PAVLOVIĆ 2031
Końcówka sezonu 2025/2026 dla Milanu prowadzonego przez Massimiliano Allegriego przywołuje niezbyt przyjemne wspomnienia. Po zakończonym 24 maja sezonie nad Milanem ciąży pewna statystyka, która dla długoletnich kibiców Rossonerich brzmi jak niechciany powrót do przeszłości. Po raz pierwszy od sezonu 2015/2016 drużyna zakończyła miesiące kwiecień i maj bez ani jednego zwycięstwa na San Siro.
Wiosną 2016 roku Milan stracił wiele punktów przed własną publicznością. W tamtym okresie przegrał z Juventusem 1:2 (ostatni mecz Sinisy Mihajlovicia na ławce Milanu) oraz z Romą 1:3 już pod wodzą Cristiana Brocchiego. Do tego doszły remisy z Carpi (0:0) i Frosinone (3:3).
Od tamtej pory, mimo wzlotów i upadków, Milan zawsze potrafił uniknąć podobnej serii domowych spotkań w decydującej fazie sezonu. Aż do roku 2026.
W zakończonym niedawno sezonie drużyna Allegriego również nie wygrała ani jednego meczu u siebie w kwietniu i maju. Milan przegrał z Udinese 0:3, z Atalantą 2:3 oraz z Cagliari 1:2. Jedynym zdobytym punktem był bezbramkowy remis z Juventusem. Bilans czterech spotkań to zaledwie jeden punkt i ani jednego zwycięstwa przed własnymi kibicami. Ostatnia domowa wygrana Milanu miała miejsce 21 marca 2026 roku, gdy Rossoneri pokonali Torino 3:2.
Klasyfikacje się zmieniają, trenerzy odchodzą i przychodzą, a składy drużyn ulegają przemianom. Niektóre statystyki potrafią jednak uchwycić istotę problemu. Fakt, że Milan po raz pierwszy od sezonu 2015/2016 zakończył kwiecień i maj bez domowego zwycięstwa, nie jest jedynie ciekawostką statystyczną. To sygnał słabości ujawnionej właśnie tam, gdzie historycznie klub powinien czuć się najmocniejszy – na San Siro. W końcowej fazie sezonu stadion nie był już czynnikiem, który pomagał drużynie przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Fakt, że potem zremisowaliśmy 0:0 z Carpi, był tylko złośliwym dopiskiem pod tą kompromitacją. Nawet nie wiem, gdzie teraz gra ten klub.