MIKE MAIGNAN 2031!
Może jeszcze nikt mu tego nie powiedział, w końcu dopiero co przyszedł, po co go od razu straszyć... ale prędzej czy później ktoś na pewno wspomni o tym Füllkrugowi: "Niclas, wiesz, że wybrałeś najgorszy możliwy numer dla napastnika Milanu?”. On zapyta dlaczego, a wtedy usłyszy wyjaśnienie: po Jego Królewskiej Mości, Inzaghim, koszulka z numerem 9 stała się jak boja na wzburzonym morzu: miotana na wszystkie strony, zalewana falami, kompletnie nie do opanowania. Wielu twierdzi, że to właśnie SuperPippo rzucił klątwę: "Po mnie nikt już nie będzie miał szczęścia z tym numerem na plecach". I rzeczywiście: odkąd Inzaghi pożegnał się z Milanem, sytuacja stała się wręcz krępująca. Numer 9 nosiło aż dwunastu zawodników i poza Giroudem (oraz częściowo André Silvą) niemal nikt nie zdołał uciec przed tą klątwą.
1. Pato (2012-13)
Był pierwszym, przynajmniej numerologicznie, następcą Inzaghiego. Ale skończyło się bardzo źle. Pato był jednym z najczystszych talentów, jakie kiedykolwiek przewinęły się przez Milanello, i jednocześnie jednym z najbardziej kochanych przez kibiców. Niestety, padł ofiarą własnej kruchości fizycznej, która w decydujący sposób zahamowała jego rozwój i regularność. Koszulkę z numerem 9 nosił zaledwie przez jedno półrocze (kiedy eksplodował w barwach Milanu, grał z "siódemką"), spędzając więcej czasu w gabinetach lekarskich niż na boisku. Liczby mówią same za siebie: 2 gole (oba w Lidze Mistrzów) w 7 występach – łącznie 342 minuty gry. Gdy w styczniu 2013 roku Brazylijczyk przeniósł się do Corinthians, bez wahania wrócił do ukochanego numeru 7.
2. Matri (2013-14)
Podobnie jak Pato, także Alessandro, sprowadzony w tamtym roku z Juventusu, nosił koszulkę z numerem 9 w barwach Milanu zaledwie przez jedno półrocze. Eksperyment się nie powiódł, mimo że, w przeciwieństwie do Brazylijczyka, dostał do dyspozycji znacznie więcej minut. Bilans jest bezlitosny: jeden gol w 18 występach (łącznie 932 minuty gry). W styczniu 2014 roku został wypożyczony do Fiorentiny i nigdy więcej nie wrócił do Milanello.
3. Fernando Torres (2014-15)
Również w przypadku hiszpańskiego napastnika przygoda nie trwała dłużej niż sześć miesięcy. Było to jedno z najboleśniejszych rozczarowań tamtych lat, zwłaszcza w zestawieniu z bardzo wysokimi oczekiwaniami. Przyszedł z Chelsea, a po jednym golu w 10 występach (592 minuty gry) wrócił do Atlético Madryt.
4. Destro (2014-15)
Mattia przeszedł do historii przede wszystkim dlatego, że Galliani, aby przekonać go do przeprowadzki z Rzymu do Mediolanu, zadzwonił do niego domofonem pod jego własnym domem. Krótko mówiąc – zaufanie ze strony Milanu było ogromne, ale wypożyczenie kompletnie nie potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami. Sprowadzony w styczniu 2015 roku w miejsce Torresa, Destro pożegnał się z drużyną Rossonerich już w czerwcu, bez wykupu, po 3 golach w 15 występach (łącznie 845 minut na boisku).
5. Luiz Adriano (2015-16)
Brazylijskie pochodzenie oznaczało ogromne oczekiwania. Niestety i tym razem nie wypaliło. Pojedyncze przebłyski talentu nie wystarczyły, by nadać jego przygodzie w Milanie spójną całość. Luiz występował z numerem 9 w sezonie 2015/16 (a w pierwszej części rozgrywek 2016/17 wybrał "siódemkę"), notując 6 goli w 29 występach (1476 minut). Mimo wszystko, jak na historię "przeklętej dziewiątki", był to przypadek zdecydowanie mniej katastrofalny niż inne.
6. Lapadula (2016-17)
Mówienie w tym przypadku o niewypale byłoby niesprawiedliwe, a wręcz błędne. Tym bardziej że kluczowe jest przypomnienie kontekstu. Gianluca trafiał do Milanu jako świeżo upieczony bohater awansu Pescary do Serie A (a wcześniej po grze w niższych ligach), gdzie seryjnie zdobywał bramki i był jedną z centralnych postaci zespołu. Milan zdecydował się na odważny ruch, wykupując go na stałe i powierzając mu koszulkę z numerem 9. Wielkie wyzwanie nie przestraszyło Lapaduli – strzelił 8 goli w 1364 minutach (29 występów), co daje średnio jedną bramkę co 170 minut. To wynik lepszy niż u wielu znacznie bardziej utytułowanych napastników, którzy od lat regularnie grali w Serie A. Mimo to przygoda z Milanem nie przetrwała dłużej niż jeden sezon. Latem 2017 roku Lapadula przeniósł się do Genoi na wypożyczenie z obowiązkiem wykupu.
7. André Silva (2017-18)
Po latach Portugalczyk wciąż wspomina Milan jako wielki zawód. To była ogromna okazja stracona zarówno dla niego, jak i dla klubu. Był jeszcze niedoświadczony, ale z pewnością mógł zostawić po sobie bardziej znaczący ślad, choć udało mu się przekroczyć barierę dziesięciu goli. Wystarczyłoby, aby trafił do Mediolanu choćby kilka lat później. Przeniesiony na stałe z Porto, w sezonie spędzonym w Milanie zdobył 10 goli w 41 występach (2026 minut): aż 8 bramek padło w rozgrywkach Ligi Europy, co czyniło jego dorobek w Serie A niezadowalającym.
8. Higuaín (2018-19)
Jedno z najbardziej bolesnych rozczarowań w niedawnej historii klubu. Był perłą letniej kampanii transferowej, przybył z Juventusu na wypożyczenie z opcją wykupu. Dla ofensywy Milanu zapowiadał się początek nowej ery. Początek jego przygody wyglądał obiecująco, lecz nagle wszystko się załamało po starciu z Bianconerimi: Gonzalo stracił panowanie nad nerwami, został wyrzucony z boiska, a po powrocie już nie był sobą. Ostatecznie pożegnał się z Milanem już w styczniu 2019, przenosząc się do Chelsea. Jego statystyki w barwach Rossonerich to 8 goli w 22 występach (1861 minut).
9. Piątek (2019-20)
Również w tym przypadku zarząd był przekonany, podobnie jak w przypadku Higuaína, że dokonał świetnego transferu. Polak przyszedł z Genoi w styczniu 2019 z renomą prawdziwego strzelca. Pierwsze pół roku było udane (11 goli), ale… miał wtedy numer 19. Latem, kiedy przejął "dziewiątkę", rozpoczął się jego spadek formy: 5 goli w 20 występach (1344 minut), tak dramatyczny, że Milan sprzedał go do Herthy w styczniu 2020.
10. Mandžukić (2020-21)
Na pewno nie był młodym zawodnikiem, w którego warto inwestować, ale teoretycznie swego rodzaju "pewniakiem", na którym można polegać z zamkniętymi oczami. Po kilku miesiącach bez gry, po niezbyt udanym epizodzie w Katarze z Al-Duhail, w styczniu 2021 trafił do Mediolanu. Była to jednak katastrofa: kontuzja mięśniowa wyłączyła go z gry na półtora miesiąca, a w jego 11 występach (287 minut) Mario nie zdołał ani razu pokonać bramkarza. Milan był jego ostatnim klubem, później przyszedł czas na zakończenie kariery.
11. Giroud (2021-24)
Potem narodził się Giroud. Jest to nawiązanie do symbolicznego momentu podczas jego pobytu w stolicy Lombardii, gdy Francuz w derbowym spotkaniu z Interem po wykonaniu obrotu z piłką strzelił swoją drugą bramkę tamtego wieczoru i znacznie przybliżył Milan do tytułu mistrzowskiego. Ogólnie jednak prezentował on monstrualną regularność pod bramką, mimo że nie należał już do najmłodszych zawodników. Z numerem 9 na plecach, w ciągu trzech sezonów strzelił 49 goli w 132 meczach (9 070 minut), stając się idolem całego klubu także dzięki swojej profesjonalnej postawie i wartościom ludzkim.
12. Jović (2024-25)
Kiedy wszyscy myśleli, że Giroud wreszcie przełamał klątwę numeru 9, zaklęcie Inzaghiego odzyskało moc. Koszulka z numerem 9 trafiła na barki Jovicia, który przeżył fatalny sezon, będąc nawet wykluczonym z listy zgłoszonych do Ligi Mistrzów. Statystyki z zeszłego sezonu (wcześniej Luka grał z numerem 15) mówią same za siebie: 4 gole w 17 meczach (693 minuty).
Lewy: potrzymaj mi piwo
Fullkrug przychodzi na pół roku bo wybór jest mierny w styczniu a do tego jest darmowy.
To nie koszulka z numerem jest problemem, a wykonawcy którzy w niej biegali. Fullkrug lepszy od poprzednich posiadaczy nie będzie.
- Pato 18 goli i asysta
- Matri po pół roku 4 gole i asysta, następny sezon 9 goli i 7 asyst
- Torres po pół roku 6 goli i asysta, następny sezon 12 goli i 6 asyst
- Desto 8 goli i 2 asysty
- Luiz Adriano po pół roku 2 gole i asysta, następny sezon 15 goli i 8 asyst
- Lapadula 6 goli
- Andre Silva 11 goli i 3 asysty
- Higuan po pół roku 5 goli, następny sezon 11 goli i 9 asyst
- Piątek po pół roku 5 goli i asysta, następny sezon 7 goli i 2 asysty
- z nowszej historii Jovic do teraz ma 11 goli i asystę
Pato nic by więcej nie pokazał bo był szklany i akurat pozbyliśmy się Brazylijczyka nawet za późno bo wcześniej była szansa żeby go opchnąć do PSG i w jego miejsce wziąć Teveza.
A co do Andrea Silvy to raczej nie była wina Milanu, on po prostu był średni. Przez całą kariere jeden bardzo dobry sezon, jeden dobry i reszta to jakieś nieporozumienie.
Natomiast tak na papierze, niektórzy piłkarze jak np. Higuain byli w końcu sięgnięciem do kieszeni po kogoś lepszego. No i skończyło się jak zawsze - z wyjątkiem Giroud.
nowemu "właścicielowi" życzę szybkiego spotkania z klątwą i powrotu do krainy deszczowców, bo tacy jak on nigdy nie powinni do Milanu trafiać
skoro chcesz takich przeciętniaków u nas to masz do tego prawo, skoro ja ich nie chcę też mam prawo to powiedzieć na głos :*