RÚBEN AMORIM TRENEREM MILANU!
Rok zero w Milanie, a nawet podwójne zero. Gerry Cardinale jest w pełni zaangażowany w przebudowę zarówno kadry zespołu, jak i całego pionu sportowego oraz zarządczego klubu. Brak awansu do Ligi Mistrzów doprowadził do całkowitego trzęsienia ziemi – zarówno na ławce trenerskiej, jak i w siedzibie przy via Aldo Rossi. Odszedł Allegri, odszedł Furlani, odszedł Tare, odszedł Moncada. Wszyscy zostali usunięci. Reszta idzie dalej, jak w kolejnym odcinku dobrze znanego filmu, który kibice Milanu oglądają już niemal z rezygnacją. Właściciel klubu prowadzi rozmowy na kilku frontach. W wyścigu o stanowisko trenera prowadzi Oliver Glasner, za nim znajdują się Matthias Jaissle i Mauricio Pochettino, choć nie można wykluczyć nowych kandydatur trzymanych na razie w tajemnicy. Na stanowisko dyrektora technicznego głównym kandydatem pozostaje stary znajomy Milanu – Ralf Rangnick, obecny selekcjoner reprezentacji Austrii. Klub kontaktował się z nim już sześć lat temu. Niemiec domaga się jednak pełni kompetencji. Alternatywą jest Ramon Planes, obecnie pracujący w Arabii Saudyjskiej. W tle pozostaje Zlatan Ibrahimović – doradca i zarazem partner biznesowy Cardinale – podsumowuje Andrea Masala w artykule opublikowanym na łamach środowego wydania La Gazzetta dello Sport.
Ta dłoń Berlusconiego na ramieniu Sacchiego...

Sytuacja jest dynamiczna i pełna niewiadomych. Bez wątpienia są to najbardziej delikatne dni dla przyszłości Milanu. To właśnie teraz okaże się, jaki kierunek obierze klub nie tylko w następnym sezonie, ale także w kolejnych latach. Zanim jednak przejdzie się do oceny konkretnych nazwisk odpowiedzialnych za odbudowę Milanu, kluczowe będzie jasne określenie kompetencji każdego z nich. Nie może być miejsca na szare strefy. Przykładowo, w przypadku często wymienianego Rangnicka istnieje całkowicie uzasadniona ciekawość – bez najmniejszej złośliwości wobec niemieckiego szkoleniowca – jak poradzi sobie w wymagającym środowisku takim jak Milan. Warto byłoby zobaczyć, jaki efekt przyniesie jego praca na najwyższym poziomie włoskiej piłki. Najważniejsze jest jednak coś innego: jeśli klub rzeczywiście zdecyduje się na Rangnicka lub kogokolwiek innego, musi zaufać temu wyborowi bez zastrzeżeń. Bez nieporozumień i uprzedzeń, które z czasem mogłyby okazać się szkodliwe dla wszystkich. Znaczenie będą miały indywidualne umiejętności poszczególnych osób, ale jeszcze większą rolę odegra siła organizacji wspierającej ich działania oraz przejrzysty podział odpowiedzialności. Po radykalnej czystce przeprowadzonej przez RedBird środowisko Milanu analizuje własną historię, próbując nie powtarzać błędów przeszłości. Nie dziwi, że wielu kibiców przywołuje dziś postacie takie jak Galliani czy Maldini – architektów ostatnich sukcesów klubu. To naturalne. I nawet bez popadania w nostalgię spod znaku "Kiedy był jeszcze Silvio...", warto przypomnieć pewien epizod z udziałem Arrigo Sacchiego. Jesienią 1987 roku, kilka miesięcy po przybyciu do Milanu, Sacchi znalazł się w ogromnych tarapatach. Po odpadnięciu z Pucharu UEFA z Espanyolem atmosfera wokół niego była bardzo napięta. Wówczas Silvio Berlusconi wszedł do szatni, położył rękę na ramieniu Sacchiego i – nie podnosząc głosu ani odrobinę – zwrócił się do największych sceptyków, takich jak van Basten i Gullit, którzy później zdobywali Złote Piłki: "On jest trenerem i zostanie tutaj. Co do was – nie mam takiej pewności". Ta historia dobrze pokazuje, jak funkcjonował wówczas łańcuch decyzyjny w Milanie. Bez niedomówień, bez tajemnic. Nieprzypadkowo tamten Milan – obok innych czynników, takich jak ogromne możliwości finansowe i wysokie kompetencje zarządzających – zdobył pięć ze swoich siedmiu Pucharów Europy w latach 1989–2007.
Potrzebny jest jasny podział ról

Rok 2026 to zupełnie inna rzeczywistość i nie byłoby uczciwe porównywanie obu epok jeden do jednego. Jednak niezależnie od tego Milan powinien już teraz ustalić jasne zasady działania. Oprócz nominacji odpowiednich ludzi potrzebne są precyzyjnie określone kompetencje na kluczowych stanowiskach. Tylko w ten sposób można uniknąć szkodliwego wchodzenia sobie w kompetencje, które zatruwało atmosferę w zakończonym właśnie sezonie i przyczyniło się do spektakularnej porażki sportowej. Niezależnie od tego, czy chodzi o Milanello, czy o klubowe biura, nikt nie może pozostawać w zawieszeniu i zwlekać z decyzjami. W przeciwnym razie klub ugrzęźnie jeszcze głębiej w problemach. Potrzebne są zdecydowane, wręcz chirurgiczne działania. Kolejny sezon przejściowy, oczekiwanie na następne reorganizacje i kolejnych "zbawców" nie jest luksusem, na który Milan może sobie pozwolić.
Mam nadzieję, że finalnie wyjdzie nam na dobre zmiana w obszarze skautingu. Sprowadzanie dobrych, młodych graczy, których wartość w większości wzrastałaby i na których Milan mógłby budować siłę lub budżet powinien być jednym z priorytetów przyszłych dyrektorów.
Mam nadzieję, że kadra zespółu wzrośnie z 400 do 500 mln w ciągu wspomnianych 2 lat, z czego połowa tego wzrostu wynikać będzie z inwestycji, a druga połowa ze wzrostu wartości poszczególnych piłkarzy. Oczywiście do tego potrzebny jest trener, który potrafi rozwijać młodych.
Zlatan ma promil udziałów w RedBird. Po prostu Cardinale naciągnął go na 40 baniek i daje mu o pewnych kwestiach decydować. Jeśli mu się odwidzi to Ibra nie będzie miał nic do gadania i będzie mógł liczyć jedynie na dywidendę jak inni udziałowcy.