Pulisic, sei un campione!
Rimonta completa!
Scena zawsze wygląda tak samo: siada na ziemi pośrodku pola karnego, z dala od akcji, przyciąga uwagę sędziego i kolegów z drużyny, zdejmuje rękawice i czeka na przybycie sztabu medycznego. To smutna sekwencja, którą kibice Milanu niestety nauczyli się przeżywać wielokrotnie, odkąd bramki strzeże Mike Maignan – podsumowuje w artykule La Gazzetta dello Sport.
Prawdę mówiąc, były też sytuacje, gdy nic poważnego się nie działo i Francuz wracał do gry, ale tym razem tak nie jest. Czekając, aż najbliższe dni przyniosą więcej jasności, Milan przygotowuje się na ponowną stratę swojego podstawowego bramkarza (na czas, który nie powinien być zbyt długi, ale którego na razie nie da się dokładnie określić). Problem dotyczy łydki, mięśnia z natury zdradliwego, a w przypadku Francuza szczególnie kłopotliwego, bo już wcześniej przysporzył mu wielu problemów.
To właśnie ta kontuzja przyćmiła w pewnym stopniu udany wieczór Milanu w meczu z Bologną, dodatkowo uświetniony maestro Modriciem. Mike w 56. minucie opuścił boisko, ustępując miejsca Terracciano i od razu było widać, że sytuacja jest poważna: nie był nawet w stanie zejść po schodach prowadzących do tunelu. Potem opuścił San Siro o kulach.
Maignan w barwach Milanu przez te cztery lata pokazał wiele twarzy: tego doświadczonego, perfekcjonisty, specjalisty od rzutów karnych, ratownika wyniku... ale też zawodnika niepewnego, gdy mowa o przedłużeniu kontraktu (które wciąż pozostaje w zawieszeniu), oraz – niestety – zawodnika kruchego pod względem zdrowotnym.
Poprzedni sezon był pod tym względem najlepszy: opuścił tylko jedno spotkanie (z Sassuolo w Pucharze Włoch, z powodu zabiegu dentystycznego), ale gdy spojrzy się na wcześniejszą historię, robi to spore wrażenie. W sezonie 2023/2024 pauzował aż cztery razy: przez naciągnięcie zginaczy, przemęczenie, uraz przywodziciela oraz zwichnięcie palca u ręki. Opuścił 7 meczów.
Jednak prawdziwą katastrofą był sezon wcześniejszy: podczas meczu Francja – Austria doznał naderwania przyśrodkowego mięśnia brzuchatego łydki w lewej nodze, które później przekształciło się w uraz mięśnia płaszczkowatego, również w tej samej łydce. Zaczęły się dyskusje: czy to on sam chciał przyspieszyć powrót? A może to Milan był zbyt nieostrożny? Tak czy inaczej, Mike spędził na trybunach "wieczność" (5 miesięcy, co oznaczało 23 opuszczone mecze, w tym Ligę Mistrzów, z której klub musiał go wykreślić z listy zgłoszeniowej).
W swoim pierwszym sezonie w Milanie także pauzował przez 9 spotkań z powodu urazu więzadła w nadgarstku, który wymagał interwencji chirurgicznej. Łączna liczba opuszczonych meczów z powodów zdrowotnych (bez reprezentacji): 40. To dużo jak na cztery lata. A liczba ta wzrośnie o kolejne mecze, które Francuz jeszcze opuści. Jak Milan radzi sobie bez niego? Na początku fani Milanu załamywali ręce. Dziś już tak nie jest. Jego brak nadal jest odczuwalny, ale w Milanello nie panuje żałoba. Co więcej, jego zmiennicy w przeszłości potrafili się pokazać z dobrej strony. Tătărușanu na przykład obronił rzut karny wykonywany przez L. Martíneza, a Torriani miał satysfakcję z debiutu w pierwszej drużynie od razu w Lidze Mistrzów przeciwko Liverpoolowi.
Oczywiście jestem team Lorenzo, ale realistycznie, to zamiast grać, wyląduje na ławie i będzie patrzył na starego kloca.
Obstawiam, że będzie grał Terracciano ;)