PAVLOVIĆ 2031
Popołudnie wśród kibiców w wykonaniu Mario Gili, który zgodnie z tradycją odwiedził Flagship Store przy via Dante w centrum Mediolanu. Nowy piłkarz Milanu, sprowadzony z Lazio za 27,5 mln euro i związany z klubem pięcioletnim kontraktem, odpowiedział na pytania obecnych dziennikarzy. Poniżej publikujemy zapis rozmowy.
Jak przebiega twoja aklimatyzacja w Milanie?
"Dobrze, bardzo dobrze. Jestem bardzo szczęśliwy. Już wcześniej mówiłem o swoich pierwszych wrażeniach i o tym, czym jest Milan. Odkąd tu przyjechałem, czysto piłkarsko czuję się świetnie. Chłopaki tworzą fantastyczną grupę, to wygląda jak rodzina. To samo dotyczy sztabu, magazynierów czy personelu medycznego. Moi koledzy z drużyny są świetni i bardzo się cieszę, że trafiłem do takiego zespołu. Również w mieście czuję się dobrze. To prawda, że nie miałem jeszcze okazji go zbyt dobrze poznać, bo większość czasu spędzam w Milanello. Ale w tych kilku wolnych dniach było mi tu bardzo dobrze i spokojnie. Praktycznie znalazłem już dom. Chcę zacząć naprawdę żyć tym miastem i poczuć, że jest moje".
Co najbardziej zaskoczyło cię w Milanie i w Amorimie podczas tych pierwszych dni?
"Największe wrażenie zrobiła na mnie wielkość tego klubu. Milan to gigant. Warunki, jakie oferuje Milanello, są niesamowite, wszyscy są bardzo pomocni i jestem z tego bardzo zadowolony. Jeśli chodzi o piłkę, cieszę się, że Rúben Amorim preferuje bardzo nowoczesny futbol. Dużo pracuje się z piłką, ale również nad przygotowaniem fizycznym. To styl gry, który bardzo mi odpowiada. W Lazio nie grałem w takim systemie zbyt często, ale uważam, że dzięki niemu mogę bardzo rozwinąć się jako zawodnik".
Pierwszego dnia zgrupowania Amorim długo z tobą rozmawiał. Opowiedz też, dlaczego wybrałeś Milan. Kto cię przekonał?
"Rozmawialiśmy o naszym podejściu do futbolu i o tym, w czym się zgadzamy. Dużo mówił o swoim stylu gry, a ja opowiadałem o tym, czego doświadczyłem u różnych trenerów. Wymieniliśmy się poglądami i okazało się, że bardzo podobnie postrzegamy piłkę nożną. Bardzo mnie to ucieszyło. On wyjaśnił mi swoją wizję, a ja przedstawiłem swoją. Bardzo mi się to spodobało. To właśnie Amorim w dużej mierze przekonał mnie do wyboru Milanu. Oczywiście Milan nie był wtedy w najlepszym momencie po zakończeniu sezonu, ale właśnie to mi się spodobało. Trafienie do drużyny, która już wszystko wygrywa, nie daje aż takiej satysfakcji. O wiele bardziej pociąga mnie wyzwanie, by dołączyć do klubu, który chce się odbudować i ponownie rosnąć. Takie wyzwania bardzo lubię".
Na zgrupowaniu jest wielu młodych zawodników. Zrobili na tobie wrażenie?
"Widać, że mają ogromny potencjał. Są młodzi, ale mentalnie są gotowi zrobić kolejny krok. Widać, jak ciężko pracują, świadomi odpowiedzialności, jaka wiąże się z grą dla Milanu. Myślę, że w tym sezonie mogą się rozwinąć i bardzo nam pomóc".
Na jakiej pozycji w trójce obrońców wystawia cię trener? Gdzie czujesz się najlepiej?
"Próbował mnie zarówno jako środkowego stopera, jak i bocznego stopera. Obie pozycje bardzo mi odpowiadają, choć są zupełnie różne. Grając w środku, większy nacisk kładzie się na ustawienie, rozgrywanie piłki i zabezpieczanie przestrzeni, gdy boczni stoperzy ruszają do przodu. To rola, którą lubię i w której mogę pokazać jeden ze swoich największych atutów – szybkość. Jako boczny stoper częściej włączam się do ataku. Lubię grać odważnie i agresywnie. Wszystko zależy od meczu. Są spotkania, w których trzeba bardziej kontrolować grę, a są też takie, gdy można częściej ruszać do przodu. U Tudora grałem nawet jako lewy boczny stoper i również bardzo mi się to podobało. To dwa różne style, ale oba bardzo lubię i jestem gotowy grać na każdej z tych pozycji".
Do Milanu chcieli cię sprowadzić Allegri i Tare, ale teraz Allegri jest w Napoli, a Tare już tu nie ma. Możesz zdradzić jakieś kulisy?
"To prawda, że Allegri mnie chciał – zaprzeczanie temu byłoby bzdurą. Igli również. Potem wszystko potoczyło się tak, że obaj odeszli. Później zadzwonił Rúben i zobaczyłem, jak bardzo zależy mu, żebym trafił do Milanu. Tego nie da się wycenić. To wielki klub z ogromną historią, a przekonałem się o tym już w pierwszych dniach pobytu tutaj. Szczerze mówiąc, bardzo szybko podjąłem decyzję. Sposób, w jaki zostałem przyjęty, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jestem szczęśliwy, że tu jestem, bo wierzę, że mogę dokonać ważnych rzeczy. Uważam, że podjąłem właściwą decyzję".
Jakie wrażenie zrobił na tobie Cardinale?
"Przed podpisaniem kontraktu z nim nie rozmawiałem, dopiero później. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, gdy dowiedziałem się, jak bardzo klub jest mną zainteresowany. Nie zastanawiałem się długo. On nawet nie zdążył do mnie zadzwonić, bo ja już byłem przekonany, że chcę tu przyjść. Gdy wszystko zostało dopięte, napisał do mnie, że bardzo się cieszy z mojego przyjazdu i że czeka na mnie z otwartymi ramionami".
Czy zdążyłeś już z kimś szczególnie się zaprzyjaźnić?
"Osobą, która od razu sprawiła, że poczułem się częścią zespołu, był Gabbia. To bardzo ważny lider tej drużyny. Poza tym zaprzyjaźniłem się z dwoma młodymi zawodnikami – Camardą i Bartesaghim. Spędzam z nimi praktycznie cały czas i bardzo doceniam, że tak szybko przyjęli mnie do swojego grona".
Amorim mówi, że chce grać ofensywnie i dominować. Czy jako obrońców to was nie przeraża?
"Mnie podoba się pomysł atakowania, nawet jeśli oznacza to pozostawienie obrońców w trudnych sytuacjach. Taki jest współczesny futbol. Jeśli drużyna dobrze ustawia się w ataku, obrona również może dobrze funkcjonować. Dzisiejsza piłka wygląda właśnie tak – jeśli chcesz atakować, musisz podjąć ryzyko kosztem większego bezpieczeństwa z tyłu. Czasem przeciwko trzem napastnikom zostajesz sam na sam i musisz sobie poradzić. Właśnie tacy piłkarze są dziś najwięcej warci – ci, którzy wygrywają pojedynki i potrafią wyprowadzić drużynę z trudnych sytuacji. Oczywiście odpowiedzialność w defensywie nadal istnieje, ale współczesny futbol jest znacznie bardziej ofensywny. Uważam, że właśnie w tym kierunku zmierza piłka nożna i musimy się do tego jak najszybciej przyzwyczaić. To przyniesie nam wiele pozytywnych rezultatów".
Znamy twoje największe atuty. A nad jakim mankamentem musisz popracować, żeby trafić do reprezentacji?
"Nie mam problemu z odpowiedzią. Uważam, że kiedy jestem w bardzo dobrym momencie meczu, nabieram ogromnej pewności siebie i czasem aż za bardzo chcę pokazać, na co mnie stać. To coś, co przychodzi z dojrzałością – umiejętność kontrolowania takich chwil, gdy czujesz się bardzo mocny. Pewność siebie ma ogromne znaczenie dla piłkarza, także pod względem psychicznym. Muszę lepiej panować nad tym, gdy wszystko idzie dobrze, zachować więcej spokoju i lepiej zarządzać własną pewnością siebie. Wiem, że to element, nad którym muszę pracować i jestem przekonany, że się poprawię. Mam taką nadzieję".
Czyli przynajmniej wiemy, że chłop wie, jak teraz się gra w piłkę :D
Bo, żeby doprowadzić do sytuacji przewagi 3:1 na korzyść atakujących to trzeba grać albo bardzo ryzykownie albo nie umieć kompletnie w defensywę.
No ogólnie u tak ryzykownie i wysoko grającego trenera, to chłop nie grał jeszcze :P Ja tam się cieszę, bo lubię taki futbol
Francja Anglia 4:6, buuuu, nie chcemy oglądać tak kiepskich meczy :)
możesz nadrobić w weekend ;-)