Podział punktów w Turynie.
Juventus – Milan 1:1
Mike Maignan jest bohaterem dokumenty DAZN Italia, pod tytułem "Beyond the Magic". To 20 minut rozmów poświęconych jego karierze, wartościom, przywództwu oraz temu, co znaczy być kapitanem Milanu.
O swojej mentalności:
"Jesteśmy sami. Jesteśmy my jako drużyna i nasi przeciwnicy. A za nami stoją kibice. Żeby być bramkarzem, trzeba mieć dość twardą mentalność, trzeba być trochę szalonym. Są pewne słowa, które są dla mnie bardzo ważne: wiara, dyscyplina w pracy, cierpliwość i pokora. Kiedy gramy razem, możemy osiągać wielkie wyniki. Dyscyplina oznacza rygor, określony sposób pracy i nieignorowanie żadnego szczegółu. Nigdy nie wolno się poddawać, nawet w chwilach, gdy jesteś na dnie. Pokora oznacza, że nigdy nie możesz zapomnieć, skąd pochodzisz i jakie poświęcenia poniosłeś, żeby dojść aż tutaj. Jeśli jestem tu i jestem kapitanem, to dlatego, że przeżyłem swoją przeszłość. W mojej przeszłości spotkałem wielu bramkarzy z większym talentem, ale nie mieli mojej głowy i mojej determinacji. W moim życiu było wiele wyzwań, które dały mi tę siłę mentalną i to zrobiło różnicę".
O swojej drodze:
"Moja droga nie była łatwa, ale w domu zrobiono wszystko, żeby dać mi to, co najlepsze. Moja mama bardzo nade mną pracowała. Niektórych rzeczy nie da się zapomnieć, to wspomnienia, które nigdy nie znikną. Starałem się zostawić wszystkie problemy za sobą, a teraz moja mama jest ze mnie dumna".
O byciu kapitanem Milanu:
"Przede wszystkim muszę starać się być przykładem i być najlepszy w swojej pracy. Bycie kapitanem to odpowiedzialność i jestem z tego dumny: w grupie dwudziestu czy trzydziestu zawodników jest tylko jeden kapitan. Nie możesz odgrywać roli, musisz być sobą i dawać przykład. To właśnie staram się robić każdego dnia, nie nadużywając opaski ani swojego statusu. Kapitanem i liderem się nie staje – z pewną mentalnością się rodzi. Można się uczyć, ale to nie jest to samo, co u ludzi, którzy mają to w sobie od urodzenia. Jeśli dostałem opaskę, to za to, kim jestem. W przeszłości zawsze mówiłem trenerom w akademii, że nie muszą mi jej dawać, bo czułem się kapitanem nawet bez niej. Dziś jej noszenie jest dla mnie powodem do dumy i odpowiedzialności".
O grze w Milanie:
"Milan to miejsce, w którym pokazałem się światu. Trzeba tu przyjść, żeby zrozumieć, co naprawdę znaczy nosić tę koszulkę. Kiedy gramy, widać wielkość tego klubu. Gdy tylko przyjeżdżamy do Milanello, musimy dawać z siebie wszystko: dla dzieci, dla dziadków, dla tych, którzy kibicują Milanowi od pokoleń. Czasami kibice myślą, że piłkarze są zawsze tacy sami, ale oni też mają trudne dni. Bywa, że zawodnik przychodzi na mecz z innymi sprawami w głowie. W tej drużynie wszyscy dają z siebie maksimum, nawet gdy nie przychodzą wyniki. Potrzebna jest cierpliwość i wiara w pracę".
O ludziach pracujących w Milanie:
"Jest bardzo wielu ludzi, którzy pracują razem z nami. Nie mogę przejść obok nich bez przywitania się. To drobne rzeczy, na które zwracam uwagę, wszyscy powinni być traktowani tak samo. Moja mama zawsze chciała, żebym sprzątał po sobie i zostawiał wszystko w porządku. Tak zostałem wychowany. Jeśli się nie spieszę, sprzątam swoje rzeczy sam, w przeciwnym razie pomagają mi magazynierzy".
Jeszcze o swojej mentalności:
"Dziś mam 30 lat. Jeśli nie upadniesz, nie możesz wznieść się wyżej. A kiedy upadniesz, wiesz, jak bardzo to boli. Jestem bardzo wymagający wobec siebie i wobec innych – może nawet za bardzo. Muszę zrozumieć, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami i trzeba zrozumieć, jak myślą inni".
O Allegrim:
"Allegri to trener, który pod względem zarządzania szatnią i zachowania na boisku jest mistrzem klasy światowej. Gdy zmienia się trener, zmienia się wiele rzeczy. Przyszedłem z wielką chęcią rewanżu za poprzedni rok. To była moja myśl od samego początku i jest nią do dziś".
O adrenalinie przed meczami:
"Czasami możesz przyjść na jakiś mecz trochę zaspany, ale wystarczy usłyszeć stadion i wszystko zmienia się w twojej głowie. Wystarczy posłuchać trenera i już nie możesz spać. To wszystko kwestia adrenaliny. Trener nas nakręca, ty już jesteś nakręcony, przyjeżdżasz, widzisz swoich kibiców, a także kibiców rywali, którzy na ciebie gwiżdżą. Pracowałeś cały tydzień i całe życie, żeby tu być. Nie ma strachu – jest adrenalina, żeby rzucić się na piłkę i iść naprzód".
O roli bramkarza:
"Bramkarz widzi wszystko. Dla mnie bramkarz jest trenerem na boisku. Widzisz wszystko, masz czas, żeby wszystko zobaczyć i możesz bardzo pomóc kolegom z drużyny. Każdego dnia musisz pracować, żeby się rozwijać. Jest wiele szczegółów, których nikt nie widzi. To nie jest tylko założenie rękawic i stanie w bramce. Bramkarz jest ostatnim człowiekiem, którego trzeba pokonać przed zdobyciem gola. Kiedy jesteś dzieckiem, nie przeżywasz futbolu tak jak teraz. Jako dziecko chcesz się bawić z przyjaciółmi, dziś istnieje obowiązek osiągania wyników".
O rodzinie Milanu:
"Kiedy przyszedłem w pierwszym roku, spotkałem Ibrahimovicia, który mnie przywitał i powiedział, że tutaj jesteśmy rodziną. Zawsze to czułem. Milan znaczy wiele rzeczy. To Bóg mnie tu przyprowadził. Jeśli tu jestem, to dlatego, że zaplanował dla mnie tę drogę. W życiu nie ma przypadków. Jestem szczęśliwy ze swojego życia, jest w nim wiele pozytywnych rzeczy. Jestem człowiekiem, ojcem, synem, przyjacielem, bratem, kolegą z drużyny i piłkarzem. Kiedy się wygrywa, wszystko jest łatwe – jesteś najlepszy i najpiękniejszy. Ale to wtedy, gdy sprawy nie idą dobrze, widać, jak silny naprawdę jesteś".
O Milanie:
"Milan to miejsce, w którym pokazałem się światu. Trzeba tu przyjść, żeby zrozumieć, co naprawdę znaczy nosić tę koszulkę. Kiedy gramy, widać wielkość tego klubu. Będę milanistą przez całe życie".
O wewnętrznym ogniu:
"Pokora jest ważna, ale ważne jest też mieć w sobie trochę ognia i zwierzęcego instynktu. Lubię, gdy zawodnik przychodzi i mówi, że jest najlepszy. Takie słowa dodają energii – ja też się bardzo nakręcam, ale pozostaję świadomy, że jestem człowiekiem i mogę upaść".
Dokument "Mike Maignan: Beyond The Magic":