PAVLOVIĆ 2031
"Nie można się załamywać" – mówił po wczorajszym meczu Max Allegri. Oczywiście jest w tym wiele prawdy, ale Milan w meczu o awans do ćwierćfinału Pucharu Włoch wyglądał naprawdę słabo. Nie wyglądał na pewno, jak drużyna, która walczy o jeden z dwóch celów na obecny sezon. Rossoneri przegrali z Lazio 1:0 i na papierze to wynik, który można zaakceptować, ale Milan dał się zaskoczyć w zablokowanym meczu, musiał znów liczyć na Maignana i jego kolejne dwie świetne interwencje oraz nie znalazł błysku geniuszu u swoich zwykle niezawodnych zawodników. Lazio potrafi się dobrze bronić, ale mimo to pozostają pewne żale. Oto, na gorąco, cztery najważniejsze z nich.
1. Charakter
W tym przypadku kontekst uderza bardziej niż pojedyncze zagrania. Milan grał przez 80 minut jak z włączonym ogranicznikiem prędkości, bez ognia w oczach. Dopiero kiedy Lazio strzeliło gola, nastawienie zespołu się zmieniło i w końcówce Milan przynajmniej spróbował coś zdziałać – przesunął się wyżej, zaryzykował i stworzył kilka okazji. Gdyby zrobił to wcześniej i gdyby podjęto większe ryzyko, może udałoby się odwrócić wynik meczu.
2. Leão i Nkunku
Jeśli już trzeba obarczyć kogoś winą, to napastników. To już stary problem w tym sezonie. Leão był praktycznie niewidoczny, biegał bez większego celu i zmarnował najlepszą okazję w meczu po akcji Jashariego i Estupiñána. Portugalczyk powinien rozwiązać ją dużo lepiej. Nkunku z kolei w pół godziny prawie nie istniał: zero strzałów, cztery podania, sześć kontaktów z piłką. Wyglądał jak duch w żółtej koszulce. Paradoks polega na tym, że najgroźniejszy okazał się zawodnik najmniej kojarzony z pozycją napastnika, czyli Loftus-Cheek. W głowach kibiców naturalnie rodzi się pytanie: czy klasyczna „dziewiątka”, choćby na końcówkę spotkań, nie byłaby potrzebna?
3. Kluczowe momenty
Allegri często mówi, że mecze rozstrzygają detale. W Rzymie Milan kompletnie tego nie pokazał. Zaspał przy najważniejszej akcji: najpierw pozwolił na niepotrzebny rzut rożny, a potem zostawił Zaccagniego samego w polu karnym. Drużyna stworzyła mało okazji, a te nieliczne zostały zmarnowane. Nawet po stałych fragmentach nie udało stworzyć się żadnego zagrożenia. Trudno odwrócić tak zamknięty i trudny mecz, jeśli nie ma się konkretów.
4. Zawód ze strony filarów drużyny
Najbardziej zaskakujący niedosyt dotyczy jednak podstawowych piłkarzy. Saelemaekers był niedokładny i nie miał znacznego wpływu na grę, dlatego szybko został zmieniony. Był to pierwszy taki przypadek podczas obecnego, solidnego sezonu. Rabiot posłał jedną świetną piłkę do Loftusa-Cheeka, ale generalnie zagrał poniżej swojego zwyczajowego poziomu. Także Leão był nieefektywny. Tylko Maignan wzbił się ponad przeciętność. Problem polega na tym, że przy jednym meczu tygodniowo skład będzie się rzadko zmieniał i rezerwowi, tacy jak Nkunku, Loftus-Cheek, Gimenez czy Ricci (o Odogu nie wspominając), mogą zostać przyspawani do ławki na dłużej.
No nie, tak to nie działa. Czasami można liczyć na Leao jako napastnika, ale tylko w specyficzne warunkach, które większość dobrych trenerów możne bardzo łatwo wyeliminować taktyką.
Czy to się uda z Leao, tego nikt nie wie... tak naprawde to chyba dopiero w przyszłym sezonie to ocenimy.
EDIT:
Nkunku... może trzeba jakiś farmazon puścić że się pobił z kims i musimy go sprzedać. Wcale nie dlatego że jest słaby jak sik pająka...
To mercato było wyjątkowe w końcówce:
Allegri: Potrzebuje silnej 9tki
Tare: ok
Allegri: Vlaho pls
Tare: Za drogo
Furlani: Mam kogoś
Tare: ok
Nkunku (pierwszy wywiad): Nie lubie grać jako 9tka