QUO VADIS, MILANIE?
Jean-Philippe Mateta w styczniu był o krok od założenia koszulki Milanu: gdy wydawało się, że wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, klub z Mediolanu wysłał swoich przedstawicieli, aby sprawdzili stan kolana francuskiego napastnika. Uznano je za niekwalifikujące się do przeprowadzenia transferu, co zmusiło piłkarza do pozostania w Crystal Palace. Tam, z biegiem tygodni, środkowy napastnik zdołał odzyskać swoją pozycję i jutro wraz ze swoją angielską drużyną powalczy o awans do finału Ligi Konferencji, mając przewagę 3:1 z pierwszego meczu przeciwko Szachtarowi. Tymczasem Mateta udzielił wywiadu dla francuskiego L'Equipe, gdzie został zapytany o nieudany transfer do Milanu.
Jaki wpływ miało na ciebie odwołanie transferu do Milanu?
"Szczerze mówiąc, w tamtym momencie zabolało mnie to psychicznie, kiedy powiedziano mi, że transfer upadł... Potem szybko zastanowiłem się, jak się podnieść. Skonsultowałem się z kilkoma specjalistami i kiedy zapewnili mnie, że operacja nie jest potrzebna, skupiłem się na kolejnym etapie, aż do mojego powrotu. Ciężko pracowałem, aby pokazać Glasnerowi, że lider JP jest gotowy, by odzyskać swoje miejsce i wygrywać z drużyną".
Nie powiedział nigdy nikt w Milanie :(
zgadzam się, polityka transferowa CP to też jest niezła zagadka i oni lubią takie roszady na koniec okienka. A z nami to myśleli że mają frajera na Matete, celowo to przeciągali żebyśmy się nacieli.
Nawet Fulkrug na początku wyglądał super.
Mógł mieć z 4 asysty w 2 pierwszych meczach.
Gdzieś tam też strzelił ważna bramkę.
A później było już tylko gorzej.
Zresztą Gomenez też początkowo wyglądał fajnie.
Asysta.
Bramka itd.
Nie wiem czy u nas taka presję oni łapia i zapominają jak się gra w piłkę czy o co chodzi
Ale od 31 stycznia do 9 marca miał przerwę.