AC MILAN – MANCHESTER UNITED 4:2
Udany ostatni test przed inauguracją nowego sezonu Serie A!
Letnie sparingi, jak się mówi i zawsze się mówiło, mają niewielką wartość prognostyczną w kontekście tego, jaka będzie potem regularna sezonowa rywalizacja. Oczywiście, jest to w pełni zrozumiałe. Rywalizacja ma inny wymiar, a stawka jest zupełnie inna. Wczorajsze derby również zmierzały w tym kierunku: był to mecz z dużym nastawieniem na fair play, małą ilością "pazura" i bez żadnych ostrości typowych dla meczów derbowych. Istnieje jednak również druga strona medalu, czyli możliwość dostrzeżenia koncepcji, na których trener będzie chciał budować zespół i na których zamierza opierać swoją grę w ciągu roku. Nie oznacza to od razu, że muszą one być pozytywne bez wyjątku albo że na pewno zadziałają, ale ważne jest zrozumienie idei Amorima, aby móc następnie znaleźć na rynku transferowym (lub w sektorze młodzieżowym) zawodników najbardziej do nich dopasowanych – rozpoczyna analizę portal MilanNews.
Przejdźmy zatem do sedna sprawy: dwóch ofensywnych pomocników za plecami napastnika. W meczu z Celtikiem nikt szczególnie się nie wyróżnił, pozostawiając duży znak zapytania co do zadań, jakie spoczywają na dwójce graczy mających wspierać środkowego napastnika, i nie tylko. Wczorajsze spotkanie z Interem, w różnych momentach meczu, dało zdecydowanie wyraźniejszy obraz wytycznych Amorima dla osób grających na tej pozycji. Było to widoczne od samego początku za sprawą Alphadjo Cissé, który radził sobie bardzo dobrze, poruszając się w obszarach środka pola, trudnych do odczytania dla pomocników i obrońców rywala – czyli w tzw. półprzestrzeniach. Praca zawodnika z rocznika 2006 była zauważalna przede wszystkim w fazie budowania akcji: drużyna miała mniej trudności niż w poprzednim sparingu, zwłaszcza dzięki zsynchronizowanym ruchom trequartistów i wahadłowych. Kiedy trzej środkowi obrońcy wymieniali piłkę z prawej strony na lewą i odwrotnie, trequartista po atakowanej stronie wychodził naprzeciw, podczas gdy boczny zawodnik zaczynał atakować głębię. Ten ruch uwalniał jednego z dwóch defensywnych pomocników, który zyskiwał możliwość podwieszenia się wyżej i zapewnienia pewnej opcji podania dla trequartisty. I rzeczywiście, w jednej z najlepiej skonstruowanych akcji drużyny w pierwszej połowie mamy do czynienia dokładnie z taką sytuacją: piłka trafiła do Cissé, który świetnie wyszedł do podania, po czym natychmiast, niemal z pamięci, odegrał ją z pierwszej piłki do Musaha ustawionego centralnie. Po otrzymaniu futbolówki od kolegi z drużyny, numer 80 miał swobodę, by groźnie ruszyć z akcją do przodu, mając za sobą aż dwie minięte linie pressingu.
Wczorajszy występ był eksperymentem laboratoryjnym, niemal w sztucznych warunkach. Kiedy nadejdzie mecz Torino – Milan, tempo, siła i żarliwość spotkania będą zupełnie innego poziomu, a zawodnicy będą musieli wykazać się umiejętnością adaptacji, aby powtórzyć ruchy i czyste wyjścia z piłką, takie jak te z sparingu z Interem. Trzeba będzie kontynuować pracę nad wyczuciem czasu zagrania oraz umiejętnością zapełnienia właściwej przestrzeni w odpowiednim momencie, jednak fakt, że zaledwie 19-letni Cissé potrafił już wejść w tę rolę, stanowiąc kontynuację obiecujących występów w barwach Catanzaro, jest dobrym prognostykiem na przyszłość.
Należy mieć nadzieję, że z młodymi to jeszcze zatrybi.
Bo abstrahując od koloru skóry i cytując klasyka "starej małpy nie nauczysz nowych sztuczek".