Francesco Camarda 2031!
W swoim pierwszym sezonie w barwach Milanu w Serie A, Luka Modrić rozegrał więcej minut niż w jakichkolwiek rozgrywkach ligi hiszpańskiej w barwach Realu, więcej niż w chorwackich ligach z czasów gry w Dinamie Zagrzeb na początku kariery, a prawie więcej niż w każdej z edycji Premier League, w których brał udział z Tottenhamem. Tylko raz spędził na boisku więcej czasu niż w ostatnim sezonie w Milanie: 3216 minut w barwach "Kogutów" w Anglii w sezonie 2011-12, w porównaniu do 2816 minut w ostatnim roku we Włoszech (od których odjęto minuty, w których musiał pauzować przez złamanie kości jarzmowej pod koniec kwietnia). Sądząc po jego kondycji fizycznej i wytrzymałości, można powiedzieć, że Luka odmłodniał o piętnaście lat. W tamtym sezonie po raz ostatni wystąpił również w Lidze Europy: rozegrał dwa mecze fazy grupowej, zanim stał się legendą Realu Madryt, z którym grał (i często wygrywał) tylko i wyłącznie w Lidze Mistrzów. W przyszłym roku Modrić powróci do rywalizacji w Lidze Europy, a jeśli brakuje mu motywacji – co w przypadku mistrza jego formatu raczej nie wchodzi w grę – zawsze może zdecydować, że chce dodać to trofeum do swojej i tak już niezwykle bogatej kolekcji – czytamy na łamach La Gazzetta dello Sport.
Być może właśnie dlatego, nawet korzystając z zasłużonego odpoczynku w gronie rodziny, Luka nie przestaje trenować. Po mundialowych trudach relaksuje się w Punta Skala w północnej Dalmacji. Z Chorwacji spogląda przez Morze Adriatyckie na Włochy, gdzie w przyszłym sezonie będzie czuł się jak w domu. Na wakacjach spotkał się również z Filipem Iviciem, innym reprezentantem Chorwacji: tym razem specjalnością był jednak piłka ręczna. Dla Modricia kluczowa jest dbałość o organizm, wyczerpany dodatkowymi czterema meczami na mundialu (wszystkie w wyjściowym składzie: trzy grupowe oraz 1/16 finału z Portugalią, która wyeliminowała Chorwację), ale również utrzymanie rytmu treningowego i – w rzeczywistości – niecałkowite "wyłączanie silnika".
Tym bardziej, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, Luka podpisze nowy kontrakt z Rossonerimi – kolejną roczną umowę – i dołączy do drużyny pod koniec miesiąca. Harmonogram zostanie ustalony wraz z przedłużeniem kontraktu. Najważniejszy będzie sam sezon, w którym od Modricia nie będzie się wymagać powtórzenia nadzwyczajnych liczb z sezonu 2025-26. W Milanie Amorima, opartym na intensywności i posiadaniu piłki, będzie pełnił inną rolę: fizycznie będzie znacznie mniej obciążony, ale dzięki swoim umiejętnościom wciąż będzie odgrywał decydującą rolę. Zarówno wtedy, gdy będzie na boisku, jak i gdy go zabraknie: być może jako przewodnik i nauczyciel dla młodszych kolegów z linii pomocy, takich jak Ricci, a zwłaszcza Jashari, któremu w przyszłym sezonie zespół może powierzyć rolę dyrygenta.
Ostateczna odpowiedź na propozycję pozostania w Milanie spodziewana jest wkrótce. Po naciskach ze strony Cardinale i Amorima, a także Ibrahimovicia (kulisy tę ujawniła prasa chorwacka), wygląda na to, że Luka postanowił się zgodzić. Nie chce opuszczać Mediolanu z niesmakiem po braku kwalifikacji do Ligi Mistrzów, a jak widać, ponowna gra w Lidze Europy nie stanowi problemu nawet dla byłego zdobywcy Złotej Piłki (trofeum to zresztą wciąż jest wystawione w siedzibie Casa Milan). Kolejną wskazówką świadczącą o rychłym przedłużeniu współpracy jest fakt, że na Instagramie, gdzie Modricia obserwuje niemal 40 milionów osób, w swojej biografii wciąż odwołuje się do Milanu oraz reprezentacji Chorwacji. Nie ma potrzeby prowadzenia negocjacji, ponieważ w poprzednim kontrakcie zawarto już opcję przedłużenia. Opcję, którą klub miałby uruchomić w porozumieniu z Luką. A Luka jest już na tak.
Forza Luka!