FIORENTINA – MILAN 1:1
Tylko remis Rossonerich na Stadio Artemio Franchi. Gola na wagę jednego punktu zdobył w 90. minucie Christopher Nkunku.
Livio Marinelli nie zostanie zawieszony, a arbiter VAR (Rosario Abisso) słusznie wezwał sędziego głównego do "analizy" przy monitorze. Zachowanie Santiago Gimeneza zostało uznane za wyolbrzymione po podwójnym faulu Parisiego.
80:37: w polu karnym Fiorentiny Fabiano Parisi nie interesuje się piłką, idzie prosto na zawodnika, a żeby uniemożliwić Gimenezowi ponowne przejęcie piłki, odwraca się, przewiduje jego pozycję i wyciąga ramię, które – choć nie w sposób brutalny – uderza w twarz, a następnie dochodzi do przytrzymania, również delikatnego. Marinelli widzi to z odległości ok. 10–15 metrów, zwleka z gwizdkiem, przegląd VAR trwa aż 4 minuty, bo dopiero w 84:20 ogłoszono decyzję o rzucie karnym. WIDEO [KLIK!]
Należy podkreślić, że taki gest to błąd i w każdej strefie boiska zostałby odgwizdany (kontakt z twarzą, przytrzymanie, nawet jeśli nie ostre). Jednak zachowanie napastnika Milanu po kontakcie nie zostało ocenione pozytywnie. W czerwcu ubiegłego roku sędziowski delegat Gianluca Rocchi jasno powiedział: "Symulacje trzeba zwalczać, trzeba wyznaczyć granicę między teatralną sceną a realną konsekwencją kontaktu. Słychać też »nieludzkie« krzyki, które mają wpłynąć na decyzję sędziego i doprowadzić go do błędu. Jak to rozwiązać? Wymaga to odpowiedzialności wszystkich".
Innymi słowy: faul to jedno, ale późniejsze zachowanie osoby, która go dosięgła, często nie jest adekwatne do zadanego ciosu. W tym przypadku Marinelli podjął decyzję po analizie VAR, do której wezwał go Abisso, dostrzegając ryzykowne zachowanie Parisego.
1) Symulacje trzeba zwalczać. To ma być gra – fair play – a nie teatr. Kiedyś piłkarze grali z rozwalonym łbem i przypominali raczej wikingów niż golące nogi panienki.
2) Nie można jednak pozwolić na zbyt ostrą grę. To wciąż ma być piłka nożna – fizyczna i kontaktowa, ale nie rugby.
3) Ktoś słusznie zauważył, że czasem taka „symulka” czy łapanie się za twarz to jedyny sposób, żeby zwrócić uwagę sędziego – inaczej nawet nie byłoby sprawy. Może rozwiązaniem byłby challenge jak w siatkówce? Nie wiem…
Szczerze to powinni pozwolić sędziowie na bardziej ostrzejszą grę i ignorowanie symulek. A jak zawodnik runie jak ścięty, to dla bezpieczeństwa niech zejdzie na parę minut niech medycy go sprzedadzą .
Ale najlepszy przepis to jest z bramkarzami. Zawodnik może walczyć barkiem z innym zawodnikiem w powietrzu, ale jak ktoś lekko muśnie bramkarza to ohhhhhhhhhho zaraz faul. Kto wymyśli ten przepis? Niech walczą z bramkarzem, tak samo jak inni zawodnicy, na tych samych zasadach, dlaczego on jest nietykalny? Będzie więcej akcji, jak czasem bramkarzowi wypadnie pika po walce o górną piłkę.
W tym meczu było kilka momentów gdzie nasi dawali znać sędziemu o ostrzej grze fiołków i domagali się kartek, więc to wszystko się nałożyło na siebie według mnie.
Niech się Parisi cieszy, że tam byli inni obrońcy, bo powinien za to jeszcze wyrwać czerwoną kartkę jak Estu z Napoli.
Niżej kolega zauważýł - faul był, ale gdyby Gimenez nie dodał od siebie, to przeszłoby bez echa niczym wczesniej sytuacja Nkunku z Bolonią.
Przykładem ta akcja
https://www.reddit.com/r/seriea/comments/1nh2lej/incredible_penalty_not_given_to_milan
Gdyby Nkunku się położył i zaczął płakać po kontakcie, pewnie by dostał karnego, ale jako, że postanowił wstać i walczyć dalej, to sędzia nawet tej sytuacji nie sprawdził. (sprawdził następną sytuacje w której przewinienia podobno nie było)
To bardziej bolesne, niż zwykłe uderzenie w twarz i o wiele groźniejsze. Jak dla mnie ewidentny karny.
xD