Francesco Camarda 2031!
Podejście do tej kwestii zaczęło się zmieniać na początku 2026 roku. W kalendarzu czerwonym kolorem zaznaczono daty: 21 stycznia, 16 lutego, 8 marca i 26 kwietnia. To dni, w których Gerry Cardinale ponownie pojawił się w Mediolanie, odwiedzając Milanello, Casa Milan i San Siro. Taka częstotliwość wizyt rzuca się w oczy i sama w sobie stała się wydarzeniem, ponieważ wcześniej właściciel RedBird przez bardzo długi czas był nieobecny na mediolańskiej scenie. Ta fizyczna nieobecność została przez kibiców Milanu automatycznie odebrana jako brak zaangażowania w zarządzanie klubem. Dominowało przekonanie, że właściciele są zamknięci w swoich biurach po drugiej stronie oceanu i niemal nie interesują się prowadzeniem klubu, pozostawiając jego funkcjonowanie niemal w całości w rękach kadry zarządzającej. Ten bardzo amerykański model zarządzania w ciągu ostatnich dwóch lat zakończył się dwoma poważnymi wstrząsami pod względem wyników sportowych – pisze Marco Pasotto na łamach La Gazzetta dello Sport.
Kiedy w styczniu Cardinale ponownie pojawił się w Mediolanie, z siedziby klubu przy via Aldo Rossi zaczęły napływać wyraźne sygnały: od tej pory właściciele będą znacznie bardziej obecni i aktywni w codziennym życiu klubu. Innymi słowy, przyjazdy Cardinale do Mediolanu przestaną być "wydarzeniem", a staną się czymś całkowicie normalnym. Mówi się, że sam zdał sobie sprawę, iż jego skromna fizyczna obecność – niezależnie od tego, czy klub przeżywał dobre, czy złe chwile – była błędem. Błędem, którego nie zamierza już powtarzać. W maju wydarzenia nabrały tempa i jego obecność w Mediolanie stała się wręcz konieczna, aby zdecydować, jak zareagować na szok związany z zakończeniem sezonu. Dni 24 i 25 maja upłynęły pod znakiem czystek kadrowych oraz pierwszych rozmów mających wyznaczyć nowy kierunek. Z kolei 26 czerwca w Casa Milan odbył się szczyt poświęcony transferom z udziałem nowego kierownictwa klubu.
Najmocniejszy sygnał bliskości wobec klubu Cardinale wysłał jednak w ostatnich dniach, licząc na to, że zostanie on dostrzeżony również przez kibiców. Powitanie Rúbena Amorima w Milanello oraz towarzyszenie mu w Casa Milan podczas dnia oficjalnej prezentacji było bardzo czytelnym komunikatem o chęci aktywnego uczestniczenia w życiu klubu. Największa zmiana – nazwijmy to zmianą tempa – dotyczyła jednak sposobu działania. Zamiast niezliczonej liczby wideokonferencji, które z natury są chłodne i ograniczające, oraz spotkań odbywających się w prywatnych salach hoteli w centrum Mediolanu lub za granicą, zaczęto korzystać z klubowej infrastruktury. Może wydawać się to oczywiste, ale wcale takie nie jest.
Amorim, podobnie jak wszyscy jego poprzednicy, był pod ogromnym wrażeniem, gdy po raz pierwszy postawił stopę w Milanello. Ośrodek wymaga oczywiście modernizacji w pewnych aspektach, ale wciąż jest miejscem, w którym czuć historię futbolu. Obraz Cardinale witającego nowego trenera na tym samym placu, przez który przewijali się legendarni prezesi, szkoleniowcy i piłkarze, jest bardzo silnym symbolem przynależności i ciągłości tradycji. Podobnie jak fakt, że to właśnie on przedstawił portugalskiego szkoleniowca podczas konferencji prasowej na trzecim piętrze siedziby Milanu.
Również strategiczne spotkanie pod koniec czerwca w Casa Milan nadało zupełnie inny wymiar temu wydarzeniu. Gdyby odbyło się w innym miejscu, straciłoby część swojego znaczenia i prestiżu. W tym kontekście można powiedzieć, że po czterech latach Gerry Cardinale w pewnym stopniu "zitalianizował się", dostrzegając potrzebę kibiców, którzy oczekują właściciela bardziej obecnego i, najlepiej, pracującego tam, gdzie na fasadzie budynku widnieje herb klubu.
Zobaczymy co sezon 26/27 przyniesie. Już nie moge się doczekać
Będą mieć piękne dzieci.
gorzko,gorzko........
Gerry! i wszystko jasne...