Rúben Amorim rozpoczął pracę w Milanie!
Ci, którzy sądzili, że jedno spotkanie Milanu z Lazio wystarczy do sfinalizowania transferu Mario Gili, musieli zmienić zdanie. Pierwsza oferta Rossonerich nie w pełni usatysfakcjonowała rzymski klub, dlatego potrzebne będą kolejne rozmowy, aby doprowadzić do porozumienia. Różnica między stronami jest jednak niewielka, dlatego wciąż panuje duży optymizm, że umowę uda się zawrzeć do końca tego tygodnia.
Wtorkowe wydanie La Gazzetta dello Sport wyjaśnia, że kluczem do zamknięcia transakcji może okazać się Lorenzo Calvani, prawy obrońca Primavery Lazio. Rozumowanie działaczy Milanu z via Aldo Rossi jest proste: wiadomo, że 50% kwoty uzyskanej ze sprzedaży Gili trafi do Realu Madryt, dlatego każdy dodatkowy milion oferowany przez Milan za hiszpańskiego stopera jest dla Lazio w praktyce wart tylko połowę tej kwoty.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku karty zawodniczej młodego Calvaniego. Lazio zachowuje pełne prawa do piłkarza, dlatego Milan rozważa, by nie podnosić znacząco oferty za Gilę, lecz zamiast tego spełnić oczekiwania klubu Claudio Lotito dotyczące wyceny Calvaniego.
Pomimo niewielkiego impasu, który pojawił się w ostatnich godzinach, Milan pozostaje przekonany, że uda się sfinalizować transfer do końca tygodnia. Porozumienie z samym zawodnikiem zostało osiągnięte już kilka dni temu. Gila ma podpisać pięcioletni kontrakt, na mocy którego będzie zarabiał około 5 milionów euro netto za sezon. Uzgodniono również wysokość prowizji dla agenta Hiszpana, który w przypadku powodzenia transakcji otrzyma 5 milionów euro.
kiedy wreszcie wejdzie regulacja, że agenci mają przestać żerować na klubach i jedynym źródłem dochodu agenta będą zarobki piłkarza (kontrakt z klubem, premia za podpis, kontrakty reklamowe); a ten niech mu wtedy płaci tyle ile zechce - 5, 10 czy nawet i 25%
No bez jaj.
No nie, tam chodziło o zawyżanie wartości zawodników na rzecz plusvalenzy. Jakby dobrze policzyli to można zrobić taki myk z tą samą plusvalenzą co przy normalnym transferze, że nikt się nie przyczepi.