0:3... KOMPROMITACJA Z UDINESE!
Nie mamy Mbappé ani Lamine'a Yamala, to jasne. Ale talent – niekoniecznie ten pobłogosławiony przez boga futbolu – trzeba rozwijać, wspierać i dawać mu grać. We Włoszech jednak fascynacja zagranicznymi piłkarzami jest powszechna. To krzywa nieubłaganie rosnąca, ta pokazująca udział zagranicznych piłkarzy w ogólnej liczbie występów w Serie A: od 55,2% w sezonie 2017/2018 do 69,1% w sezonie 2025/2026. Jeśli wyłączyć Premier League (75,4%), najbogatszą i najbardziej globalną ligę, oraz portugalską Primeira Liga (73,8%), tradycyjne rozgrywki nastawione na rozwój zawodników, wszystkie pozostałe najwyższe ligi krajów z pierwszej dziesiątki rankingu FIFA pozostają za Serie A: od 64,9% w Ligue 1 przez 61,4% w Bundeslidze aż po 43,4% w La Lidze (według danych TransferMarkt). Moda ta zaraża także drugie drużyny: udział występów obcokrajowców w Interze, Atalancie i Juventusie wynosi odpowiednio 32,1%, 25,2% i 23,7%, znacznie więcej niż średnia pozostałych 56 drużyn Serie C (12,3%), a w Milanie (w Serie D), sięga 45%.
Rozmawiając z działaczami klubów, przyczyna wszystkich problemów jest zawsze ta sama i nosi nazwę "izba rozliczeniowa". O co chodzi? Transakcje transferowe między włoskimi klubami odbywają się za pośrednictwem lig, od Serie A po rozgrywki amatorskie, które działają jako gwarant systemu, zarządzając właśnie izbą rozliczeniową. Kluby, które mają ujemne saldo – wynikające z kompensacji należności i zobowiązań związanych ze sprzedażą i zakupem piłkarzy – muszą je zabezpieczyć gwarancjami bankowymi lub ubezpieczeniowymi. Są to kosztowne instrumenty, obejmujące prowizję dla pośrednika i zazwyczaj wymagające dodatkowego zabezpieczenia, takiego jak zastaw na rachunku bankowym lub nieruchomości. Taka procedura zniechęca kluby, zwłaszcza te należące do zagranicznych właścicieli, również ze względu na dodatkowe trudności w uzyskaniu gwarancji (czasem banki wymagają zabezpieczenia na poziomie 100%). W konsekwencji preferowane są negocjacje z klubami zagranicznymi, gdzie warunki płatności są bardziej elastyczne i pozostawione autonomii stron. Tak skomplikowany system nie ma odpowiedników nigdzie indziej, nawet we Francji czy Niemczech, które historycznie uchodzą za kraje z najbardziej zaawansowanymi mechanizmami kontroli finansów. Efekt jest taki, że w tym sezonie – analizując wszystkie transfery definitywne w Serie A – zdecydowanie przeważają operacje z klubami zagranicznymi: 108 wobec 68 krajowych. Włoskie kluby są tymi, które (po angielskich) wydają najwięcej na transfery międzynarodowe: 5,2 miliarda dolarów od 2020 roku, wobec 4,6 miliarda francuskich, 4,5 miliarda niemieckich i 3,6 miliarda hiszpańskich (źródło: FIFA). Trzeba coś z tym zrobić. A to "coś", w przeciwieństwie do innych działań, można zmienić w ramach włoskiego systemu piłkarskiego: izba rozliczeniowa jest regulowana przez FIGC.

Ezio Simonelli, prezes Lega Serie A, wyjaśnił w rozmowie z La Gazzetta dello Sport: "Dziś bardziej opłaca się kupić zawodnika z zagranicznego klubu. Chciałbym przynajmniej zrównać warunki między transferami krajowymi a międzynarodowymi. Jeśli nie uda się zlikwidować gwarancji, należałoby przynajmniej stworzyć konsorcjum gwarancyjne, które zmniejszy koszty tych instrumentów". Podmiotem zaangażowanym mógłby być Istituto per il Credito Sportivo. Propozycja została omówiona z ministrem sportu, z którym istnieje zgodność co do wprowadzenia ulg podatkowych zachęcających kluby szkolące zawodników reprezentacji narodowej. Zresztą, gdy powstawała izba rozliczeniowa, nie istniały ani przepisy fair play UEFA, ani FIGC: dziś klub mający długi wobec innych klubów nie może zostać dopuszczony do rozgrywek ligowych. Konkurencyjna Italia, obecna na mistrzostwach świata, przyniosłaby korzyści wszystkim, także samym klubom Serie A: podniosłaby wartość zasobu piłkarzy i zwiększyła ekspozycję marki, co przełożyłoby się na wyższe przychody z zagranicy. Zagraniczni właściciele, którzy stanowią już większość, muszą to zrozumieć. Trzeba ich jednak również postawić w warunkach sprzyjających rozwojowi rynku krajowego.
to imo - zejdźmy na ziemię!
Mówimy o repce która pomiędzy przegranymi kwalifikacjami '18 a '22 była w stanie machnąć mistrzostwo Europy w 2020..
Może i stan włoskiej piłki nurkuje stabilnie i to wkażdym elemencie - TV, infrastruktura, młode talenty, mentalność itd itp to jednak odpaść z BiH ?!
Brak zaangażowania i tragiczny trener = widoczny efekt.
A te pomysły typu U-19 w lidze itd to żeby nie skończyły się jak przygody SMS w polskim hokeju gdzie jedyne czego się uczyli to jak pogodzić się z ciągłymi porażko-pogromami ;)
Jest beton i to widać - masa młodych chłopaków czeka na szansę i na to żeby dac im pograć, a o to w Serie A ciężko. Ile takich przypadków przewinęło się tylko przez Milan..
Bez sprawdzania wnioskuję że im więcej Włochów w klubie tym drużyna jest niżej w tabeli w tym sezonie. Może wyjątkiem jest Inter ale jestem zbyt leniwy żeby sprawdzić.