PAVLOVIĆ 2031
Massimiliano Allegri, doświadczony trener, zbliżający się już do sześćdziesiątki i przyzwyczajony do praktycznego podejścia, ocenił sprawę w sposób rzeczowy: "Milan – Como w Perth? Jeśli mecz może odbyć się we Włoszech, tym lepiej. W przeciwnym razie zorganizujemy się, by polecieć do Australii i rozegrać ważne spotkanie". Słowa te padły w przeddzień meczu z Pisą, na trzy i pół miesiąca przed planowanym międzykontynentalnym pojedynkiem z drużyną Fabregasa, ale dziś nabierają szczególnej aktualności w obliczu narastających kontrowersji. Kontrowersji, które nie tylko nie milkną, ale z tygodnia na tydzień przybierają na sile. Tym bardziej że świeża decyzja o anulowaniu innego meczu planowanego poza Europą (Villarreal – Barcelona w Miami) – ogłoszona przez ligę hiszpańską w tonie pełnym niezadowolenia, tylko dolała oliwy do ognia. Teraz więc na radarze wszystkich znajduje się właśnie mecz Milanu z Como, wokół którego zaczyna się pojawiać coraz większy znak zapytania.
Krótko podsumowując: UEFA, choć zastrzegła, że chodzi o sytuację wyjątkową, wyraziła już zgodę na rozegranie meczu. Aby projekt stał się oficjalny, potrzebna jest jeszcze zgoda FIFA, Australijskiej Federacji Piłkarskiej oraz AFC, czyli Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Jeszcze niedawno wydawało się, że wszystkie te zgody będą czystą formalnością. Potem jednak głos zabrał prezydent FIFA, Gianni Infantino, który uznał pomysł rozegrania wspomnianego meczu w Perth za ryzykowny: "Kwestia rozgrywania ligowych meczów za granicą wymaga uregulowania, ponieważ brak zasad nikomu nie pomaga. Czy chcemy, by każdy grał gdzie chce i jak chce? FIFA ma w tej sprawie jasne stanowisko – potrzebny jest system, który uwzględnia interesy wszystkich stron". Tymczasem, jak informuje The Guardian, AFC ma znajdować się pod silną presją zewnętrzną, by nie zatwierdzić tego meczu, przez co pojawiły się poważne wątpliwości, czy Milan i Como rzeczywiście zagrają w Australii, a nie we Włoszech. Innymi słowy, jak pisze brytyjski dziennik, prawdopodobieństwo, że mecz Serie A zostanie rozegrany tak daleko od Italii, maleje.
FIFA zapowiedziała zresztą, że podejmie decyzję dopiero po stanowisku AFC, która w tej chwili znalazła się w bardzo kłopotliwej sytuacji. Dużym echem odbił się protest piłkarzy w Hiszpanii: zawodnicy zdecydowali się rozpocząć mecze ostatniej kolejki z 15-sekundowym opóźnieniem, manifestując sprzeciw wobec planów przenoszenia spotkań ligowych za ocean. Piłkarze postawili się La Lidze, która z kolei argumentowała, że takie wydarzenia przynoszą korzyści wizerunkowe i promują cały hiszpański futbol. We Włoszech także pojawiły się głosy sprzeciwu, zwłaszcza ze strony dwóch bezpośrednio zainteresowanych. Adrien Rabiot określił pomysł jako "kompletnie szalony", co spotkało się z ostrą odpowiedzią dyrektora Serie A ("Niech uszanuje pieniądze, które zarabia"). Mike Maignan z kolei podkreślił, że "za dużo myśli się o aspektach finansowych, a zapomina o reszcie – mamy swoje cele sportowe, a w ten sposób tracimy możliwość rozegrania meczu u siebie". Co jednak ciekawe, pomimo nasilającej się fali krytyki, władze ligi włoskiej pozostają przy swoim stanowisku: nie zamierzają się wycofywać, jak zrobiono to w Hiszpanii, i czekają na decyzje odpowiednich instytucji, które będą respektowane niezależnie od ich treści.
Ciekawe co ten buraczany ryj powie na temat piłkarzy w Hiszpanii, względnie jak im się plan sypnie z Australią?
P.S. Doczytałem, że ten ancymon, to dyrektor Serie A, czyli ktoś pokroju naszych leśnych dziadów.
Spalonego to bym akurat zostawił, bo moim zdaniem to dobry przepis. Jego usunięcie sprawiłoby, że między formacjami byłyby bardzo duże luki, bo zawsze ktoś zostawałby z przodu "na sępa", więc obrońcy nie mogliby grać wysoko. Zwiększyłoby nam czas, gdy piłka jest prowadzona, ale szybkość gry mogłaby ewidentnie zmaleć.
jako dzieciak na podwórku czy w szkole nawet raz nie grałem na spalonego, bo po co? i jaka była frajda, bo strzelało się dużo goli. to czysta promocja gry ofensywnej, a nie wieczne kłótnie o milimetr w jedną czy w drugą stronę albo krzywo wyrysowaną linię w telewizorze
Inter gra 14.01 na San Siro, więc pewnie byłoby do ogarnięcia. Ale pewnie łatwiej jest zorganizować mecz w Australii...