MIKE MAIGNAN 2031!
Jest dopiero koniec listopada i to zdecydowanie za wcześnie, by przesądzać o wadze jednego meczu w tak długim sezonie. Sam Max Allegri powtarza, że prawdziwe podsumowanie robi się dopiero w marcu. Ale zwycięstwo Milanu w derbach może naprawdę stać się trampoliną do celów z najwyższej półki – czytamy na łamach SportMediaset.
Rossoneri już wcześniej pokazali, że potrafią rywalizować z ligowymi mocarzami, wygrali przecież z Napoli i Romą. Jednak triumf w derbach, i to w takim stylu, dorzuca do pracy Allegriego coś ekstra. To nie było łatwe ani tym bardziej efektowne zwycięstwo. Wręcz przeciwnie – brudne, wywalczone i bolesne. Patrząc na suche liczby to jest to kolejna klasyczna wygrana "na krótki nos", jak mawiał kiedyś Allegri, choć to hasło bywało później nadużywane i źle rozumiane. Ale to właśnie jeden z tych meczów, które jednoczą drużynę i dodają jej skrzydeł.
Największym bohaterem wczorajszego wieczoru był oczywiście Mike Maignan, a razem z nim cała defensywa, która potrafiła wytrzymać napór Interu zarówno w początkowych fazach meczu, jak i w desperackim finale. Obrona Milanu nie jest na dziś najlepsza w lidze (lepiej wypadają Roma, Bologna i Como), ale zatrzymanie zdecydowanie najmocniejszego ataku w Serie A to potężny zastrzyk pewności siebie, również w wyścigu o tę klasyfikację, tak ważną dla Allegriego.
Pozostaje jednak wrażenie, że ofensywa może i nawet powinna dawać więcej. Powrót Pulisica okazał się kluczowy, natomiast występ Leão był, jak to często u niego bywa, pełen wzlotów i upadków. W derbach, ale też w innych meczach, trochę zabrakło zimnej krwi na ostatnich 20–25 metrach – nawet wtedy, gdy nadarzały się okazje, by skontrować kompletnie odkryty Inter. Więcej jakości przy ostatnim podaniu i, co za tym idzie, więcej goli od napastników, to teraz najważniejsze obszary pracy. Czas i warunki ku temu są, zwłaszcza bez europejskich pucharów i z tabelą tak wyrównaną, że nikt jeszcze nie czuje noża na gardle.
Teraz przed Milanem dwa starcia z Lazio, najpierw w lidze na San Siro, a potem w Rzymie w Pucharze Włoch. Potem terminarz Serie A wygląda już całkiem łaskawie: Torino, Sassuolo, Hellas Werona i Genoa. Po drodze będzie jeszcze arabski wyjazd na Superpuchar, na który Milan poleci jako obrońca tytułu. To pierwszy cel sezonu i okazja, by potwierdzić dobrą dyspozycję w meczach o stawkę oraz dorzucić do gabloty puchar, który dałby zespołowi jeszcze większego rozpędu w walce o to najważniejsze trofeum.
Zobaczymy co będzie dalej...