0:3... KOMPROMITACJA Z UDINESE!
"Znajdźcie mi środkowego napastnika, który strzeli 20 goli". Tak powiedział Adriano Galliani wiosną 2015 roku – musiał to być maj – a jego ludzie od skautingu przyjęli to do wiadomości: żadnych eksperymentów, liczyły się liczby. Na kolejne spotkanie wrócili z dwoma nazwiskami: Jackson Martínez z Porto i Carlos Bacca z Sevilli. Zakręty na tajemniczych ścieżkach rynku transferowego doprowadziły do decyzji: Jackson Martínez trafił do Atlético Madryt (krótka letnia historia, już w styczniu był w Chinach), podczas gdy Milan sięgnął po Baccę. Osamotniony, prosty, niekoniecznie efektowny. W zamian jednak niezwykle wierny obietnicom: rok później miał na koncie 20 goli we wszystkich rozgrywkach, dokładnie tyle, ile chciał Galliani. Kibice Milanu zawsze go szanowali, nigdy nie pokochali bezgranicznie, ale dwadzieścia lat później będą za nim tęsknić. Technicznie, być może. Statystycznie, na pewno – podsumowuje Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport.
W sezonie 2015/2016 Bacca zdobył 18 bramek w lidze: trzeci wynik w klasyfikacji strzelców po Higuaínie i Dybali. Na początku kwietnia miał już 14 trafień, w tym gola w rewanżowych derbach. Nikt w kolejnych latach nie zrobił więcej, nawet Giroud, który jako piłkarz jest od niego lepszy. Ani Leão, Pulisic, Gimenez, Nkunku, Füllkrug – napastnicy dzisiejszego Milanu. Bacca regularnie strzelał słabszym zespołom i pomógł Milanowi szczególnie w okresie od grudnia do lutego: 7 goli w 10 kolejkach. Zupełnie odwrotnie niż dziś. Obecni napastnicy Milanu mają problemy właśnie z mniejszymi rywalami, i nieprzypadkowo drużyna straciła wiele punktów, a na początku sezonu wyraźnie zwolnili: Pulisic przestał trafiać, Leão długo pauzował, tylko Nkunku miał dobry moment, który jednak już minął.
Co się stało z Baccą? Wciąż gra, mając już 40 lat. W 2022 roku wrócił do Kolumbii i nadal porusza się na granicy spalonego w barwach Junior Barranquilla, klubu ze swojego miasta, w którym występował już w latach 2009–2011. Ostatniego gola strzelił w maju, potem zatrzymał go problem ze ścięgnem i w tym sezonie głównie obserwował grę z boku. Z reprezentacją Kolumbii skończył już dawno, ale patrząc wstecz widzi karierę rozpoczętą w Barranquilli od sprawdzania biletów w autobusach, a kontynuowaną w Belgii, Hiszpanii i we Włoszech, z ponad 300 golami na koncie. Zawsze trochę niedoceniany, zawsze trochę wspominany z tęsknotą. Także przez kibiców Milanu, gdy się nad tym zastanowią.
Grajek zawsze na "+"
Ktoś tutaj przepowiada przyszłośc?
Suso na pewno nie jest lepszy niż Puli a dla Jacka nie wiem czy pozycja by sie znalarzła bo co za Rabiota a może jako napastnik ?
Suso by się zmarnował.
Taki był Suso, który miał ciągłe problemy... z tym samym co teraz Leao :))))
18/19 miał jeszcze lepszy. Wykręcał niesamowite liczbe w kreacji, ale beznadziejni koledzy nie potrafili nic z tym zrobić. Od tego czasu nikt nie potrafił być w tym tak dobry jak on.
Za dobrego sezonu Pioliego, gdy maszyna działała drużynowo, to jakoś to jeszcze wyglądało. Zbiór graczy Diaz, Tonali czy Leao fajnie kombinowali. Ale to już przeszłość.
Suso był też niesamowicie inteligentny bez piłki, co umykało przed TV. Na stadionie oglądałem go na żywo i robił wrażenie. Wiedział chłopak jak się ustawić idealnie by odebrać piłkę na boku.