0:3... KOMPROMITACJA Z UDINESE!
Jedno pytanie, siedem odpowiedzi. Niedzielnego wieczoru kibice Milanu snuli domysły o tarczy w kolorze czerwonym, zielonym i białym w środku. W ciągu miesiąca pytanie o scudetto przeszło od fantastyki do solidnej rzeczywistości, z przebiegłym uśmiechem Massimiliano Allegriego jako gwarancją dla wszystkich. Człowiek ten ma talent do swojej pracy znacznie powyżej średniej i to jest jasne już od dekady. O wiele mniej oczywiste było to, że uda mu się w jedno lato poustawiać wszystkich na swoich miejscach, tworząc nowy Milan, tak różny od poprzedniego. A więc, czy Milan jest już kandydatem do scudetto? Odpowiedź brzmi: tak. Zobaczymy co się wydarzy, ale dziś każdy postawiłby Milan wśród 2-3 faworytów. Spróbujmy to uporządkować i zrozumieć dlaczego tak jest.
1. Solidność w obronie
Milan stracił tylko 3 gole w 5 meczach, a statystyka oczekiwanej liczby straconych bramek (3,2) potwierdza, że nie jest to dzieło przypadku. Wręcz przeciwnie: przeciwko Napoli drużyna Allegriego broniła się prawie 40 minut w dziesiątkę przeciwko jedenastu, co we współczesnym futbolu jest znacznie trudniejsze niż kiedyś. Od tygodni kibice zadają sobie pytanie: jak to możliwe, że Milan, tak chaotyczny i rozkojarzony przez ostatnie dwa sezony, nagle stał się wzorem dyscypliny? Odpowiedź jest jasna – Allegri od zawsze stawia na organizację gry i to jego podstawowe przykazanie. Dzisiejszy Milan to organizm kompaktowy, ustawiający się w defensywie w formacji 4-4-2 albo 5-3-2 i zostawiając przeciwnikowi tylko grę skrzydłami. Dośrodkowanie można dopuścić, ale podania prostopadłego – nigdy. Pulisic i Gimenez pracują także bez piłki, Modrić skutecznie blokuje linie podań, a Pavlović i Tomori jako boczni obrońcy w trójce wyglądają zdecydowanie lepiej niż w roli klasycznych stoperów. W bramce natomiast znów pojawił się Maignan z najlepszych czasów, w wersji "vintage 2022", kiedy jego parady w końcówkach spotkań przesądzały o wynikach.
2. Margines rozwoju jest jeszcze spory
Milan jest kandydatem do scudetto także dlatego, że znajduje się dopiero na drugim etapie swojego rozwoju. Wystarczy, że Allegri rozejrzy się dookoła i widzi możliwość dalszego poszerzania granic swojego "królestwa". Co się stanie, gdy Rafa Leão wróci do swojej najlepszej formy? I kiedy Nkunku osiągnie 100% dyspozycji? A nawet bez patrzenia wyłącznie na atak, jak będzie wyglądała gra Milanu, gdy obok Modricia pojawi się także Jashari? A jak trudno będzie strzelić Milanowi gola od lutego, gdy rynek transferowy prawdopodobnie przyniesie logiczne wzmocnienia, takie jak nowy środkowy obrońca i boczny defensor? Krótko mówiąc, ta drużyna może jeszcze urosnąć i to bardzo. Otwierają się jednak pytania: czy Leão będzie pracował tak intensywnie jak Gimenez? Czy Jashari znajdzie swoje miejsce? Czy niektóre dobrze działające mechanizmy się nie wyczerpią? Sytuacja, w każdym razie, wydaje się być w pełni pod kontrolą.
3. Luka Modrić
Luka Modrić jest obecnie liderem Serie A pod względem celnych podań, podań na połowie rywala, podań przecinających linię obrony, piłek odzyskanych oraz przechwytów, łącząc w sobie atak i obronę. Wydawało się, że przyjdzie "wykładać futbol", grając może 60 minut w zwolnionym tempie, a tymczasem w pierwszym wielkim meczu sezonu pokazał się jako ktoś, który czerpie radość z walki: biegał i gonił za dwóch, wchodził w starcia zdecydowanie, wygrywał pojedynki szybkościowe i na koniec wybił ostatnie dośrodkowanie Napoli. Jego krzyk w 90. minucie, z twarzą zupełnie odmienioną, tak odległą od jego zwyczajowej, nieporuszonej elegancji, stał się na cały poranek ikoną mediów społecznościowych kibiców Rossonerich. Allegri, który wyraźnie go uwielbia, powiedział o nim bardzo interesujące słowa: "Na świecie piłkarzy takich jak on można policzyć na palcach jednej ręki. Jest zbyt inteligentny. Jego przechwyty, w odróżnieniu od zwykłych odbiorów, otwierają ci kontratak, a on jest w tym świetny".
4. Przywództwo i doświadczenie
Od dwóch lat sytuacja była jasna: Milan potrzebuje co najmniej dwóch liderów, dwóch zawodników, którzy pomogą zarządzać sytuacjami na boisku i poza nim. Nie powiodła się próba przekształcenia Theo i Leãow przywódców grupy. Zrozumiano, że Maignan jest dobrym przykładem, ale odnosi się on bardziej do siebie niż do innych, więc trzeba było znaleźć alternatywy na rynku transferowym. Modrić i Rabiot nie są Leonidasem pod Termopilami, nie krzyczą stojąc na stole w szatni, ale często nie jest to potrzebne. Piłkarze z numerami 14 i 12 na plecach dają przykład swoją postawą i zespół czerpie z tego ogromne korzyści, bo wie, że ci dwaj razem zdobyli już 56 trofeów. Ogólnie rzecz biorąc, Allegri wydaje się bardzo komfortowo czuć w tym zespole, który nie jest nadmiernie doświadczony, ale sprawdzony na poziomie międzynarodowym (Fofana, Pulisic, Estupiñán) i szybko rozumie, co trener ma do powiedzenia. Czasem nawet potrafi odczytać to, co trener myśli.
5. Rozwiązania w ofensywie
Kibice Rossonerich przez kilka tygodni obawiali się, że Milan może stać się drużyną defensywną, groźną pod bramką przeciwnika głównie dzięki indywidualnym błyskom geniuszu Leão i stałym fragmentom gry. Nic bardziej mylnego, rozwiązań w ofensywie jest znacznie więcej. Allegri w starciu przeciwko Conte wygrał, po tym jak jego drużyna przeprowadziła dwie kombinacyjne akcje po lewej stronie, gdzie Pavlović i Estupiñán nie byli uważani za szczególne zagrożenie. W Pucharze Włoch, przeciwko Lecce, drużyna była groźna dzięki ofensywnym zapędom Saelemaekersa, akcji bocznego obrońcy (Bartesaghi), dośrodkowaniu z prawej strony (ponownie Saelemaekers), wejściu Loftusa-Cheeka z drugiej linii, rzutom rożnym czy nietypowym ruchom Fofany. Widać dużą różnorodność, a jeden fakt jest uderzający: Milan średnio oddaje strzały z 15 metrów, co jest najniższym wynikiem w całej Serie A. Juventus, następny rywal, przekracza 18 metrów, jest to znacząca różnica. Dodatkowo, Allegri ma w ofensywie wiele wariantów. Mogą grać bardziej środkowi napastnicy, jak Pulisic i Gimenez, kreatywny Leão, wszechstronny Nkunku czy nietypowy Loftus-Cheek. I prędzej czy później w sezonie zobaczymy wariant 2+1: dwie "fałszywe" dziewiątki i jeden środkowy napastnik.
6. Jeden mecz w tygodniu
Allegri mówi, że woli mieć dwa mecze w tygodniu zamiast jednego, a ci, którzy dobrze go znają, potwierdzają to: człowiek nudzi się podczas długiego popołudnia w ośrodku treningowym, natomiast ekscytuje się przygotowaniami do wielkiego meczu. Dotychczas jednak tylko jeden mecz tygodniowo pomógł w oszczędzaniu energii, ograniczeniu kontuzji (co jest bardzo ważne) i odpowiednim przygotowaniu do spotkania. Nic dziwnego, że z wyjątkiem jednego przypadku z Cremonese, Milan zawsze dobrze zaczynał pierwszą połowę, pokazując jasne pomysły i wielką chęć ich realizacji. Dobrą wiadomością dla Allegri, w kontekście walki o scudetto, jest to, że przewaga ta będzie rosła: rezerwy energii zimą będą jeszcze bardziej istotne.
7. Chęć do walki
Ostatni, ale nie mniej ważny aspekt – duch walki. W ciągu ostatnich dwóch lat Milan miał wyraźny deficyt agresji w grze. Powierzchowny obserwator zwrócił uwagę na przerwę na tzw. cooling break w meczu Lazio – Milan, symbol braku koncentracji, ale prawdziwy milanista pamięta wszystkie powolne powroty do defensywy Theo i innych, czy złe krycie przy rzutach rożnych, które psuły obraz meczu. Teraz to się już nie zdarza. Milan może nie jest perfekcyjny, ale jest pokorny, chce walczyć i wygrywa pojedynki o bezpańską piłkę. W dawnych czasach Gattuso uosabiał ten duch, teraz takiej postaci nie ma, ale każdy na swój sposób przyczynia się do ogólnego obrazu walczącej drużyny: odbiorem, przepchnięciem czy dobrze wykonaną akcją biegową. W niedzielę Milan wygrał 55% pojedynków fizycznych, podczas gdy Napoli zatrzymało się na 38%. Interceptował 9 piłek wobec 3 rywala i popełnił 7 fauli wobec 5 przeciwnika – statystyki, które Allegri zawsze kontroluje. San Siro, które znów śpiewa, docenia to i robi swoje rachunki.
Oczywiście w meczach z ogórami wyglądamy lepiej od naszych rywali, ale w bezpośrednim różnie może być.
No ale grunt, żebyśmy z ogórami punktowali, a z jednym z czołówki już zaliczyliśmy 3 punkty, więc zapowiada się obiecująco.
Jakby ustawienie Snickers-Gimenez-RLC to nie było właśnie takie 10/LS/F9 - 9 - 10/8/F9
Ja uważam że realnie mamy 3 kadrę we Włoszech ale biorąc pod uwagę że gramy raz w tygodniu i w odróżnieniu od reszty czołówki do każdego meczu możemy się porządnie przygotować to dlaczego mielibyśmy nie walczyć o mistrzostwo.
Jedno jest pewne, musimy zachować koncentrację i regularnie punktować szczególnie z drużynami z dołu tabeli, ja jestem zdania że mamy potencjał na zdobycie między 78 a 84 punktów na koniec sezonu, wydaje mi się że to jest realna siła naszej drużyny i z takiego wyniku byłbym zadowolony, a co to by nam dało to już nie zależy tylko od nas bo inni też mogą zagrać bardzo dobry sezon na np. 94 punkty i wtedy ciężko byloby mieć pretensje do drużyny że nie nawiązaliśmy równej walki o mistrzostwo.
Juventus moim zdaniem jest podobny do nas ale gra w pucharach i w porównaniu do naszego składu wydaje się że ma słabszy środek pola i ogólnie ich rezerwy przy tylu meczach ile mają do rozegrania pozostawiają trochę do życzenia.
Pompujemy balonik, na pewno wytrzyma.
po meczu z Juve:
"Z Romą to będzie weryfikacja"
Jak na Romie nie polegną to:
"Z Interem to się dopiero zobaczy"
A jak się uda przejść suchą stopą to powiedzą, że reszta była zmęczona graniem w europie xD
A ja mimo wszystko to najbardziej obawiałbym się 3 rzeczy:
- kontuzji (odpukać w niemalowane)
- kopert dla sędziów
- Como/Pisy albo innego Hellasu, które będą bronić z nami jak my z Napoli, ale tak od samego początku. I wlulają nam bramki a'la Cremonese.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Benevento? Berardi jest zdrowy - mecz z Sassuolo będzie weryfikacją :P