Rúben Amorim rozpoczął pracę w Milanie!
Szybki quiz dla kibiców Milanu i nie tylko. Kiedy padł ostatni gol napastnika Milanu? Byo to trafienie Leão w Cremonie, 1 marca. Ostatni gol napastnika, który miał wpływ na wynik? Leão przeciwko Como, 18 lutego. To nie jest normalne. Wielkie drużyny żyją z goli swoich napastników, ale w Milanie można by w szatni powiesić tabliczkę "WANTED": napastnicy zniknęli, a jeśli już się pojawiają, to pod fałszywymi nazwiskami. Na przykład: kim jest ten chłopak z brodą, który nazywa się Christian Pulisic? CP11, ten prawdziwy, strzelał co dwa tygodnie i miał wyjątkową zdolność czytania gry, schodzenia do pola karnego i bycia pierwszy przy piłce. Ten Pulisic odpala się raz lub dwa razy na mecz, ale poza tym błąka się po boisku, zawsze o krok spóźniony, a przede wszystkim przestał widzieć bramkę – podsumowuje Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport.
Milan ma czwarty atak ligi i, co ważniejsze, strzelił o 30 goli mniej niż Inter. W 33 kolejkach to ogromna różnica. Jesienią miał dwóch dostępnych napastników, czasem tylko jednego, ale ten, kto grał, w jakiś sposób pomagał. W połowie kwietnia świat się odwrócił: pięciu napastników zgłoszonych do gry, żaden w dobrej formie. Pulisic nie strzela od meczu z Hellasem Werona z pierwszej rundy... a to był 28 grudnia zeszłego roku. Ma serię 15 meczów bez gola, a jego najgorsza seria w karierze to 16 meczów, w Chelsea w sezonie 2022/2023. Ci, którzy mogliby go zastąpić – Santiago Gimenez, Christopher Nkunku i Niclas Füllkrug – nie mają siły na "zamach stanu", a może po prostu nie mają zaufania Allegriego. Nkunku był w podstawowym składzie tylko raz w ostatnich dwóch miesiącach i nie strzela od meczu Bologna – Milan z 3 lutego 2026. W meczu z Hellasem wszedł w końcówce, gdy cały Milan miał jedno jasne przykazanie: nie ryzykować. Nie oddał ani jednego strzału, podobnie jak Gimenez, który w 27 minut zaliczył 4 celne podania i 11 kontaktów z piłką. Mniej niż to oznacza strajk. Jeśli chodzi o Füllkruga, nie wszedł w ogóle – krok wstecz po 180 minutach rozegranych w meczach z Torino, Napoli i Udinese.
Rafa Leão w tym obrazie miał swoją najlepszą niedzielę... co brzmi paradoksalnie. Został wygwizdany przez tysiące kibiców, protestował przy zmianie z Allegrim i wyglądał na ociężałego, ale otworzył drogę do gola Adrienowi Rabiotowi świetnym podaniem prostopadłym. To dość wierne podsumowanie jego sezonu: brak regularności w trakcie meczów: kto pamięta, kiedy ostatnio był zagrożeniem przez 90 minut? Kilka razy potrafił zrobić różnicę jednym zagraniem. Jego 9 goli i 3 asysty dały Milanowi 15 punktów: niewiele, ale bardzo ważnych. Kolejna statystyka dla kibiców: Leão dzięki asyście do Rabiota osiągnął 50 w sumie goli i asyst na wyjazdach w Serie A. Od 2019 roku tylko on, Lukaku, Berardi, Immobile i Lautaro to osiągnęli.
Na początku tygodnia wraca klasyczne pytanie: a w niedzielę kto zagra w ataku? Allegri w Weronie był spokojny: "Niestety sezony zaczynają się w jeden sposób, a potem zmieniają się też przez kontuzje. Pulisic poruszał się tu dobrze, Leão zrobił asystę. Jako napastnicy są oceniani przez gole, ale muszą być spokojni, są do dyspozycji zespołu i to ważne". Próbuje dać im zaufanie. Na Milan – Juventus w niedzielny wieczór nie będzie wiele do dyskusji: zagra dwóch napastników. Santi Gimenez miał swoją szansę, ale w 27 minutach w Bentegodi nie zrobił kampanii wyborczej życia. A więc faworytami są dwaj zwykli kandydaci, "10" i "11", Leão i Pulisic. Nie są idealnymi partnerami, ale pozostają blisko siebie – dopóki koniec roku ich nie rozdzieli.
Ja bym zaryzykował duetem Leao-Gimenez/Fullkrug, gdzie Rafa zagrałby niżej, miałby mniej sytuacji, gdzie musi siłować się ze stoperami rywala i miałby więcej miejsca. Gorzej niż obecnie na pewno by nie było.
Fulkrunga i Gimeneza nie będę wyzywał przez taktykę.
Nkunku grałby lepiej w parze z 9-tką.
Napastnicy nie strzelają, bo betonowa taktyka nie kreuje nic z gry, nie tworzy klarownych sytuacji.
Dziękuję za uwagę, nie muszę mieć do tego UEFA Pro
Druga przygoda Allegriego w Juve już wcale taka kolorowa nie była. Koledze wyżej raczej chodzi o tę drugą przygodę po czasach Pirlo jako trenera w Juve.
No właśnie wtedy, to Juve miało topowy skład na LM i zdominowali na lata Serie A, a i tak nigdy nie wygrali LM przez betonową taktykę Maxa.