RÚBEN AMORIM TRENEREM MILANU!
Dla Milanu ostatecznie bezbramkowy remis z Juventusem można uznać za wynik pozytywny. Nie tyle dlatego, że matematycznie podtrzymuje utopijną wizję barażu o scudetto z Interem (potrzebne byłyby cztery zwycięstwa Rossonerich i tyle samo porażek Nerazzurrich), ile ze względu na utrzymanie sześciu punktów przewagi nad piątymi w tabeli Como i Romą. To uspokajający margines, który już w najbliższą niedzielę może zostać utrwalony, a nawet powiększony podczas wyjazdu Milanu do Reggio Emilia na mecz z Sassuolo. Potem trzy stosunkowo łatwe spotkania: Atalanta i Cagliari u siebie oraz Genoa na wyjeździe. Innymi słowy – to już prawie przesądzone.
Jeśli chodzi o widowisko, lepiej wrócić do tematu później, może w przyszłym sezonie. W tych rozgrywkach, po raz pierwszy w historii Serie A, Milan i Juventus zremisowały 0:0 w obu bezpośrednich starciach. Co więcej, to już czwarty bezbramkowy remis w ostatnich pięciu pojedynkach. Jeśli kiedyś Milan – Juve gwarantowało emocje i świetne widowisko, ostatnio stało się prawdziwym tabu.
Nieco więcej oczekiwano od Juventusu i Spallettiego. Choćby odrobiny inicjatywy, agresywnego doskoku w odpowiednich momentach. Tymczasem, poza zawsze groźnymi akcjami Chico Conceição, w ofensywie było widać naprawdę niewiele. Z pewnością jednak najbliższy mecz Bianconerich to okazja, którą trzeba maksymalnie wykorzystać (u siebie przeciwko niemal skazanemu na porażkę Hellasowi Werona). Potem czekają Lecce (wyjazd), Fiorentina (dom) i derby z Torino. To nie będzie spacer, ale ze spotkania na San Siro płynie dla Spallettiego wiele pozytywnych sygnałów, które mogą stać się dodatkowymi atutami na mocną końcówkę sezonu.
Jeśli Milan wciąż ma tę matematyczną "utopię", to Napoli ma nawet szansę wyprzedzić Inter, choć i tutaj potrzebny byłby spadek formy lidera, który już w niedzielę, wygrywając z Parmą, mógłby świętować scudetto. Tymczasem w sobotę odbędzie się jedno z kluczowych spotkań kolejki: Como – Napoli. Drużyna Conte wyraźnie wraca do formy po zwycięstwie 4:0 nad Cremonese, a Como również wydostało się z kryzysu, wygrywając na wyjeździe z Genoą. Sam mecz w Como nie rozstrzygnie jednak losów tytułu – na to trzeba będzie poczekać przynajmniej do spotkania Sassuolo – Milan.
Zakładając, że do dyspozycji są trzy miejsca w Lidze Mistrzów, obecne szanse na kwalifikację wyglądają następująco:
Napoli – 90%
Milan – 75%
Juventus – 65%
Como – 35%
Roma – 35%
Como i Roma mogą myśleć o awansie do Ligi Mistrzów tylko pod warunkiem wygrania wszystkich pozostałych spotkań, począwszy od najbliższego. Dla Giallorossich będzie to poniedziałkowy mecz 4 maja u siebie z Fiorentiną. Juventus, gdyby wygrał na San Siro, rozbiłby plany Fàbregasa i Gasperiniego. Stało się inaczej i dla niemal wszystkich końcówka sezonu zapowiada się jeszcze jako pełna napięcia.
Coś za coś...
Dobrze że jest z nami :]
Juve ma Hellas i Lecce. Jeśli Como wygra z Napoli to będzie ciekawie.
Chciałbym poznać nicka redaktora, który twierdzi, że mecz z Atalantą będzie raczej łatwym spotkaniem :)
ba imo 3 pkt z Sass powinny sprawę awansu przypieczętować ;]
Zobaczymy jak Juve bo niby 3 pkt przewagi, niby łatwy terminarz, ale to Juve z malutkimi też za Spalla potrafiło się wywalać (Lecce czy Cagliari)
z Como Juve ma gorszy bilans bezpośredni ( dwie porażki) z Romą lepszy (wygrana/remis)