Francesco Camarda 2031!
Istnieje ryzyko, że z duetu Pulisic-Leão nie zostanie w klubie ani jeden zawodnik. Przynajmniej w wyjściowej jedenastce na początku sezonu, kiedy Chris będzie prawdopodobnie wciąż pauzował z powodu kontuzji, a w przypadku Rafy trudno przewidzieć, czy i jak długo będzie jeszcze częścią zespołu. To, że mamy do czynienia z nowym Milanem, widać również po tym fakcie: dwaj podstawowi skrzydłowi, przesunięci w ubiegłym sezonie przez Allegriego bardziej do środka boiska, zostaną zastąpieni przez Nkunku i Chukwueze. Ten pierwszy wrócił w doskonałej kondycji fizycznej, gotowy do sprintu od zaraz. O Chukwueze mówił Amorim podczas prezentacji – był jednym z niewielu piłkarzy, którym trener poświęcił konkretne słowa: "Chukwueze z nami zostanie, ponieważ potrzebujemy zawodników wygrywających pojedynki jeden na jeden. Ponadto ma wielkie umiejętności i daje nam sporo możliwości jako alternatywa". W oczekiwaniu na wzmocnienia i przy Pulisicu zmagającym się z rekonwalescencją po złamaniu kości strzałkowej, Samu będzie kimś więcej niż tylko alternatywą: to jeden z głównych zasobów w prawej strefie ataku. Podczas pierwszych treningów ustawiano go nawet na pozycji wahadłowego, co jest kolejnym rozwiązaniem taktycznym "w razie potrzeby". W 70 meczach dla Rossonerich zdobył 8 bramek i zanotował 7 asyst: to wkład niewystarczający w Milanie Leão i Pulisica, co poskutkowało wypożyczeniem do Fulham, gdzie w 25 spotkaniach dołożył kolejne trzy gole i cztery asysty. Po powrocie do klubu jest jedną z tych postaci, które Amorim zamierza uważnie przestudiować i rozwinąć. Niewielu jest graczy, których trener publicznie "zdjął" z listy transferowej, a Samu jest jednym z nich.
Leão, dla odmiany, wykluczył się sam w wywiadzie dla portugalskiej telewizji, który w mgnieniu oka odbił się szerokim echem w Mediolanie i okolicach. Rafa deklarował chęć przeżycia nowej przygody w nowej lidze. Czekając, aż rynek transferowy zaoferuje mu odpowiednie rozwiązania, to właśnie Nkunku wyrywa się na prowadzenie jako pierwszy lewoskrzydłowy. Były gracz Chelsea trenował ciężko jeszcze zanim pojawił się na zbiórce drużyny, tym razem po to, by wystartować z impetem. Rok temu dotarł do Mediolanu pod koniec okienka po lecie spędzonym jako "wyrzutek" w Londynie: przygotowanie do sezonu było wtedy nieuchronnie skompromitowane. W efekcie po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie dopiero w listopadzie: gole koncentrowały się między grudniem a lutym, zanim przełamał się dopiero w maju, będąc jednym z ostatnich, którzy pogodzili się z odpadnięciem z Ligi Mistrzów. Teraz znów będzie w wyjściowej jedenastce w prestiżowych sparingach na całym świecie, począwszy od australijskich derbów na początku sierpnia. Leão, jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego na rynku transferowym, dołączy do grupy dopiero 29 lipca. Sytuacja ta powtórzy się również na początku sezonu: nawet jeśli nadejdą wzmocnienia, a Rafa w międzyczasie znajdzie pożądany kierunek transferu, Nkunku będzie już rozpędzony w biegu i w pełni wdrożony w schematy Amorima.
Rola obu zawodników zakładałaby bycie kreatorami gry za plecami Ramosa: to warunek, którego Leão doświadczył, nawet z powodzeniem, w reprezentacji Portugalii, ale który w Milanie trudno będzie powtórzyć. Inaczej wygląda sprawa Pulisica: dla Cardinale to zawodnik nie do ruszenia, i to nie tylko ze względu na wspólne amerykańskie obywatelstwo. Właściciel, zarząd, a także sam Amorim mają wielki szacunek do Chrisa. Trener twierdzi: "Jest idealny do włoskiego futbolu, potrafi robić różnicę. Mam bardzo jasne pomysły na to, jak chcę, aby grał". Z pewnością będzie miał czas na przemyślenia, dokładnie tyle, ile Pulisic będzie potrzebował na powrót do zdrowia po kontuzji odniesionej w kadrze narodowej. Tymczasem, po rozbiciu duetu z Leão, uformuje się nowy, nieznany wcześniej skład złożony z Nkunku i Chukwueze. Ta sama rola, ale inne cechy: mogą zaproponować grę bardziej siłową, dynamiczną i eksplozywną. To czas i boisko ustalą ostateczną hierarchię. A rynek transferowy doda nowych konkurentów. Dziś startują oni, mając szansę na wypracowanie sobie przewagi.
Albo to jakimś cudem zaskoczy, albo będzie klapa na całej linii.
Aktualnie jakoś dużo lepiej to nie wygląda, aczkolwiek sam Gila to olbrzymie wzmocnienie, a podobno szykuje się transfer jeszcze jednego obrońcy. W pomocy powinni biegać ogarnięci i pracujący dla drużyny Rabiot z Modriciem. Zagadką pozostaje obsada wahadeł. Amorim często stawiał na dwóch różnych wahadłowych - jednego usposobionego bardziej ofensywnie i drugiego, mającego więcej obowiązków z tyłu. Jeśli dostanie odpowiednich ludzi, to nasza gra defensywna powinna wyglądać znacznie lepiej niż za Fonseki.
Obrona potrzebuje stabilnosci i zgrania. Tego brakowac bedzie najbardziej.
Szczerze mówiąc marzy mi się transfer jakiejś topeczki na ŚPO, no ale po przybyciu Ramosa i Gili, raczej nie będziemy szastać kasiorą.
Nie widzę go na wahadle. Pulisic to "półsezonowiec" i to niestety zaczyna się robić regułą. Leao? Na forum już chyba wszystko zostało na jego temat napisane.
Co do Pulisica - szczerze? I tak dał więcej, niż oczekiwałem od niego, kiedy do nas przychodził. Zakładałem raczej, że chłop będzie stałym bywalcem MilanLabu, a w niektórych momentach sezonu naprawdę miło mnie zaskoczył. Czy na tyle, żeby robić z niego lidera? Oczywiście nie. Uważam nawet, że jeśli przyszłaby za niego dobra oferta, a nam udałoby się znaleźć jakieś interesujące zastępstwo, to spokojnie można by się z nim pożegnać.