MOREIRA RATUJE MILAN!
SS LAZIO – AC MILAN 2:2
Po południu rozmawialiśmy o roli i znaczeniu ofensywnych pomocników (trequartistów) w początkowej fazie budowania akcji według wizji Rúbena Amorima [KLIK]. Teraz – biorąc pod lupę trzydzieści minut spędzonych przez Portugalczyka na boisku we wczorajszych derbach – spróbujmy przeanalizować, czego portugalski szkoleniowiec oczekuje od Gonçalo Ramosa i w jaki sposób były napastnik PSG może okazać się przydatny dla zespołu, nie ograniczając się wyłącznie do strzelania bramek.
Zmieniamy temat, ale założenie pozostaje to samo: przedsezonowe sparingi nie odzwierciedlają realiów oficjalnych rozgrywek, które całkowicie różnią się intensywnością i poziomem adrenaliny, jednak mogą dostarczyć wskazówek na temat cech, które będą rozwijane i wykorzystywane w trakcie regularnego sezonu. Dlatego niniejszą analizę – podobnie jak poprzednią – należy czytać wyłącznie w tym kluczu. Bez bujania w obłokach, nieuzasadnionego optymizmu czy zbędnego pesymizmu. Jednak po ponad miesiącu bez oglądania futbolu w wydaniu klubowym w pełni zrozumiała jest ciekawość, jak będzie wyglądał Milan w niedalekiej przyszłości oraz jego nowi gracze – pisze portal MilanNews.
Gonçalo Ramos (25 lat) to najdroższy transfer w historii Milanu (kwota 74 milionów euro). Czego się od niego oczekuje? Tego, czego oczekuje się od każdego napastnika: goli. I jesteśmy pewni, że one nadejdą – Portugalczyk zawsze potrafił odnaleźć drogę do bramki, nawet wtedy, gdy w PSG nie grał regularnie. Średnia jednej bramki co 119 minut w okresie spędzonym w Paryżu napawa dużym optymizmem. Nadzieję budzi również fakt, że zdołał wywalczyć swoje miejsce w rotacji Luisa Enrique, mimo że hiszpański szkoleniowiec preferuje w grze ofensywnej nieco inne profile zawodników. Ramos wygospodarował dla siebie przestrzeń – może nie gigantyczną, ale w pełni godną – i udowodnił, że potrafi nie tylko grać, ale i regularnie trafiać do siatki.
Wczoraj wszedł na murawę w 63. minucie i od razu w oczy rzuciła się jego naturalna skłonność do pressingu: to on dyktował tempo natarcia kolegów z zespołu, zachęcając ich do atakowania obrońców Interu posiadających piłkę. Nowy numer dziewięć w jednej z sytuacji zmusił nawet Provedela do wybicia piłki na aut. W poprzednim sezonie Milan niemal całkowicie zrezygnował z pressingu, jednak w nadchodzących rozgrywkach będzie on kluczowym elementem: to znakomicie, że Ramos może pełnić rolę lidera w tej fazie gry.
Gonçalo zaprezentował się z bardzo dobrej strony pod względem elegancji swoich zagrań technicznych: nie wyglądał na ociężałego, mimo dalekiej od idealnej formy fizycznej i zaledwie kilku treningów w nogach. Czuł się swobodnie zarówno wtedy, gdy cofał się po piłkę, by grać tyłem do bramki na ścianę w początkowej fazie akcji, jak i w sytuacjach "pośrednich", w których operował niemal jako fałszywa dziewiątka, ułatwiając wbieganie w wolne przestrzenie pomocnikom i skrzydłowym. Pokazał się również z dobrej strony w atakowaniu głębi pola oraz zapełnianiu szesnastki. Zaprezentował pełną dojrzałość i świadomość w odczytywaniu poszczególnych faz spotkania.
Najbardziej wyróżniającym się zagraniem było podanie z pierwszej piłki, którym wypuścił Leão sam na sam z bramkarzem, dosłownie rozrywając linię defensywną Interu. Wyczucie czasu, siła zagrania oraz wybór rozwiązania stały na najwyższym poziomie. Rafa co prawda zmarnował tę okazję, ale klasa zagrania Ramosa pozostaje bezdyskusyjna.
Co więc można powiedzieć? Zawodnik musi być intensywnie włączany w grę. Musi dotykać wielu piłek, mieć wokół siebie partnerów, którzy nie stoją w miejscu, oraz być nagradzany podaniami, gdy tylko sygnalizuje wyjście na wolną przestrzeń. To typowo kombinacyjny piłkarz, co od razu z całkowitą naturalnością uwidoczniło się w tych pierwszych trzydziestu minutach w barwach Rossonerich. Teraz zadaniem kolegów z drużyny jest jak najlepsze wykorzystanie takiego profilu: potencjał stoi na ogromnym poziomie.
co będzie przy graniu pełnych meczy, gdy samemu trzeba będzie też więcej się zmęczyć?
Czyli utrzymuje dyspozycję z drugiej połowy sezonu. Natomiast te wszystkie przedsezonowe analizy to sobie można wsadzić głęboko w dupę. Przyjdzie mecz z taką Parmą i oni nawet nie będą próbowali rozgrywać piłki, tylko nam ją oddadzą i się będą bronić, a w 89 nas skontrują. I tak się to kręci.
Sparingi z drużynami, które grają otwarty futbol, przygotują nas do ligi, gdzie w meczach z nami kluby bronią się całą 11. Ale kto by miał oglądać w Australii sparing Milan-Lecce?
To może chodzić.
Wydaje mi się, że Amorim wykonuje wielką robotę na każdej możliwej płaszczyźnie byleby tylko mieć Leao w zespole.
Ale ostateczna decyzja nie należy do trenera.
Jedna nacja z Ramosem więc ten może szybko załapać.
Masz rację.
Czy tam ktoś kogoś zarazi indolencją ( jeszcze trener jest portugalczykiem i może mieć genetycznie kiepski mental:) ) to ja nie wiem.