MOREIRA RATUJE MILAN!
SS LAZIO – AC MILAN 2:2
Milan przyjmuje do wiadomości sposób, w jaki Rafael Leão faktycznie wystawił się na rynek, żegnając się z klubem, ale z pewnością nie świętuje ani terminu, ani formy wybranej przez Portugalczyka. Powiedzmy, że klub prawdopodobnie nie spodziewał się tak mocnego i jednostronnego stanowiska w tym momencie. To tylko potwierdza i podkreśla, że obecnie Milan jest bez przywództwa, bez kręgosłupa: może wydarzyć się wszystko, wszystko może przejść, także dlatego, że nieliczni ocalali po czystce i tak zajmują się oceną najlepszych sposobów wypełnienia wolnych stanowisk. W tych dniach unosi się atmosfera wolnej amerykanki i nie jest to zapach, który dobrze się kojarzy – pisze poniedziałkowe wydanie La Gazzetta dello Sport.
Ale przyjmując do wiadomości publiczny wybuch emocji Leão, w Milanie pojawiają się też pewne refleksje. Pierwsza jest taka, że biorąc pod uwagę przebieg sezonu, nie jest to grom z jasnego nieba. Wola ujawniona przez Rafę nie zaskakuje więc mediolańskiego klubu. Jednocześnie nie umyka uwadze (i nie dziwi), że ogłoszenie Portugalczyka pojawiło się w kontekście reprezentacji narodowej, kiedy piłkarze często mówią rzeczy, których nie powiedzieliby w realiach klubowych. W każdym razie w Casa Milan nikt nie zamierza rwać włosów z głowy z powodu odejścia – klub już od dawna uważał zawodnika za możliwego do sprzedaży. Podkreśla się natomiast mocno ogólny kontekst, w którym się to dzieje i podejmuje decyzje: Leão był i pozostaje cennym aktywem Milanu, nadal jest uznawany za najważniejszego piłkarza kadry, więc – niezależnie od jego intencji – nie ma mowy o jego wyprzedawaniu poniżej wartości.
W tym sensie, decydując się na zagranie w otwarte karty jeszcze przed rozpoczęciem rynku transferowego, Leão nie przysłużył się klubowi: istnieje ryzyko spadku jego wartości. Otoczenie zawodnika tymczasem rozgląda się i analizuje rynek. Jasne, że piłkarz od dłuższego czasu był niezadowolony, szczególnie z zarządzania ze strony Allegriego. Relacja z Maxem stopniowo się pogarszała, co przyczyniło się do ogólnego ochłodzenia uczuć Leão wobec klubu. Można domniemywać, że otoczenie Portugalczyka bardziej zdziwiły sposób i forma niż sama treść. Tymczasem los Rafy wciąż pozostaje w pełni do napisania.
Co by nie mówić - typowy Leao. Najpierw zrobił, później pomyślał. Trzeba było to załatwić profesjonalnie, teraz może zacząć się zbędna przepychanka, która nikomu nie jest na rękę.
Załatwić profesjonalnie? Czyli jak odejścia Theo i innych? :)
Jak on mógł tak zrobić? A no tak po ludzku. Ja już nawet nie czytam kolejnych newsów z sympatii do klubu, tylko dlatego że sposób zarządzania nim to jest w slangu młodzieżowym większy brainrot niż to co się wyświetla w necie. Weźcie już spakujcie te walizy RB i wstydu oszczędźcie.
Zaimponował mi chłopak :)
Zacznijmy ze strony właściciela. Czy Cardinale ma prawo sprzedać Rafę? Oczywiście. Czy powinien to robić zanim przyjdzie nowy trener? Oczywiście nie. Czy relacja Leao z Milanem się wypaliła? Uważam, że tak, choć jak mówiłem - sprzedawanie go przed przyjściem nowego trenera jest ogromnym faux-pas.
Teraz perspektywa Leao. Czy ma prawo czuć się zmęczony? Tak. Ten sezon srogo go przeorał. Czy ma prawo do zmiany klubu? Oczywiście, że tak. Czy mógł złożyć quasi-transfer request przez media? Mógł. Czy postąpił właściwie wybierając taką formę? Moim zdaniem nie. To wszystko wygląda, jak celowe działanie zaprogramowane przez jego agentów. Rafa gra va banque, ale czy ma tutaj coś, co może stracić? Zdecydowanie więcej traci klub, który zostaje postawiony pod ścianą i pozbawiony pole position w negocjacjach. Przyjdzie teraz pierwszy lepszy Mirabelli i powie: Ale Leao nie chce u Was grać. Będziecie go trzymać na siłę?
Zachowanie Rafy rozumiem, choć kompletnie go nie akceptuję. Klub zawsze będzie dla mnie ważniejszy niż konkretni zawodnicy, a w ten sposób Rafa zadziałał na jego szkodę. Jakie będą ostateczne konsekwencje, zobaczymy w niedalekiej przyszłości. Milan raczej na pewno nie wyśle Portugalczyka do klubu kokosa, więc sytuację trzeba będzie jakoś rozwiązać. I to, jak najszybciej.
Co się tyczy świeżych doniesień, że poza Rafą kilku pozostałych piłkarzy Milanu poprosiło o transfer...
... cóż, szczury zawijają z tonącego okrętu. Sayonara.
Jedynym piłkarzem, który chciałby odejść i mógłbym się czuć smutny z tego powodu to Pavlovic, który jako nieliczny zawsze miał zaangażowanie do gry. Do reszty jest mi jakoś obojętny ich los.
Gdy sytuacja jest odwrotna (choćby Origi), klub nie ma możliwości pozbycia się piłkarza "bo ma ważny kontrakt".
Leao też ma ważny kontrakt jeszcze chyba 2 lata, przecież gdyby Gerry chciał mu utrzeć nosa, to przecież mógłby powiedzieć po takiej akcji że jest tak cennym zawodnikiem że klub nie zamierza go sprzedawać. I to mnie zastanawia czy wybrał właściwy sposób na załatwienie tej sprawy ?
Też szkoda byłoby mi Pavlo bo lubię takich walczaków, a jemu, jako jednemu z nielicznych, naprawdę chciało się grać.
Pentaczek
Odpowiedzią na Twoje pytanie jest tak naprawdę, wulgarnie ujmując, wielkość jaj Gerrego. Jeśli chodziłoby o ADL'a, to Leao musiałby się liczyć z klubem kokosa. W przypadku Cardinale może zadziałać instynkt biznesmena, który jasno wskazuje, że lepiej Rafę sprzedać i coś na nim zarobić (szczególnie, że teraz, bez LM, kaska będzie bardzo potrzebna), niż wchodzić w jakąś wojenkę, na której wszyscy stracą.
Osobiście uważam, że skoro Rafa zachował się w taki sposób, to Milan powinien wyjść z całej sytuacji z klasą. Podziękować za dobre lata, wspomnieć wygrane scudetto, znaleźć odpowiednio majętnego kupca i pożegnać się z Portugalczykiem. Aktualnie znajdujemy się w takiej sytuacji, że jakiekolwiek przepychanki z piłkarzem, który nie chcę u nas grać, mogą stać się jedynie wizerunkowym (i po części finansowym) gwoździem do trumny.
Urwało w translatorze.
Wiem,.wiem. Po takim sezonie nie jest wart połowy tego. Ale.w poprzednich mimo piachu w trybach calego zespołu to.jednak on nas ciągnął.