Francesco Camarda 2031!
Chęć odbudowy łączy Rúbena Amorima i Milan. To silne pragnienie dotyczy zarówno portugalskiego szkoleniowca, który ma za sobą rozczarowujący okres w Manchesterze United, jak i klubu z Mediolanu, który w dwóch ostatnich sezonach nie zdołał zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Nowy trener Milanu jest przyzwyczajony do wyzwań, a to, które czeka go w Milanello, z pewnością należy do najbardziej intrygujących. Chce udowodnić swoją wartość w tak wymagającej lidze jak Serie A i zamierza zrobić to... na swój sposób. Tak, jak postrzegano go w Portugalii – jako innowacyjnego i zwycięskiego szkoleniowca, świetnego menedżera zespołu oraz specjalistę od wprowadzania młodych zawodników.
Mistrzowscy koledzy z drużyny
Piłkę nożną zna od najmłodszych lat. Dorastał w Almadzie wraz z matką Anabelą, która pracowała jako księgowa. Ojciec, Virgílio, do dziś prowadzi sklep z artykułami metalowymi i zamkami w Alverce. Sklep nosi nazwę "O Rei das Chaves" ("Król Kluczy"). To właśnie tam mały Rúben spędzał wiele godzin wśród zamków, kłódek i kluczy francuskich. Ciekawostka: urodził się 27 stycznia 1985 roku i jest zaledwie tydzień starszy od Cristiano Ronaldo. W wieku sześciu lat grał w hokeja na rolkach jako bramkarz, ale po kilku miesiącach zrezygnował i całkowicie poświęcił się piłce nożnej. Dzięki pracowitości i determinacji zbudował solidną karierę jako pomocnik. Jego największym atutem była inteligencja taktyczna. Innymi słowy: nie dysponując talentem największych gwiazd, już jako piłkarz myślał jak trener. Potrafił przewidywać rozwój wydarzeń na boisku i odpowiednio reagować. Grał jako rozgrywający, środkowy pomocnik i defensywny pomocnik, ale w razie potrzeby występował również na innych pozycjach. Był zawodnikiem, który zapewniał drużynie równowagę i rozumiał rytm meczu. Szkolił się najpierw w akademii Benfiki, a następnie Belenenses, gdzie w 2003 roku zadebiutował w profesjonalnym futbolu. W 2008 roku wrócił do Benfiki. Zdobył tam dziesięć trofeów i przeżył najlepszy okres swojej piłkarskiej kariery, dzieląc szatnię z takimi zawodnikami jak Ángel Di María, David Luiz, Pablo Aimar, Javi García, Nemanja Matić, Jan Oblak czy Luisão. To właśnie tam pracował z trenerem, który wywarł na niego największy wpływ – Jorge Jesusem. Wystąpił również na dwóch mistrzostwach świata – w 2010 i 2014 roku – grając w reprezentacji Portugalii u boku Cristiano Ronaldo i Pepego. Karierę piłkarską zakończył stosunkowo wcześnie, mając 32 lata, po pobycie w katarskim Al-Wakrah w 2017 roku. Powodem były poważne problemy z kolanami. W głowie miał już jednak plan B – zostać trenerem.
Braga i Sporting
Kilka miesięcy po zakończeniu kariery rozpoczął pracę w Casa Pia, mimo że nie ukończył jeszcze wszystkich wymaganych kursów UEFA. Portugalska federacja ukarała klub i zawiesiła Amorima, który zrezygnował z posady i rozpoczął pracę w Bradze. Zaczął od drugiej drużyny Bragi, występującej w trzeciej lidze. Wystarczyło jedenaście kolejek, by pokazać swój talent i awansować do pierwszego zespołu, zastępując zwolnionego Ricardo Sá Pinto. Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Zadebiutował 4 stycznia 2020 roku, wygrywając na wyjeździe z Belenenses aż 7:1. W dziewięciu ligowych spotkaniach odniósł osiem zwycięstw (w tym na stadionie Benfiki) i zanotował jeden remis. Już 25 stycznia zdobył Puchar Ligi – pierwsze trofeum w karierze trenerskiej – pokonując w finale Porto 1:0. Tak imponujące wyniki sprawiły, że Sporting w marcu 2020 roku zapłacił aż 10 milionów euro, by natychmiast sprowadzić go na swoją ławkę. Rozpoczęła się piękna historia. Ze Sportingiem zdobył dwa mistrzostwa Portugalii, dwa Puchary Ligi oraz Superpuchar Portugalii. Największą zasługą Amorima było jednak zakończenie trwającej dziewiętnaście lat posuchy mistrzowskiej klubu. Jednocześnie wypromował takich zawodników jak Nuno Mendes, Matheus Nunes, Manuel Ugarte czy Pedro Porro, którzy później zostali sprzedani za ogromne kwoty. Rozwinął również Pedro Gonçalvesa i Gonçalo Inácio, którzy nadal reprezentują Sporting. Pozostał w Lizbonie do listopada 2024 roku. W chwili odejścia Sporting prowadził w lidze z kompletem jedenastu zwycięstw po jedenastu kolejkach. Manchester United uznał go za idealnego następcę zwolnionego Erika ten Haga i bez wahania zapłacił 10 milionów euro zapisane w klauzuli odstępnego. Przygoda z Czerwonymi Diabłami jest powszechnie znana. Początek był obiecujący, później nastąpił wyraźny regres, a sezon zakończył się dopiero piętnastym miejscem w Premier League. Rozczarowaniem zakończył się także finał Ligi Europy, przegrany z Tottenhamem. Jeszcze gorzej wyglądał sezon 2025/2026. Amorim został zwolniony 5 stycznia 2026 roku, mimo że drużyna zajmowała szóste miejsce. Bezpośrednią przyczyną była ostra krytyka władz klubu podczas konferencji prasowej. Przed podpisaniem trzyletniego kontraktu z Milanem (z opcją przedłużenia o kolejny rok) próbowała go odzyskać Benfica – jego ukochany klub. Być może jednak przeczuwał, że rynek trenerski szykuje dla niego coś większego, dlatego poczekał, aż zgłosi się Milan.
Jego futbol
Styl gry Amorima jest nowoczesny i ofensywny. Od swoich piłkarzy wymaga agresji, odwagi, wysokiego pressingu oraz ciągłego ruchu bez piłki. W Milanie konieczna będzie prawdziwa rewolucja mentalna. Koniec z głęboką defensywą i bronieniem tuż przed własnym polem karnym. Priorytetem stanie się natychmiastowy odbiór piłki – najlepiej już na połowie przeciwnika. Dlatego zespół musi grać bardzo wysoko i pozostawać zwarty, aby ograniczyć ryzyko kontrataków. Podstawowym ustawieniem Amorima jest 3-4-2-1 lub 3-4-3, przy czym system zmienia się zależnie od fazy gry. Podczas budowania akcji zespół rozpoczyna od trójki obrońców i dwóch środkowych pomocników, a wahadłowi ustawiają się bardzo wysoko, tworząc niemal układ 3-2-5. W obronie natomiast przechodzi do systemu 5-4-1. Ceni stoperów potrafiących rozpoczynać akcje i swobodnie operować piłką. Jeśli po odbiorze nie da się natychmiast zagrać pionowo, jego drużyna ma cierpliwie zmienić stronę gry i znaleźć przestrzeń, którą będzie można wykorzystać.
Bliskie relacje
Posiadanie piłki dla samego posiadania nie jest jego celem. Wręcz przeciwnie – chce jak najszybciej znaleźć się pod bramką rywala. Osiąga to dzięki trójkątom podań, ciągłym rotacjom pozycji oraz grze bez stałych punktów odniesienia. Kluczową rolę odgrywają wahadłowi, którzy muszą pokrywać całą długość boiska. Nie traktuje ich jak klasycznych bocznych obrońców. Oczekuje od nich częstego wchodzenia w pole karne, zapewniania szerokości gry i tworzenia przewagi liczebnej. Treningi Amorima nie należą do bardzo długich. Zdecydowanie bardziej ceni intensywność niż dwugodzinne jednostki z wieloma przerwami. Liczy się jakość pracy, a nie jej ilość. Piłka jest obecna podczas każdego treningu. Jednocześnie trener zwraca ogromną uwagę na szczegóły. Podczas ćwiczeń poprawia nawet ustawienie ciała zawodników i dokładnie tłumaczy każdy ruch. Oczekuje również, że wskazówki zostaną natychmiast wdrożone. W szatni buduje bardzo bliskie relacje z piłkarzami. Nie lubi publicznych wybuchów złości, ale równie niechętnie toleruje wielkie gwiazdy stawiające siebie ponad zespołem. Dla niego najważniejsza jest drużyna. Jeśli któryś zawodnik ma problem, preferuje rozmowę w cztery oczy zamiast publicznej konfrontacji. Pod tym względem jest znakomitym psychologiem. Chce wiedzieć o swoich piłkarzach jak najwięcej, także poza boiskiem, aby stworzyć każdemu optymalne warunki do osiągania najwyższej formy.
Zaangażowany sztab
Takie podejście w pewnym stopniu przejął od José Mourinho, którego poznał podczas jego pracy w Manchesterze. Szczególnie ceni Mourinho za sposób komunikacji, zarządzanie zespołem oraz organizację gry obronnej. Ogromną rolę odgrywa także sztab szkoleniowy. Amorim angażuje współpracowników we wszystkie decyzje, regularnie z nimi rozmawia i uważa ich za kluczowy element sukcesów. W Milanie mają nadzieję, że podobnych sukcesów będzie wiele. Po dwóch nieudanych sezonach cały klub bardzo ich potrzebuje. Na początek władze Milanu spełniły pierwszą prośbę nowego trenera, sprowadzając wskazanego przez niego napastnika – rodaka Gonçalo Ramosa z Paris Saint-Germain. Transfer kosztował 70 milionów euro i może wzrosnąć do 80 milionów po spełnieniu określonych bonusów, co uczyniłoby go najdroższym piłkarzem w historii Milanu. Pozycja środkowego napastnika była pierwszym problemem, który Amorim poprosił Gerry'ego Cardinale o rozwiązanie. Fakt, że jego życzenie zostało natychmiast spełnione, pokazuje, jak duży wpływ nowy szkoleniowiec ma już na decyzje podejmowane przez klub.
Nawet przy sukcesie Piolego można pod to podpiąć Zlatana i Paolo.
Tymczasem wszystko wskazuje, że Cardinale w końcu poszedł po rozum do głowy i transfery będą przeprowadzane pod życzenia Amorima. Czy to zaskoczy, ciężko niestety powiedzieć. Mocno powątpiewam w jego kunszt trenerski jak i w ogóle w całą portugalską myśl szkoleniową, która w ostatniej dekadzie jedynie odbijała się od najmocniejszych lig. Nie mniej, przez zmianę podejścia, jest jakaś iskierka nadziei, że kolejny sezon nie skończy się katastrofą.
Czyli "Miszjon impasybol 8"
W rolach główny Tom Cruz , Ruben Amorim i gościnnie To nasz Karolak.
Tu chodzi po prostu bardziej o logikę, a ta podpowiada mi, że jeśli będzie wiele zmian w składzie to może trochę potrwać za nim to wszystko zaiskrzy. Fakt, że będzie dużo pieniędzy wydane też trenerowi w pewnym sensie nie pomaga. Oby zgranie zawodników jak najszybciej się wydarzyło, bo jeśli nie to szybko możemy pożegnać Portugalczyka.
teraz zamiast zbierać plony po udanym sezonie mamy kolejną powtórkę z rozrywki w postaci wymiany trenera i połowy składu, a patrząc kto to robi tym razem - mam wrażenie, że jeszcze nie ostatnią
Fonseka wypisz wymaluj, ale może Ruben nie-Loftus-czik dostanie o wiele bardziej ogarnięte te transfery.
Mnie mercato w ogóle nie rusza i nie złapie mnie żaden entuzjazm ani pesymizm.
Złapie mnie dopiero potężne Torino z Abate w pierwszej kolejce.
Natomiast nawet piękne dziewczyny nie mogą na to samo liczyć. :)
Ale czuję , że Ruben za poł roku trafi do szuflady do swoich portugalskich kolegów - trenerów.
A tak na poważnie, wciąż uważam, że postawienie na Portugalczyka to ogromne ryzyko, na które zdecydowano się, bo pewniejsze opcje nie wypaliły. Cieszę się, że w końcu trener ma najwięcej do powiedzenia na mercato, ale jeśli projekt Amorima nie wypali (a jest na to spora szansa), to zostaniemy z masą przepłaconych piłkarzy. Oby udało mu się chociaż w pewnym stopniu nawiązać do sukcesów w Sportingu, ale Serie A to kompletnie inne, specyficzne środowisko, które nie takich trenerów szybko weryfikowało. Ciężkie zadanie przed Amorimem, bo musi budować praktycznie od podstaw, a nikt nie będzie czekał w nieskończoność, aż to zażre. Oby dali mu jednak czas, bo nawet jeśli w lidze zaliczymy falstart, to przynajmniej zostaje dodatkowa droga do LM w postaci LE. Mocno liczę na to, że Portugalczyk ogarnie burdel po Furlanim i spółce, bo potrzebujemy w końcu klarownego pomysłu i stabilizacji.
przecież ten artykuł jest przetłumaczony z włoskich pismaków
sami Włosi to robią
Do pierwszego kryzysu, potem zobaczymy czy Trener będzie miał wsparcie czy schowają głowę w piasek