Francesco Camarda 2031!
Napastnika o imieniu Santiago Tomas Milan już ma i ponownie zobaczył go na boisku w sobotni wieczór przeciwko Torino po 144 dniach przerwy. Powrót uczcił krótkim urlopem, korzystając z przerwy reprezentacyjnej, w Val Badia w Dolomitach. Nie jest jednak powiedziane, że Gimenez pozostanie napastnikiem Rossonerich także w przyszłym sezonie. Wręcz przeciwnie – jeśli nie odmieni swojej kampanii w ostatnich dwóch miesiącach serią bramek, jego sprzedaż wydaje się bardzo realnym scenariuszem. Tym bardziej że za uzyskane pieniądze Milan ruszyłby po inny "numer 9", na którego chciałby postawić w kolejnym sezonie. Być może znów Santiago Tomas. Tym razem Castro.
Argentyński napastnik trafił do Bolonii w styczniu 2024 roku za 15 milionów euro z Vélez Sarsfield (argentyńska Primera División). Został sprowadzony przez dyrektora sportowego Giovanniego Sartoriego z myślą o przyszłej sprzedaży Joshuy Zirkzee, którym w tamtym czasie interesował się właśnie Milan. Po pół sezonu spędzonym w cieniu Holendra Castro przejął koszulkę z numerem 9 w Bolonii, wyróżniając się charakterystyczną dla siebie walecznością, i stał się podstawowym napastnikiem, mimo rotacji stosowanych przez Vincenzo Italiano.
W swoim pierwszym sezonie jako zawodnik pierwszego wyboru rozegrał 36 meczów ligowych i zdobył 8 bramek. Zbierał też doświadczenie w Lidze Mistrzów (7 występów na 8 możliwych) oraz znacząco przyczynił się do historycznego triumfu w Pucharze Włoch, strzelając 2 gole w 3 spotkaniach. W obecnym sezonie Castro nieco poprawia swoje statystyki: 7 goli w 27 kolejkach Serie A, 2 w 10 meczach Ligi Europy oraz 2 w dotychczasowych 2 spotkaniach Pucharu Włoch. Liczby pokazują więc, że już teraz jest wartościowym zawodnikiem, ale z czasem może się jeszcze rozwinąć.
Z tego powodu Bologna nie sprzeda go tak łatwo. Wręcz przeciwnie – klub należący do Saputo chce zatrzymać argentyński talent i pozostawić go pod wodzą Italiano przynajmniej na kolejny sezon. Jest też aspekt projektowy: spośród obecnych napastników bardziej "na sprzedaż" jest Dallinga. W przypadku Castro klub chce dalej nad nim pracować, rozwijając jego talent, wartość i cenę. Oczywiście dziś można kupić wszystko, ale za odpowiednią kwotę. Z Bolonii płynie jasny sygnał do Milanu: nie mniej niż 40 milionów euro.
Castro wyraźnie interesuje działaczy Rossonerich: młody, utalentowany, potencjalnie bardzo wartościowy sportowo i finansowo, zarówno teraz, jak i w przyszłości. Allegri mógłby skorzystać na takim napastniku: dobrym technicznie, a jednocześnie – dzięki typowej dla Argentyńczyków energii i waleczności – intensywnie pracującym także w defensywie poprzez agresywny pressing. Zawodnik z rocznika 2004 mógłby być idealny zarówno do ustawienia 3-5-2, grając w duecie (na wzór Lautaro w Interze) z innym napastnikiem, jak i jako opcja w systemie 4-3-3. Decyzje w zarządzie Milanu będą podejmowane spokojnie w najbliższych tygodniach: celem jest sprowadzenie nowego środkowego napastnika i wybór najlepszego możliwego profilu. Kandydatów jest wielu. Wśród nich – również Santiago Tomas.
Na co nam taki typ jak my potrzebujemy napastnika typu wieża.
- główny cel to jakieś 40 mln,
- zapychacze max 20 mln.