MIKE MAIGNAN 2031!
Agresywny: Fikayo Tomori. Mądry: Matteo Gabbia. Twardy: Strahinja Pavlović. Odkąd przestali być rywalami o dwa miejsca w wyjściowym składzie, a stali się partnerami w trzyosobowej obronie, odkryli, że są najlepszymi przyjaciółmi: kiedy grają razem, wszystko działa. Wyjściowa defensywa Milanu była bohaterem jednych z najlepszych meczów defensywnych: 0:0 w Turynie z Juve, 1:0 z Bologną, 2:1 z Napoli. Kiedy została rozdzielona, Allegri zadrżał. Przeciwko Romie, z De Winterem zamiast Tomoriego, wszystko poszło dobrze – czy to dzięki jakości, czy epizodom. Przeciwko Pisie, a zwłaszcza w Parmie, dużo gorzej: cztery gole stracone w dwóch meczach... i mogło być ich znacznie więcej – podsumowuje Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport.
Włączmy kalkulator. Milan w minutach z Tomorim, Gabbią i Pavloviciem razem na boisku stracił 5 goli w 711 minutach między Serie A a Pucharem Włoch (jeden na 142 minuty). Tylko Arsenal (jeden gol co 306 minut, dane za StatsPerform), Como (167) i Roma (150) wypadają lepiej. W minutach, w których Allegri wystawił inną trójkę stoperów, średnie się zmieniają: jeden gol co 115 minut. Jest różnica.
Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że Tomori, Gabbia i Pavlović mają komplementarne cechy. Tomori i Pavlović, jako środkowi w czteroosobowej linii, nieraz narobili szkód: złe odczyty sytuacji, zgubione krycia, błędy przy wyprowadzaniu. Jako boczni stoperzy w trójce radzą sobie znacznie lepiej. Mogą wykorzystać swoje najmocniejsze strony: agresję u Tomoriego, fizyczność i powroty u Pavlovicia – bez płacenia za każdy błąd. Popatrzmy na Pavlovicia, gdy zapuszcza się z piłką do przodu: wie, że może, bo za plecami ma Gabbię i wokół zespół, który go asekuruję. Również Modrić ma tu swoje znaczenie: defensywnie to nie Makelele – i całe szczęście – ale zawsze wie, kiedy podnieść, a kiedy zwolnić tempo gry. I z nim zespół się nie odkrywa.
Inter to ostateczny crash test. Pavlović przybył latem 2024 i ma z derbów tylko dobre wspomnienia, ale dla Tomoriego i Gabbii sprawy mają się inaczej. Oni mają w pamięci nawałnice meczów z czasów Pioliego, kiedy Inter Inzaghiego strzelał często, chętnie i według powtarzalnych schematów: w kontrach, po rzutach rożnych, po wejściach pomocników. Inter jest dziś najwyższą przeszkodą, jaką można napotkać w Serie A. W tym sezonie strzelił w każdym meczu: 11 razy w lidze i 4 w Lidze Mistrzów. Jedyny taki zespół we Włoszech. Ma dwie gwiazdy w ataku: Lautaro i Thurama. Dwie zmiany dające energię: Bonny'ego i Pio. Wahadłowego groźnego dla innych i sam dla siebie: Dimarco. Trzech pomocników: Çalhanoğlu, Barella i być może Sučić, którzy mają gole i asysty w swoim horoskopie astrologicznym. Maignan będzie na to wszystko patrzył z tyłu, jak zawsze. A jeśli coś pójdzie nie tak – spokojnie, będzie krzyczał. Oj, będzie krzyczał.
Jakoś to Max znowu ułoży... :]