PAVLOVIĆ 2031
To delikatny moment, ryzyko utraty kwalifikacji do Ligi Mistrzów jest wysokie, a Gerry Cardinale jest rozczarowany kierunkiem, w jakim zmierza sezon Milanu. Wyobrażał sobie inny sezon 2025/2026 i choć punktów w tabeli jest więcej niż rok temu, nie może być zadowolony. Zwłaszcza z wyników osiąganych w ostatnich dwóch miesiącach oraz z atmosfery wokół klubu, która ponownie stała się gorąca po wczorajszym proteście na San Siro. Szef RedBird chce wygrywać, powtarzał to także w ostatnich wywiadach, i mimo obecnych trudności nie zmienił zdania. Inwestował i będzie inwestował również w przyszłości. Projekt uruchomiony w maju, który doprowadził drużynę nawet na pierwsze miejsce w tabeli i zapewniał jej stabilną pozycję w strefie Ligi Mistrzów, wydaje się jednak bliski rozpadu, ze wszystkimi tego konsekwencjami zarówno na poziomie decyzji sportowych (ryzyko konieczności zaczynania od zera, z nowymi działaczami i nowym trenerem), jak i finansowych (kolejny sezon bez wpływów z Ligi Mistrzów i kolejny bilans zamknięty stratą, chyba że dojdzie do sprzedaży któregoś z głównych zawodników). W przyszłym roku Milan ponownie zagra w Europie, ale różnica między startem w Lidze Mistrzów a w Lidze Europy (lub, co gorsza, w Lidze Konferencji) jest ogromna – podsumowuje w artykule Andrea Ramazzotti (La Gazzetta dello Sport).
Na dwie kolejki przed końcem sezonu nie jest to jeszcze moment na rozliczenia. Hasło płynące zza oceanu brzmi: trzymać się razem i wspólnie walczyć o cel wyznaczony zeszłego lata – miejsce w pierwszej czwórce. To był i nadal jest absolutny priorytet Cardinale. Po pięciu porażkach w ostatnich ośmiu kolejkach kwalifikacja do Ligi Mistrzów wydaje się bardzo odległa, ale w rzeczywistości dwa zwycięstwa z Genoą i Cagliari dałyby Milanowi co najmniej czwarte miejsce. Według klubu to punkt wyjścia, o którym nie wolno zapominać. Po 24 maja, gdy zakończy się Serie A, nadejdzie czas refleksji i oceny zarówno pozytywnych, jak i negatywnych stron sezonu. Począwszy od tych drugich i od mercato, które nie zadziałało – poza niewielką częścią (dobrze spisali się Modrić i Rabiot, plus kilka pojedynczych przebłysków innych nowych zawodników).
Dyrektor generalny Furlani, dyrektor sportowy Tare, dyrektor techniczny Moncada oraz doradca Ibrahimović wszyscy ponoszą odpowiedzialność. Jedni większą, inni mniejszą. Nikt jednak nie jest bez winy. Restart będzie zależał od tego, kto z nich pozostanie, oraz od kwestii trenera (czy Allegri zostanie?). Pierwszym pytaniem, na które trzeba będzie znaleźć odpowiedź, jest jednak to dotyczące kierownictwa klubu, które nigdy wcześniej nie było tak niepewne. W całości! Wrażenie jest takie, że zwłaszcza (choć nie tylko) w przypadku braku miejsca w pierwszej czwórce może dojść do całkowitej rewolucji na najwyższych szczeblach przy via Aldo Rossi.
Niestety potężne barwy wyblakły, pozostała tylko piękna historia z fantastyczni piłkarzami ale jeśli chodzi o przyszłość to widzę ją źle, jeśli nie nastąpią odpowiednie zmiany i to na poziomie właściciela klubu.
Chłop chce zrobić produkt, zarabiający grube miliony, przy jak najmniejszym nakładzie. Typowe korporacyjne podejście, romantyzmu szukać tu na próżno.
Teraz nie wolno się pomylić i po odejściu Allegrego koniecznie zatrudnić trenera, który nie będzie miał oczekiwań co do składu i co najważniejsze nie będzie chciał dużo pieniędzy za pracę.
Pewnie tez zatwierdzal zatrudnienie Fonseci i
Allegriego
Co do Allegiego, to niestety widzimy, że nie ma sensu trzymać na siłę dinozaura, bo on po prostu nie pasuje do współczesnej piłki. Pytanie, kto mógłby tu przyjść, żeby jednocześnie zatrzymać Rabiota i Modricia, wskrzesić ofensywę i utrzymać obronę w ryzach. Na pewno nie ma opcji, żeby tłuc dalej to 3-5-2, bo przy obecnej kadrze, to się po prostu nie sprawdza.
Z trenerów do wzięcia są Toppmoller, Rose, Amorim, Frank, Maresca, Alonso, Southgate, Valverde, Hutter, Gattuso, Tudor, Motta...
Z wymienionych ja autorytet widzę przede wszystkim w Valverde. Ale czy to byłby optymalny kandydat?
bo na tle specyficznego klubu jakim jest Athetic Bilbao i z racji, że Valverde jest legendą tam to autorytet miał z miejsca
Jeszzcze Marcelino z Villareal odchodzi
obaj to są bardzo dobrzy trenerzy, nieźle przygotowani pod kątem taktycznym, pragmatyczni i raczej nie nastawiający się też na ofensywną piłkę ;]
chłop prowadził w życiu jeden klub, na dodatek skończył to robić 17 lat temu!!!
może skontaktujmy się też z Loewem?
Podałem, że jest dostępny, bo jest. Nie podejmuję się przy tym oceny.
@Vol'jin
Według mnie, tylko trener z autorytetem może przekonać Modricia i Rabiota do pozostania. Wielu z wymienionych może zadziałać wręcz odwrotnie.
Kiedyś optowałem za Marcelino przez wzgląd na jego dobrą pracę w Valencii. Jednak jego 4-4-2 to specyficzne ustawienie. Jednocześnie Marcelino jest sztywno zorientowany pod ten jeden system.
Milan nie musi być ultraofensywny, ale nie może być też jak Getafe Bordalasa. Taki system zabija potencjał zawodników. Powinna być w tym wszystkim jakaś równowaga.
Zaraz ktoś powie, że Alonso nie podołał w Realu. Mam to w dupie, tam nikt obecnie nie podoła dopóki rządzi czorne gwiazdorstwo.
XD nadawałbyś się do sejmu
nie żartujmy z takimi kandydaturami, nawet ten Everton to szalu nie było, skoro i tak tam najlepszym trenerem był, jest i będzie Moyes ;]
Zresztą Alonso bardzo często grał 3-4-3, 4-4-2, 3-4-1-2 lub 3-4-2-1 więc dla Leao też znalazłoby się miejsce. Dać mu Grimaldo i Palestrę, to rozniosą ligę. Pavlović u niego również miałby się bardzo dobrze.
Tak, wiem, muszę się obudzić bo obsrałem łóżko. :)
Jak trener z Niemiec, to ewentualnie Hoeneß z Stuttgartu.
Valverde jest dobrym taktykiem, ale ciężko będzie mu się dogadać z tą kadrą.
I on po sezonie spełni wolę kibiców.
Wszyscy kibice jednogłośnie domagają się odejścia Furlaniego, Moncady i Scaroni’ego, bo od wielu miesięcy widać brak spójnej wizji sportowej. Decyzje kadrowe są chaotyczne, brak długofalowego planu, a komunikacja z kibicami jest zerowa. To nie jest standard klubu tej wielkości. Jeśli projekt ma iść do przodu, potrzebuje ludzi, którzy żyją piłką, a nie tylko strukturą finansową.
Największe rozczarowanie jeżeli chodzi o nazwisko zasiadające w szerokim zarządzie to Ibrahimović. Na boisku był symbolem charakteru, pewności siebie, bezkompromisowości. Lider, który wchodził i zmieniał mentalność drużyny. A dziś? Totalne rozczarowanie. Oczekiwałem, że przeniesie tę mentalność do zarządzania, że będzie głośnym głosem w obronie sportowej jakości jako łącznik drużyny i gabinetów. Tymczasem sprawia wrażenie „krawaciarza”, który mówi językiem kompromisu. Na murawie to był wojownik. Poza nią cichy, ostrożny, wypowiedzi żywcem wyrwane z amerykańskiej korporacji, jakby zabrakło odwagi do twardych opinii.
Więc wszystkich wypieprzy prócz Szczurlaniego, ten znów zrobi rewolucję po swojemu i tak w kółko.
Drzewa na pale ścinają. Dniestr krwią splynie:/
Mega oczywistość opowiadasz jako fałsz.
- Tak. Cardinale nie chce wygrywać. W jego interesie jest przegrywać bo tylko porażki dają mu prestiż i pieniącze.
"chce" - słowo klucz.
Chcieć nie znaczy osiągnąć cel.
"Chcenie" będziesz mu jeszcze odbierał?
redcock "chce" wygrywać??? w takim razie na początku sezonu (BEZ EUROPEJSKICH PUCHARÓW!) trener powinien usłyszeć, że jedynym satysfakcjonującym wynikem jest mistrzostwo kraju a potem powinno się go łaskawie zapytać, czego potrzebuje do osiągnięcia tego celu. i dzień w dzień powinno się sprawdzać, czy cel jest realizowany