Milan lepszy od Lazio!
Kolejne fundamentalne zwycięstwo, kolejne trzy punkty umacniające pozycję w tabeli, która z każdym weekendem robi się coraz ciekawsza. Dzięki wygranej z Lazio Milan zanotował dwunasty z rzędu mecz bez porażki w lidze, potwierdzając, że jest królem starć na szczycie: od początku sezonu zespół Maxa Allegriego zmierzył się z 6 z pierwszych 8 drużyn (brakuje tylko Como), zdobywając 16 punktów na 18 możliwych. Pokonał Bolognę, Napoli, Romę, Inter i Lazio, a zremisował z Juventusem. Teraz jest na szczycie, patrząc na wszystkich z góry.
Wspólnym mianownikiem sukcesów w bezpośrednich pojedynkach jest to, że wszystkie były zwycięstwami "na styk" (trzy razy 1:0, raz 2:1), wynikami będącymi efektem bardzo solidnych, uważnych i konkretnych meczów, w których drużyna potrafiła maksymalnie wykorzystać swoje okazje. Spotkanie z Lazio było pod tym względem szczególnie wymowne, bo Rossoneri momentami cierpieli, ale w praktyce ryzykowali bardzo niewiele. Owszem, Maignan dwukrotnie musiał ratować w pierwszej połowie, ale kiedy mecz został odblokowany, Milan włączył "autopilota" i dowiózł zwycięstwo, pomimo końcowego chaosu związanego z niepodyktowanym rzutem karnym dla drużyny Sarriego.
Było to zwycięstwo z pewnością mniej męczące niż to derbowe, choć mające z nim kilka cech wspólnych. Milan ma wyraźne ograniczenia ofensywne, które stają się jeszcze bardziej widoczne przy braku Pulisica, ale nadrabia świetną organizacją gry, uwydatniającą jakość obrońców i pozwalającą wszystkim zawodnikom zagrażać rywalom na ich połowie. Na ten moment wydaje się więc, że Allegri znalazł magiczną receptę na optymalne funkcjonowanie drużyny, choć sezon jest długi i wraz z upływem miesięcy coraz bardziej kluczowy stanie się wkład bramkowy piłkarzy dotąd mało widocznych, takich jak Nkunku i Gimenez, a także Rabiota, który pod tym względem z pewnością może dać więcej.
Tymczasem jednak warto cieszyć się sytuacją w tabeli oraz terminarzem, w którym najgorsze jest już zdecydowanie za zespołem: w połowie grudnia czeka Superpuchar Włoch, ale od teraz do najbliższego półtora miesiąca Milan zmierzy się z Torino, Sassuolo, Hellasem Weroną, Cagliari, Genoą i Fiorentiną, zanim dojdzie do wyjątkowego starcia z Como.
Allegri daje dzisiaj więcej spokoju na tyłach - z tego jest znany - ale naprawdę trudno się ogląda zespół, który nie oddaje żadnego strzału na bramkę w pierwszej połowie z przeciętnym Lazio. Dla porównania Como oddaje 11 strzałów w pierwszej połowie w meczu z Sassuolo, w tym 7 celnych. Trudno mi sobie wyobrazić, że my niedługo grając z Sass oddajemy podczas 45 minut przynajmniej 5-7 celnych strzałów na tego samego przeciwnika, z którym grało Como.
Allegri gra to, co pokazywał ostatnio w Juve (bez sukcesów w ostatnich sezonach), i przez co został zwolniony. Na ten moment zatrudnienie Maxa mimo wszystko było dobrym ruchem. Patrząc, że póki co pozostałe włoskie kandydatury (Sarri, czy Spaletti) też nie dojeżdżają. Ale też opieramy nasze wyobrażenia na ostatnim sezonie, kiedy Portugalczycy zostawili nas na 8-mym miejscu w tabeli. Versus na ostatni sezon z Piolim oglądanie naszych meczy to była mordęga, ale tym sposobem ugraliśmy wicemistrza. Pioli odszedł do innych klubów, i się rozsypał. (Abstrahując od Conceisao, Milan z meczach z Interem aż sie chciało oglądać - tak fajnie tam sie prezentowaliśmy, ale tylko z Interem). Dziś trudno mi się ogląda mecze z Interem, Romą, czy Atalantą. Marzy mi się sytuacja, kiedy zespoły pokroju Torino, czy Udinese przyjeżdżają do nas jak na ścięcie, i już z tunelu wychodzą na mecz z kupą w gaciach. Dziś tym naszym kunktatorstewm i nonszalancją oddajemy pole Cremonese, Pisie i Parmie. Maignan ratuje nas z kłopotów, a obrona inicjuje i prokuruje największą ilość sytuacji z rzutem karnym w calej Lidze. Podajemy tlen każdej drużynie licząc, że ta sie odsłoni. I wykorzystujemy kontry. A tymczasem środek pola wydaje mi się,że na poczatku sezonu tak gładko chodzący dostaje piachu w tryby. Z Lazio juz nie pierwszy mecz, gdzie zostawiamy dziury. Oby Rabiot szybkowrócił do pełnej formy razem z Jasharim, bo obawiam się, że Modrić dostał już zadyszki.
I najważniejsze - Liga Mistrzów.
Allegri ma sukcesy grając w tych Pucharach, ale to było już kawałek czasu temu. Dzisiaj z taką minimalistyczną grą na ostrzu noża ciężko sobie wyobrazić teraźniejszy Milan grający jak równy z równym z zespołami z ligi hiszpańskiej i angielskiej. Oraz wygrywający fizyczne mecz z Bruggią czy Dortmundem. Liczę, że w tymprzypadku wzmocnimy się wyjątkowo. Z zaznaczeniem, że wzmocnimy, nie uzupełnimy. I że wtedy nie dojdą kolejne warunki oszczędnościowe, jak uszczuplenie kadry do skrajnego minimum, czy zabawa z kontraktem M16.
Dziś należy liczyć, że dojdą do siebie Pulisic i Gimenez - którego brakuje w centralnej częsci pola karnego rywali, jakby chłopak nie grał. Wzmocnienia sa niezmiernie potrzebne, a mnie sięmarzy taki cichy zastrzyk szaleństwa i nieprzywidywalnośći w naszej smutnej grze. Życzę tego Allegriemu, bo lubię chłopa i pasuje do ACM, ale też oby to jego kunktatorstwo sie troszkę przebudziło, bo piłka zrobiła się bardziej fizyczna iposzła do przodu, a mnie się wydaje, że Max stoi w miejscu.
To tyle mojego marudzenia. Milan zawsze w sercu.
Forza Milan!
Po totalnie kompromitującym poprzednim sezonie, pokonujemy praktycznie całą czołówkę, między innymi wygrywając derby. Uważam, że jako kibice powinniśmy to docenić, a nie narzekać.
gramy brzydko? gramy
wygrywamy? wygrywamy
Allegisimmo w pełnej krasie? Oj w pełnej
jak dla mnie możemy 1:0 wygrywać każdy mecz do końca sezonu i nie bede z tego powodu płakał, to nie skoki narciarskie że liczy się styl :)
Ofensywa? Istnieje. Byłaby bardziej widoczna z napastnikiem z prawdziwego zdarzenia.
Ciekawe kogo sprowadzimy zimą, albo czy Gimenez się w końcu przebudzi (wątpię, ale kto wie).