi pomysłami. Lubię „podebrać” jakieś elementy gry od różnych trenerów, ale nikogo nie kopiuję. Najbardziej fascynującą częścią pracy trenera nie jest siedzenie tutaj z wami na konferencji (śmiech - red.), tylko taktyka. Możecie mi powiedzieć wszystko, ale nie mówcie, że coś skopiowałem. Mam własny sposób gry. Rozumiem, że bardzo podoba wam się Como, ale ja mam własną tożsamość".
Hutchinson i Rabiot to lewonożni zawodnicy mogący grać za napastnikiem, ale mają zupełnie inne cechy.
"To zależy od tego, czego potrzebujesz w danym meczu. Rabiot jest bardziej zawodnikiem typu box-to-box, a nie kimś, kto gra między liniami. Jest jednak naprawdę dobry w pobliżu pola karnego i potrafi strzelać gole. Czasami właśnie tego potrzebujesz – mniej gry między liniami, a więcej agresywności w okolicach pola karnego. W tej roli może występować również Loftus-Cheek, który jest prawonożny. Potrzebuje jednak większej agresywności w pobliżu pola karnego, musi być znacznie bardziej obecny w meczu. Nie może grać dobrze przez pięć minut, potem znikać, a następnie znowu się pojawiać. Musi być bardziej regularny przez pełne 90 minut. Hutchinson ma bardzo ciekawe cechy i jest przyzwyczajony do gry na tej pozycji. Pulisic również może być bardzo dobry między liniami".
Jak reaguje pan na krytykę, która na pana spada?
"Krytyka jest czymś normalnym. To, żeby było jej więcej niż w moim poprzednim klubie, jest niemożliwe (śmiech - red.). Pamiętam, co wam powiedziałem. Powiedziałem, że stawiam Milan na pierwszym miejscu i to się nie zmieniło. Poproszono mnie, żebym był proaktywny na boisku i właśnie to chcemy robić. Musimy jednak brać pod uwagę także przeciwników. To jednak nie zmienia naszych założeń, które zawsze będziecie widzieć. Nigdy nie będziemy robić czegoś przypadkowo. Wręcz przeciwnie, czasami możemy być nawet za mało elastyczni pod tym kątem. Rozumiem, że trudno wam patrzeć na młodego trenera z zewnątrz, który mówi wam, jak należy grać. Naszym zamiarem jest dominacja, ale jest mnóstwo świetnych trenerów, takich jak Spalletti czy Fabregas, którzy będą nas sprawdzać. Potrzeba czasu. Wiem, że ktoś bardzo czekał na moment, kiedy stracimy punkty, żeby zadać mi to pytanie. Gdybyśmy wygrali, wiele osób zachowałoby swoje krytyczne pytania na kolejny tydzień. Spalletti był ode mnie lepszy, ale nasze założenia się nie zmieniły. Czasami nie będzie to możliwe, nie zawsze będę w stanie zaoferować wam widowisko, którego oczekujecie. Mecz z Juventusem był pouczający i wiem, czego się spodziewać. Powiedziałem moim zawodnikom, że muszą być perfekcyjni i wygrać. Ludzie tylko czekają, aż się potkniemy. Mam nadzieję, że moi gracze teraz mnie słyszą. Są na obiedzie i słuchają. Powiedziałem im to już na pierwszym treningu w tym tygodniu: musimy być perfekcyjni. Cieszę się, że cały czas słuchają tych słów".
Czy ciągłe zmienianie pozycji jest sposobem na motywowanie zawodników?
"Próbujemy znaleźć najlepszą równowagę między rotacją w składzie a ustawianiem każdego zawodnika na jego optymalnej pozycji. Wszystko musi ze sobą współgrać. Musimy znaleźć najlepsze kombinacje między zawodnikami. Rozumiem krytykę i rozumiem, że aby pracować nad pewnymi mechanizmami, musimy wystawiać tych samych zawodników. Moja odpowiedź jest jednak taka, że muszę znaleźć najlepsze pozycje i najlepsze połączenia między zawodnikami. Jeśli piłkarze będą w stanie zrozumieć nasz pomysł na grę, będziemy mogli korzystać z różnych wykonawców. Na tym się skupiam i na dążeniu do wygrywania. Muszę znaleźć najlepszą równowagę dla zespołu. Wszyscy muszą być gotowi do gry. Rotacje nie mogą zmieniać naszych schematów ani naszego sposobu gry".

Człowieku nawet nie wiesz ilu już z napisanymi komentarzami/artykułami (w przypadku pismaków) czeka aż Milan straci punkty.
No, taka publiczna deklaracja nie nastraja optymizmem przed jutrzejszym meczem.
Ogólnie mam wrażenie, że budowanie zespołu Rubenowi idzie jak po grudzie. Zasadniczo, patrząc na wyniki nie ma tragedii, natomiast sama gra, ustawianie poszczególnych graczy na boisku, przeciętne mercato, to wszystko nie napawa nadzieją.
Zawsze można powiedzieć, że potrzeba czasu. Oby tylko taka prognoza nie okazywała się zwykłą ucieczką do kolejnego rozdziału pt. "Jakoś to będzie".
Marzę o tym, aby w końcu zobaczyć dominujący Milan na tle średniej klasy przeciwnika.
Przecież to nie jest aż tak dużo.
Forza Milan!