Francesco Camarda 2031!
Powroty na granicy niemożliwego, blokowanie rywali gotowych do zdobycia bramki, wyprzedzanie przeciwników, twarde krycie, a potem wyprowadzanie piłki spod własnego pola karnego, niekiedy nawet rajdy od jednego pola karnego do drugiego. Tak wyglądało to, co najlepsze w grze Mario Gili podczas jego czterech lat w Lazio. To właśnie te umiejętności i predyspozycje sprawiły, że jego coraz bardziej prawdopodobnym kierunkiem stał się Milan. Hiszpański obrońca rozwijał te atuty stopniowo. Na początku pokazywał je jedynie od czasu do czasu, później coraz częściej, aż w końcu przez ostatnie dwa sezony prezentował stabilną i wysoką formę. Równolegle, wraz z tym rozwojem, coraz rzadziej zdarzały mu się chwile dekoncentracji – które były charakterystyczną wadą Gili z początkowego okresu w Lazio – aż niemal całkowicie zniknęły. Jego droga rozwoju rozpoczęła się i zakończyła (w barwach Lazio) pod wodzą Maurizio Sarriego, choć po drodze pracował także z Igorem Tudorem (u którego poznał grę w trzyosobowej obronie) oraz Marco Baronim.
Gila, który dziś szykuje się do wielkiego kroku naprzód, jest efektem właśnie tej ewolucji. To przykład, z którego wielu piłkarzy mogłoby brać wzór. Nigdy się nie poddał i konsekwentnie podążał drogą prowadzącą do sukcesu, doskonale wiedząc, że będzie ona pełna przeszkód. Urodził się w Barcelonie, ale piłkarsko wychował się w akademii Realu Madryt. W 2022 roku, mając niespełna 22 lata, zdecydował się opuścić Królewskich i zacząć wszystko od nowa w innym miejscu. Po zakończeniu gry w drużynach młodzieżowych występował jedynie w Realu Castilla, a w pierwszym zespole Realu zaliczył zaledwie dwa epizodyczne występy. Nie miał większych szans na regularną grę – zresztą w tamtym zespole miejsce znajdowali przede wszystkim już ukształtowani mistrzowie, dlatego z radością przyjął ofertę Lazio.
To Igli Tare, ówczesny dyrektor sportowy Lazio, a w ostatnim sezonie działacz Milanu, odkrył go i sprowadził do Formello. Niewiele brakowało, by obaj ponownie spotkali się w Milanello, jednak Tare i tak może być dumny z drogi, jaką przeszedł jego podopieczny. Początki Gili w Lazio również nie należały do łatwych. W swoim pierwszym sezonie (2022/2023) regularnie siadał na ławce rezerwowych. Sarri stawiał w środku obrony na duet Casale – Romagnoli, a Lazio spisywało się znakomicie, kończąc rozgrywki na niespodziewanym drugim miejscu w Serie A. Dla Gili pozostawały jedynie pojedyncze minuty. Mimo to na treningach pracował z pełnym zaangażowaniem, starając się chłonąć wszystkie wskazówki Sarriego, by być gotowym na kolejny sezon. Ten jednak rozpoczął się podobnie jak zakończył poprzedni. Casale obniżył wprawdzie loty, a Patric, który go zastępował, nie zawsze spełniał oczekiwania, ale Sarri później tłumaczył, że Gila wciąż potrzebował czasu na odpowiednie ogranie. Sam Hiszpan po latach przyznał, że poważnie rozważał odejście i rozpoczęcie kariery gdzie indziej. Los odmienił wszystko 25 listopada 2023 roku. W meczu Salernitana – Lazio Sarri, z powodu kontuzji i zawieszeń, został praktycznie bez środkowych obrońców. Był zmuszony wystawić Gilę od pierwszej minuty. Hiszpan znalazł się wśród najlepszych zawodników na boisku i od tamtej chwili nie oddał już miejsca w składzie. Grał regularnie, opuszczając mecze jedynie z powodu urazów lub kartek. Stał się również ważną postacią Lazio w Lidze Mistrzów, gdzie zespół dotarł do 1/8 finału i odpadł dopiero z Bayernem Monachium, mimo że wygrał pierwszy mecz dwumeczu. Właśnie wtedy nazwisko Gili zaczęło przyciągać uwagę największych klubów.
Kolejne dwa sezony przyniosły jego ostateczne potwierdzenie na najwyższym poziomie. W pierwszym z nich, pod wodzą Baronego, poprawił także grę ofensywną. Trener wymagał bowiem od stoperów aktywnego udziału w akcjach zaczepnych – nieprzypadkowo był to jedyny sezon, w którym Gila zdobył gole, i to aż dwa. Po powrocie Sarriego, w zakończonych niedawno rozgrywkach, Hiszpan zrobił kolejny krok naprzód w defensywie. Przede wszystkim niemal całkowicie wyeliminował momenty dekoncentracji, które wcześniej od czasu do czasu mu się przytrafiały. Sarri pracował z nim bardziej nad tym aspektem niż nad techniką, ponieważ pod względem piłkarskim Gila miał już niewiele do poprawy. Szkoleniowiec uświadomił mu, jak ważne jest zachowanie pełnej koncentracji przez całe 90 minut. Jednym z najlepszych (a być może najlepszym) występów Gili w minionym sezonie był mecz właśnie przeciwko Milanowi. W rewanżowym spotkaniu ligowym Lazio wygrało na Stadio Olimpico 1:0, a Hiszpan rozegrał znakomite zawody. Teraz będzie musiał powtórzyć to, co osiągnął w Lazio, już w czerwono-czarnych barwach Milanu.
U Rúbena Amorima przejdzie z gry w czwórce obrońców do systemu z trójką stoperów, co stanowi istotną zmianę. Dla Gili nie będzie to jednak całkowita nowość. W ostatnich dwóch miesiącach sezonu 2023/2024, po rezygnacji Sarriego, Lazio objął Igor Tudor, który ustawił zespół w systemie 3-4-2-1. Chorwacki szkoleniowiec regularnie korzystał z Gili, wystawiając go na wszystkich trzech pozycjach w trzyosobowej obronie – jako prawego i lewego stopera oraz jako środkowego obrońcę. Ten ostatni wariant może okazać się szczególnie istotny, ponieważ właśnie w tej roli Gila może występować w Milanie prowadzonym przez Amorima.
Ciekawe czy znajda się chetni na Espumisana?