0:3... KOMPROMITACJA Z UDINESE!
To jeszcze nie koniec. Choć w Milanello słowo "scudetto" jest zakazane, kilka dni po zmarnowanej okazji, by zbliżyć się do Interu na pięć punktów, nikt wśród Rossonerich nie uważa siedmiopunktowej straty do Nerazzurrich za nie do odrobienia. Priorytetem, a raczej celem, pozostaje awans do Ligi Mistrzów, co wielokrotnie podkreślał Allegri. Jednak w szatni, w której są piłkarze przyzwyczajeni do wygrywania jak Modrić, a także Rabiot i Nkunku, nie sposób zrezygnować z walki o tytuł przy trzynastu kolejkach do rozegrania, czyli z trzydziestoma dziewięcioma punktami wciąż do zdobycia. Dlatego wczoraj Rafa Leão, autor bramki wyrównującej w meczu z Como oraz wicekapitan drużyny, zabrał głos na Instagramie. "To maraton" – napisał pod swoim zdjęciem z herbem Milanu. Przekaz Portugalczyka był jasny: droga jest jeszcze długa i mimo braku zwycięstwa z drużyną z Como oraz powiększenia przewagi przez Inter, przed zespołem kolejne etapy do rozegrania. Do tego w drugi weekend marca odbędą się derby, czyli mecz, który w przypadku zwycięstwa może zmienić układ sił, zwiększając wiarę Rossonerich i podkopując pewność siebie kuzynów, którzy obecnie odskoczyli.
W tym momencie, obok Gabbii, Leão jest piłkarzem, który najbardziej uosabia ducha Milanu. Męczy go pubalgia, ale wie, że drużyna go potrzebuje, dlatego od tygodni wychodzi na boisko mimo problemów fizycznych. Nie może przyspieszać z taką regularnością, jak by chciał, a opuszczając część treningów (by nie przeciążać mięśni), nie jest w optymalnej formie. Mimo to nigdy się nie wycofuje. W środowy wieczór pokazał, jak bardzo zależy mu na zespole, gdy podszedł, by objąć Maignana, który popełnił błąd przy golu Nico Paza na 1:0. Ten gest nie umknął uwadze działaczy i potwierdza przemianę Rafy w prawdziwego lidera drużyny. W poprzednim sezonie był jednym z bohaterów (razem z Théo Hernandezem) słynnego zignorowanego "cooling break" na Olimpico. Teraz, poza częstszymi wypowiedziami przed mikrofonami, daje przykład, poświęcając się dla sprawy. Dlatego wczorajszy wpis, podobnie jak słowa wypowiedziane na gorąco po remisie 1:1 z zespołem Fàbregasa ("To był mecz do wygrania i rozumiem gwizdy po tym remisie, ale teraz musimy być zjednoczeni. Zostało jeszcze wiele kolejek, liga jest trudna i każdy mecz może przynieść niespodzianki") – nie przeszedł bez echa ani w Milanello, ani wśród kibiców Milanu.
"Dziesiątka" wie jednak, że aby na koniec maratonu wyprzedzić Inter, margines błędu będzie od teraz minimalny. Przede wszystkim potrzebne będzie też wyhamowanie Nerazzurrich w lidze. Oczywiście filozofia Allegriego się nie zmieni i pierwszym przykazaniem w centrum treningowym w Carnago pozostanie "myśleć przede wszystkim o sobie". Milan doskonale wie, że musi wykonać swoje zadanie przeciwko Parmie i Cremonese, czyli zdobyć sześć punktów w starciach z drużynami walczącymi o utrzymanie, co dotąd nie zawsze się udawało. Jednocześnie istnieje nadzieja, że podwójne starcie w Lidze Mistrzów z Bodø/Glimt (po środowej porażce rewanż odbędzie się we wtorek), a następnie pierwszy mecz półfinału Pucharu Włoch z Como (kilka dni przed derbami), odbiorą drużynie Chivu nieco świeżości.
Od niedzieli Leao chce wrócić do zdobywania trzech punktów, by przedłużyć serię meczów bez porażki do dwudziestu pięciu i zmniejszyć stratę do Interu (jeśli Nerazzurri nie wygrają jutro na stadionie Via del Mare w Lecce). Być może znów zdobywając ważną bramkę. W meczu z Como przerwał ponad miesięczną niemoc strzelecką, ale mimo to jego obecna średnia goli jest najlepsza od czasu przyjazdu do Włoch. W sezonie 2025/2026 trafia co 147 minut; w swoim najlepszym sezonie 2022/2023 zdobywał bramki w Serie A piętnaście razy, czyli średnio co 162 minuty.
Poza tym widać, że Milan ma w sercu.
A niektórzy chcą go sprzedać.
Wydaje mi się, że nawet to jego lenistwo w jakiś sposób nie jest już takie wyraziste, jak rok temu.
Trudno nazwać to jakąś wielką przemianą, ale po części chlopak faktycznie pokazuje przywiązanie praktycznie na każdym.kroku do tych barw.
Zasadniczo wielu nie widzi go we współpracy z Allegrim, mimo to jest naszym najlepszym strzelcem często mając pod górkę.
Szanujmy to co mamy, bo różnie może być z następcą, który przyjdzie za pieniądze pozyskane ze sprzedaży Leao.