PAVLOVIĆ 2031
Rafa Leão schodzący z boiska ospałym krokiem, przy akompaniamencie gwizdów San Siro. Ta scena staje się już niemal stałym elementem końcówki sezonu. Udinese, Juventus (w mniejszym stopniu) i wczoraj Atalanta. Tym razem Portugalczyk zareagował grymasem dezaprobaty, przechodząc pod Curva Sud, która w międzyczasie opustoszała w ramach protestu. Leão jest ostatnim napastnikiem Milanu, który zdobył gola z gry – 1 marca w Cremonie. Mimo to to właśnie on jako pierwszy staje się celem kibiców Rossonerich, gdy coś nie działa, co ostatnio zdarza się praktycznie zawsze – pisze w poniedziałek La Gazzetta dello Sport.
Sygnał, że dla Milanu będzie to niedziela do zapomnienia, pojawił się już około pory obiadowej, gdy Christian Pulisic został zmuszony do wycofania się z gry. Amerykanin miał bowiem stworzyć duet w ataku z Santiago Gimenezem przeciwko Atalancie, gdyby nie problemy mięśniowe, które wykluczyły go podczas ostatniego treningu przed meczem. W jego miejsce Massimiliano Allegri wystawił więc Rafaela Leão. Jednak pierwsza połowa w wykonaniu Rafy była koncentratem błędów i koszmarów. W tym także nieprzepisowe wejście na Scalviniego, za które "dziesiątka" Milanu dostała żółtą kartkę. Bardzo kosztowną, bo Leão był zagrożony zawieszeniem i przez to opuści wyjazdowy mecz w Genui – kluczowy punkt w walce Rossonerich o Ligę Mistrzów. Nie żeby dalsza część spotkania Portugalczyka dostarczyła kibicom Rossonerich powodów do radości. Zmarnowana sytuacja sam na sam z Carnesecchim, kilka kompletnie niecelnych strzałów, które wywołały niezadowolenie San Siro jeszcze przed późniejszymi głośnymi gwizdami przy zmianie. Do tego aż cztery nieudane dryblingi na pięć prób – dowód na to, że jego dawna broń została zagubiona. Leão nie do zatrzymania dzięki szybkości, niepowstrzymany z piłką przy nodze na otwartej przestrzeni, wydaje się dziś jedynie bladym wspomnieniem, nawet gdy Max ustawia go szeroko na jego ulubionym lewym skrzydle.
Inny wieczór wyobrażał sobie też Gimenez, który wrócił do wyjściowego składu po ponad sześciu miesiącach. Bebote wszedł na boisko bardzo zmotywowany i już po kilku sekundach oddał strzał na bramkę. Jednak wraz z upływem minut gasł tak samo jak cała drużyna. Santiemu nie można odmówić zaangażowania, ale środkowy napastnik, który w połowie maja nadal nie zdobył gola w Serie A – nawet biorąc pod uwagę miesiące spędzone poza grą po operacji prawej kostki – jest problemem, a nie rozwiązaniem. Rozwiązania (desperackiego) Allegri próbował szukać, wpuszczając Christophera Nkunku i Niclasa Füllkruga, gdy mecz był już poza kontrolą. Byłemu zawodnikowi West Hamu anulowano gola z powodu spalonego. Z kolei Francuz, po trafieniu w poprzeczkę (świetna interwencja Carnesecchiego), wywalczył i wykorzystał rzut karny na 2:3, przerywając po 70 dniach strzelecką niemoc napastników Milanu. Marne pocieszenie.
Tutaj trzeba zrobić porządek z zarządem, a nie Leao. Gdyby Allegri dostał Vlahovicia sezon wyglądałby inaczej, a i o Leao pisaloby się w lepszym świetle.
Bo nie kumam kogo obwiniasz.
RB zrzuca winę? Czyli piłarze zrobili swoje?
Zarząd. Kadra od początku sezonu jest niekompletna, stąd też taka a nie inna forma piłkarzy. Pulisic i Leao grają, jako napastnicy w parze, nie tylko przez widzimisie Allegriego.
Wiem że mega hiperbola , no ale cóż - b. dobry mecz Nkunku.
Leao uwielbiam ale jeśli nie gra już z tą permanentną mikro kontuzją to trzeba nazywać rzeczy właściwie i odłożyć na bok sentymenty.
Jak nie walczy o piłkę to lawina krytyki, jak walczył i dostał kartkę to lawina krytyki.
Jak stał tyłem do bramki i zgrywał piłki przez 90% sezonu - fala krytyki, jak próbuje i bierze grę na siebie to fala krytyki, ze nie zawsze mu wychodzi.
Umówmy się - Leao albo strzeli hat tricka albo będzie zmieszany z błotem w każdym meczu.
Oczywistym jest, że połączenie Allegri + Leao nie ma sensu. Natomiast ja z tej dwójki tysiąc razy bardziej wolałbym pozbyć się trenera...
Max zarżnął każdego gracza, który oferował coś w grze do przodu. No może poza Pavlovićem i Rabiotem - gdzie pierwszy to jest ewidentny ewenement, a na drugiego to Max dostaje ulgi przy rozliczaniu pitów.
Bez sensu jest skreślić graczy, którzy wiele razy pokazali, ze mają jakość i mogą dawać regularnie liczby tylko dlatego, że wszystko zepsuł szkoleniowiec.
To ewidentnie zły i nie udany sezon Portugalczyka, ale zasłużył na znacznie więcej i przede wszystkim na bardziej uczciwe potraktowanie.
A skoro to Portugalczyk jest największym problemem to jak to jest, ze ostatnią bramkę bez jego udziału, która dawała jakiekolwiek punkty Milan zdobył 21 marca z Torino...? Potem genialne podanie Leao przeciwko Hellasowi w połączeniu z charakternością Rabiota wygrało nam mecz...
Wszyscy grają super, tylko ten Portugalczyk paskudnie. Prawda natomiast jest taka, ze podczas gdy wszyscy grają bezpiecznie, do tyłu i w poprzek, to u nas najgorsi wg opinii są Ci dwaj, którzy przynajmniej próbują coś zrobić do przodu, czyli Saleamakers i Leao... Reszta pół kilo w gaciach i do tyłu aby tylko gola nie stracić bo mister będzie krzyczał...
2 lat potrzebowaliście, żeby wam się oczy otworzyły.
A pisałem, pokazywałem, ostrzegałem.
Pressingu praktycznie zero, powrotów zero, piłka odskakiwała, zwykłe podania zamiast do nogi to były podnoszone na wysokość biodra, zero dynamiki. Piłkarz stracony fizycznie i psychicznie.
No było ok jak ciągnął ten klub do mistrzostwa 4 lata temu, zapomniałeś napisać że Allegri wygrał z nami mistrzostwo 15 lat temu. Liczy się to co jest tu i teraz a nie w kompilacjach na YouTube
truchtanie sobie, faza defensywna w dupie jak zawsze ...
ciekawe czy duży klub się nabierze czy będzie kierunek Arabia
zaraz zlecą się malkontenci hurr durr gra nie na swojej pozycji, ale on tak gra od kilku sezonów i dziwnym trafem największa wyrwa w obronie jest po lewej stronie od 2-3 lat :]
Tak samo Gimenez, cały atak beznadziejny w tym sezonie ale wina tylko Leao, bo schodzi z boiska z kwaśną miną.
Zresztą, wczoraj nawet Nkunku, który dał dobrą zmianę, sytuacje z gry też wszystkie zmarnował.