SCUDETTO


Paolo Maldini dla CdS: "Nie jestem przywiązany do stołka. Czuję się bardzo wolny w swoich decyzjach"

9 sierpnia 2026, 10:31, Redakcja Wywiady
Paolo Maldini dla CdS:

Paolo Maldini udzielił bardzo długiego wywiadu dla Corriere della Sera, w którym opowiedział o burzliwych ostatnich dniach – od wyboru selekcjonera po swoją rezygnację. Rozmowę z legendą Milanu przeprowadził Aldo Cazzullo. Poniżej prezentujemy zapis całej rozmowy.

Paolo Maldini, nie tylko dla Milanu, ale dla całego sportu, są to dni naznaczone odejściem Franco Baresiego. Co pan czuje?
"Poza głębokim smutkiem, wróciłem myślami do ostatnich czterdziestu lat jego życia. Dwadzieścia pięć z nich spędziłem u jego boku. To nie była tylko przyjaźń. Kiedy grasz u boku drugiej osoby, spędzasz z nią dnie i noce, razem się bawicie, razem cierpicie, razem wygrywacie – więź staje się nierozerwalna. Franco Baresi był dla mnie idealnym przykładem przywództwa, pasującym do mojego charakteru, który wtedy był jeszcze bardziej niż dziś introwertyczny i zamknięty w sobie. Pokazywał mi, jaki chciałem być: mało słów, dużo czynów".

Właśnie, pański charakter. Także w tych dniach mówiło się o tym: Maldini jest świetny, owszem, 902 występy w Milanie, siedem mistrzostw Włoch, pięć triumfów w Lidze Mistrzów, 126 występów w reprezentacji, w tym 74 jako kapitan. Ale ma niemożliwy charakter.
"Nie wiem. To inni mnie oceniają, a nie można podobać się wszystkim. Zależy mi na tym, żeby dobrze wykonywać swoją pracę. I zależy mi na jasnym wyrażaniu tego, co myślę. Ludzie, którzy ze mną pracowali, moi koledzy z drużyny, a także współpracownicy z pięciu lat mojej pracy w Milanie jako dyrektor, dobrze mnie znają. Jeśli człowiek, który chce egzekwować swoje kompetencje i bronić swoich obowiązków, jest nieustępliwy, to jestem nieustępliwy. Jeśli osoba, która bierze na siebie odpowiedzialność, chce wygrywać i potrafi zaakceptować porażki, jest nieustępliwa, to również jestem nieustępliwy. Mam jednak szczęście, które wynika z moich 25 lat kariery".

Jakie?
"Nie jestem przywiązany do stołka. Czuję się bardzo wolny w swoich decyzjach. Dzięki Bogu nie mam problemów finansowych. Tym, co skłania mnie do przyjmowania określonych ról, jest możliwość ich realizowania i wniesienia własnego wkładu. Szkoda, że odbiera się to jako arogancję czy nieustępliwość. Ale jeśli zostaję wskazany jako osoba odpowiedzialna, czuję się zobowiązany, żeby rzeczywiście tę odpowiedzialność ponosić".

Do tej pory milczał pan w tej sprawie. Opowie nam pan, jak naprawdę wyglądało pańskie krótkie doświadczenie w roli dyrektora technicznego reprezentacji?
"Malagò zadzwonił do mnie w Wielkanoc i powiedział: istnieje możliwość, że zostanę prezesem FIGC; jesteś osobą, którą chciałbym mieć u swojego boku. Wyraziłem swoją gotowość. W piłce liczą się dla mnie tylko dwie rzeczy: Milan i reprezentacja. Potem już się ze mną nie kontaktował. Dzień przed wyborami Malagò zadzwonił ponownie: jutro odbędzie się głosowanie, są duże szanse, chciałbym, żebyś dołączył. Odpowiedziałem: porozmawiajmy".

I porozmawialiście.
"Poprosił mnie, żebym został prezesem Club Italia. Nie chodziło tylko o odbudowanie reprezentacji. Trzeba było zreformować włoską piłkę od podstaw".

Potrzebny był również Leonardo?
"Łączy nas przyjaźń, wartości i zasady. Leo ma ogromne zdolności organizacyjne, a poza tym świetnie się ze mną rozumie. Tak zaczęliśmy działać. I pomyśleliśmy o nowej funkcji: dyrektorze technicznym. Dyrektora technicznego nigdy wcześniej nie było w strukturze reprezentacji – trener podlegał bezpośrednio prezesowi. Nie było to jednak właściwe rozwiązanie: trener potrzebuje kogoś, z kim może się konsultować".

A co wydarzyło się później?
"Później ustalenia zostały zmienione, więc jedynym wyjściem było zrezygnowanie. A właściwie odmowa podpisania czteroletniego kontraktu, który miał rozpocząć się 1 sierpnia".

Ale proszę wybaczyć – jak mógł pan zaakceptować tę funkcję, skoro nie było porozumienia z Malagò w sprawie wyboru selekcjonera?
"Właśnie dlatego pierwsze pytanie, jakie zadałem, brzmiało: kto wybiera selekcjonera? Malagò odpowiedział: trenera wybieracie wy, a ja go zatwierdzam. Taka była umowa. Później wydarzenia sprawiły, że to się zmieniło".

Duże zdziwienie wywołała pańska deklaracja, że projekt powinien trwać osiem–dziesięć lat.
"W Lega przedstawiłem nasz projekt, oparty na dwóch różnych torach. Odbudowa włoskiej piłki wymaga czasu. Wychowanie nowych talentów i stworzenie nowej mentalności to długi proces. Wymagało to stworzenia nowego ruchu, w który zaangażowane byłyby wszystkie federacyjne środowiska: Serie A, Serie B, Serie C, piłka amatorska, związki trenerów, zawodników i sędziów. A potem był drugi tor – albo, jeśli pan woli, drugi pociąg – który musiał jechać znacznie szybciej. Bo za niespełna dwa miesiące gramy z Belgią, Turcją i Francją w Lidze Narodów. Musieliśmy jednocześnie przygotowywać przyszłość, dobrze radzić sobie tu i teraz oraz zacząć ponownie wygrywać".

Z Pirlo?
"Nasz pomysł był związany z techniką. Z ofensywnym stylem gry. Ze zmianą. We Włoszech pozostaliśmy w tyle w wielu kwestiach. Chcieliśmy, aby szkolenie młodych zawodników opierało się nie na przesadnej taktyce, lecz na technice, grze jeden na jednego i ofensywnym nastawieniu. Chcieliśmy też młodego trenera, który miałby za sobą historię w reprezentacji. Kandydatów było trzech".

Kto, poza Pirlo?
"Daniele De Rossi i Fabio Grosso. Trzej mistrzowie świata. Ale prezes powiedział nam, że zgodnie z porozumieniami, które doprowadziły go do wyboru, przy poparciu wszystkich klubów poza Lazio, nie mogliśmy ruszać trenerów zespołów Serie A. Dlatego De Rossi i Grosso byli wykluczeni".

Lega nie obiecywała wam pomocy?
"Ale ja to rozumiem. Pod koniec lipca drużyny są już na zgrupowaniach i trudno dokonywać zmian w trakcie. Malagò powiedział nam: tego nie można zrobić. I poszliśmy dalej z Pirlo".

Naprawdę nie było innych kandydatów?
"Wykonaliśmy telefon do najlepszego włoskiego trenera w historii, mojego serdecznego przyjaciela Carlo Ancelottiego. Odpowiedział nam, że Brazylia ponownie potwierdziła mu pełne zaufanie, pożegnał nas, życząc powodzenia. To był telefon, który należało wykonać".

A jak naprawdę wyglądała sprawa z Pepem Guardiolą?
"To trener, który najlepiej uosabia techniczną i ofensywną grę. Przez jednego ze swoich przyjaciół dał do zrozumienia, że rozważał prowadzenie reprezentacji. Pojechaliśmy do niego do Barcelony, zjedliśmy razem lunch, rozmawialiśmy przez cały dzień. Był bardzo zainteresowany. Był naprawdę blisko przyjęcia propozycji. Zaczął nawet zapisywać składy na kartkach..."

Dlaczego więc odmówił?
"Ze zmęczenia. Guardiola ma za sobą dziesięć wyczerpujących lat w Premier League. Przeszedł operację kręgosłupa. Chce odpocząć. Ale była to bardzo poważna rozmowa, analizowaliśmy kadry, od reprezentacji U-17 wzwyż... W ten sposób postawiliśmy na Andreę. Malagò wiedział o wszystkim, informowaliśmy go krok po kroku".

Ale Pirlo nie jest zwycięzcą.
"To osobista opinia. Chcieliśmy młodego trenera, który utożsamiałby się z projektem i miał karierę na najwyższym poziomie. Pod względem merytorycznym, kiedy rozmawiam z Pirlo, uważam go za niezwykle przygotowanego. Wspierany przez dyrektora technicznego i doradcę byłby idealnym trenerem".

To nie jest opinia osobista. Pirlo przejął Juventus po dziewięciu mistrzostwach z rzędu i doprowadził go do czwartego miejsca. Także w innych klubach nie odnosił sukcesów.
"Jakie CV mieli dwaj ostatni trenerzy, którzy zdobyli mistrzostwo świata – Scaloni i de la Fuente? Jeśli wszystko uzależnia się od trenera stojącego przy linii bocznej, patrzy się tylko na dziś, nigdy na jutro. A my mamy za sobą trzy nieudane próby awansu".

Upieram się: osiem–dziesięć lat to bardzo długo.
"To jedyny punkt, w którym w Lega spotkałem się z pewnym sceptycyzmem. Ale jest to czas oszacowany przez nas na podstawie doświadczeń nie tylko największych potęg – Anglii, Francji czy Hiszpanii – ale także innych państw, które zreformowały swoją piłkę, jak Szwajcaria. Restrukturyzacja wymagała zaangażowania wszystkich środowisk, które muszą ze sobą rozmawiać i sobie pomagać".

Najbliższe mistrzostwa świata odbędą się za cztery lata.
"A mistrzostwa Europy za dwa. Doskonale wiem, że gdybyśmy nie awansowali, zostalibyśmy odwołani. Być może nie jest to właściwe, ale tak właśnie jest. Trzeba wygrywać od razu. Ale jednocześnie trzeba przygotowywać przyszłość".

Jak duże znaczenie miały związki Pirlo z rosyjską firmą bukmacherską?
"Ta sprawa z pewnością miała znaczenie. My o niej nie wiedzieliśmy. Opinia publiczna zrobiła swoje. Z prawnego punktu widzenia nie było jednak niczego, co mogłoby uniemożliwić Andrei zostanie selekcjonerem reprezentacji".

Był to pretekst?
"Powiedziałbym, że tak. Z pewnością wykorzystano tę sprawę w sposób absolutnie przesadzony. Pirlo był gotów zakończyć współpracę z rosyjską firmą bukmacherską. To bardzo uczciwy człowiek, nie zasługiwał na taki rozgłos. Wyciągnięto kodeks etyczny, dekret o godności. Ale gdyby rzeczywiście istniała wola mianowania go selekcjonerem, nie byłoby przeszkód prawnych".

A kwestia pańskiego syna Christiana i syna Pirlo, Nicolò? Gdyby rozpoczęli karierę agentów, powstałaby niezgodność z waszymi funkcjami.
"Porozmawiajmy również o tym. Nikt tego nie powiedział, ale ta norma została zniesiona w 2019 roku. Także z prawnego punktu widzenia nie było niczego, co uniemożliwiałoby naszym synom zostanie agentami – Christian jest dziś związany z pracą skauta – mnie pełnienie funkcji dyrektora technicznego reprezentacji, a Pirlo jej trenowanie. Gdyby okazało się, że moja funkcja rzeczywiście koliduje z zawodem mojego syna, natychmiast podałbym się do dymisji. Była to kwestia bardzo pretekstowa i nigdy niewyjaśniona przez władze federacji. Ale miała wpływ".

Co powiedział panu Malagò?
"Zadzwonił do mnie i do Leonardo, żeby powiedzieć: »Moim zdaniem Pirlo nie może już zostać wybrany. Od dziś to ja wybieram trenera. Od dziś zmieniają się zasady: ja wybieram selekcjonera, a wy go zatwierdzacie«. Ale jeśli mam określone obowiązki, jeśli ponoszę odpowiedzialność i zamierzam ją wykonywać, takie podejście jest nie do zaakceptowania. Daliśmy sobie 24 godziny i złożyliśmy rezygnację z kontraktu, który nawet nie zdążył wejść w życie. Nie wiem, czy to oznacza bycie nieustępliwym i aroganckim. Jestem przyzwyczajony do innego sposobu działania. Nie było już warunków opartych na zaufaniu, by wykonywać pracę, która jest ogromna, ale jednocześnie niezwykle ekscytująca".

Od czego zaczęlibyście pracę?
"Już zaczęliśmy. Byliśmy w Coverciano. To stojąca maszyna. Jest tam mnóstwo ludzi, którzy chcą działać, ale nie wiedzą, co mają robić. Czekają na cel i wskazówki. Spotkanie z nimi dało nam mnóstwo energii w roli, która budzi respekt".

To prawda, że proponowaliście Thiago Mottę?
"Nie. Nazwiska były te, które wymieniłem".

Co jest nie tak z Mancinim? On również był wielkim piłkarzem. Zdobył mistrzostwo Europy.
"Niech pan sobie wyobrazi, że ja nie doceniam Roberto Manciniego. Ale mieliśmy inny projekt. Chcieliśmy nowego, młodego selekcjonera. Mancini i Conte to dwaj wielcy trenerzy. I nie chodzi o przyjaźń".

Teraz mówi się o »kolesiostwie«.
"Jestem przyjacielem Pirlo, to prawda. Jestem przyjacielem Ancelottiego. Ale jestem też przyjacielem Manciniego i Conte, oczywiście nasze relacje wyglądają różnie. Znamy się od dziesięcioleci, graliśmy przeciwko sobie i razem w reprezentacji. Z Mancinim dotarliśmy do półfinału mistrzostw Europy w 1988 roku, tych z van Bastenem, oraz na mistrzostwa świata Italia ’90. Z Conte dotarliśmy do finału mistrzostw świata w 1994 roku i mistrzostw Europy w 2000 roku. Ale nie wybieram ludzi dlatego, że są moimi przyjaciółmi. Wybieram tych, którzy w danym momencie wydają mi się najbardziej odpowiedni do realizacji rozwijanego projektu".

Na czym miał polegać ten projekt?
"Na radykalnej zmianie. Na zupełnie innych metodach pracy, bardziej ofensywnych. Na szkoleniu nowych talentów. Na wsparciu całej struktury reprezentacji młodzieżowych. Zostałbym prezesem Club Italia, które obejmuje dziewiętnaście reprezentacji: młodzieżowe, kobiece, beach soccer, futsal...".

Futsal?
"Teraz tak nazywają piłkę halową".

Maldini, piłka halowa jest zabawna, ale chcielibyśmy, aby nasze dzieci i wnuki mogły kibicować Włochom w 2030 roku z takimi samymi emocjami, z jakimi my robiliśmy to w młodości.
"Oczywiście. Ale co, jeśli potem odpadniemy w pierwszej rundzie i będziemy musieli zaczynać od początku? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że nasza piłka straciła konkurencyjność nie tylko względem największych, ale również względem krajów, które zawsze były od nas słabsze? Czy jesteśmy świadomi, że musimy zmienić wszystko – od infrastruktury po kulturę?".

Pańskim wzorem jest Milan Berlusconiego?
"Berlusconi był wzorem zarządzania. Wygrał wszystko, wydając mniej niż inne kluby, które najpierw wydały miliardy, zanim zaczęły wygrywać..."

Ma pan na myśli Inter?
"Nie. Myślę o zagranicznych zespołach, od Chelsea po PSG. Milan Berlusconiego powinien być przedmiotem badań. Pokazał, że struktura firmy, w której pracujesz, ma fundamentalne znaczenie, że ważne jest poszanowanie kompetencji: ten, kto miał podejmować decyzje, podejmował je, a później był z nich rozliczany. Mam wrażenie, że dziś już się tego nie stosuje. Podstawą każdej umowy o pracę jest wzięcie na siebie odpowiedzialności. Jeśli popełniam błąd, to jest to mój błąd i wynika z moich decyzji. Ale Berlusconi zmienił nie tylko sposób zarządzania".

Co jeszcze?
"Kulturę. Każdego dnia w Milanello pojawiał się ktoś, kto przychodził nas czegoś nauczyć. Byliśmy wykończeni treningami Sacchiego, a przychodził ktoś, kto uczył nas angielskiego, ktoś inny zajmował się żywieniem, jeszcze ktoś historią sportu... Na początku byliśmy sceptyczni. Potem zrozumieliśmy, że to ważne. Dziś nie można rywalizować na poziomie międzynarodowym, jeśli nie rozwijasz się pod każdym względem".

Serie A chciała Conte. Dlaczego to nie było dobre rozwiązanie? Nie jest wystarczająco ofensywny?
"Rozmawiałem z Marottą, Percassim, innymi prezesami i dyrektorami i nikt nie podał mi żadnego nazwiska".

Nie jest tajemnicą, że prezesi chcieli Conte.
"Lega zachowała się właściwie, zagwarantowano mi nawet: jeśli będzie trzeba pomóc finansowo, jesteśmy do dyspozycji. Ale trochę mnie znają. Jeśli mam tutaj przyjść, a dwa nazwiska są już wybrane – jedno przez Malagò, drugie przez Legę – to jaki jest sens mojego powołania? Wielokrotnie zapewniano mnie o autonomii. To, że mieli swojego faworyta, jest zrozumiałe. Ale jeśli prosisz o współpracę i zakładasz wspólny projekt, to później musisz go rzeczywiście współdzielić".

Malagò pana rozczarował?
"Nasza relacja opierała się na zaufaniu. Jeśli podejmujesz decyzję, musisz jej później bronić. Jeśli opowiadasz o tym, co zamierzałeś stworzyć, łatwiej zrozumieć tę decyzję. Proszę porównać to z włoskim futbolem sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat".

W 2003 roku trzy z czterech włoskich drużyn dotarły do finałów Ligi Mistrzów. W 2006 roku zostaliśmy mistrzami świata. Pański Milan wygrał ostatnią Ligę Mistrzów w 2007 roku, Inter w 2010. Potem już nic, poza mistrzostwem Europy Manciniego.
"Pod względem technicznym jesteśmy krajem, który nie produkuje już zawodników z talentem. Na poziomie systemowym coś nie działa. Moi synowie widzieli to w młodzieżowych drużynach Milanu: mówi się wyłącznie o taktyce; jeśli chłopak ma talent, staje się to problemem. A to jest sprzeczne z zasadami współczesnej piłki. Poza tym mamy rozpadające się stadiony i nieodpowiednie ośrodki sportowe. Chcieliśmy zaangażować wszystkich, aby w jak najkrótszym czasie zmienić przepisy i regulaminy".

Jakie przepisy?
"Pakt dla reprezentacji. Zasady, które zachęcałyby włoskich piłkarzy do gry w zespołach Serie A, B i C. Obowiązkowe inwestycje w szkolenie młodzieży. Dziś nie potrafimy już dobrze bronić ani atakować; jesteśmy wolni; a sędziowie zbyt często gwiżdżą".

Myśleliście o przepisach nakazujących wystawianie na boisku określonej liczby Włochów?
"Europejskie przepisy dotyczące swobodnego przepływu osób na to nie pozwalają, ale znaleźlibyśmy rozwiązanie. Poza tym trzeba szkolić trenerów w bardziej nowoczesny sposób. Dziś trener, który zajmuje się dziećmi w wieku od 10 do 14 lat, zarabia tysiąc euro miesięcznie i musi mieć drugą pracę. Trzeba im pomóc, ponieważ to decydujący wiek".

Na pana miejsce przyjdzie Ranieri. Co pan o tym sądzi?
"Jego historia mówi sama za siebie. Nie mogę tego oceniać. Posiadanie kogoś takiego jak Ranieri jest ogromnym atutem, czymś wyjątkowym. Powiem tylko, że pracy do wykonania jest ogrom. Nie wiem, czego od niego oczekiwano. Obawiam się, że dużą wagę przywiąże się do reprezentacji, a znacznie mniejszą do odbudowy włoskiego futbolu".

A jak pan się czuje?
"Mam w sobie żal, który będę nosił przez całe życie. Podjąłem się trudnego zadania, które z każdym kolejnym dniem stawało się niemal marzeniem: zrobić coś dla następnych pokoleń, zbudować konkurencyjne Włochy. Marzenie zostało przerwane, ale było piękne – również dzięki wielu osobom, które spotkałem i które były gotowe pracować. Wie pan, o czym Guardiola długo z nami rozmawiał?"

O czym?
"O wpływie, jaki Cruijff wywarł na hiszpański futbol. Przez dwa lata wszyscy byli przeciwko niemu. Ale jeśli dziś Hiszpania wychowuje talenty, to właśnie dzięki wskazówkom Cruijffa. Nie chcemy się z nim porównywać. Ale droga była właśnie taka. Trudna, długa, ale mogłaby zmienić tożsamość włoskiego futbolu. To wielka szkoda. Naprawdę wielka szkoda".


#

39 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
MEDIOLANUMACM
MEDIOLANUMACM
10 sierpnia 2026, 17:24
No i tak też myślałem od samego początku, że chłop nie owijał w bawełnę miał jasny plan wylał kawę na ławę i prosto z mostu powiedział jak jest i dał bardzo realistyczny czas jaki jest potrzebny by to wszystko miało ręce i nogi.

No i owszem pewnie znajdą się i tacy co powiedzą 'a takie pitolenie było się godzić i działać a nie' z tym, że tak właśnie działają 'wielcy ludzie' szanują swój czas jak i swoją pracę jeśli ktoś nagle wywraca sytuację o 360 stopni mówiąc 'zmiana planów' i daję zupełnie inny plan działania niż to co wcześniej wspólnie ustalaliście to w takim razie po co tracić czas na dalszą współpracę.

Ja tam dalej nie pojmuję jak ten chłop jest dalej bez pracy bo rozumie futbol jak nikt inny obecnie w tej całej Italii wg mnie to wielka strata zarówno dla Nas jak i dla reprezentacji ale ludzie tak mają boją się zmian i wolą stać w miejscu i udawać, że wszystko jest okej. Ja tam wciąż liczę po cichaczu, że jeszcze wróci do Nas. FORZA PAOLO!!!
0
PiotG20
PiotG20
10 sierpnia 2026, 10:45
Pozdro Paolo jak zawsze z klasą i zasadami na poziomie pełna profeska. Czekamy na powrót do domu ACM
1
boguc69
boguc69
9 sierpnia 2026, 22:59
"Pep Guardiola o krok od nowej pracy. Zmienił decyzję w ostatniej chwili" - tytuł z onetu, koło godziny 18.00, oczywiście na podstawie wywiadu Maldiniego

jakby to powiedział Siara: "mają reflex s***wisyny" XD
1
DarQ
DarQ
9 sierpnia 2026, 22:13
Nie jestem przywiązany do jednego punktu widzenia.
Czuję się bardzo wolny w moich komentarzach.
Mam z Paolo podobny lifestyle.
Pokrewne z nas dusze. :)
1
Trefniś
Trefniś
9 sierpnia 2026, 17:17
"Dziś nie potrafimy już dobrze bronić ani atakować; jesteśmy wolni; a sędziowie zbyt często gwiżdżą".

Bardzo przykry i prawdziwy obraz włoskiej piłki.
Mecze stały się nudne, wolne i skrajnie nieatrakcyjne. Włochy są w dupie, a calcio jest martwe.

Nie ma pewności, że plan Maldiniemu by wypalił. Być może był zbyt wielkim optymistą.
Ale teraz to już na pewno nie ma wątpliwości że to zmierza tylko do pogłębiania rozmiaru dupy w jakiej tkwi ten kraj.
Edytowano dnia: 9 sierpnia 2026, 17:17
4
boguc69
boguc69
9 sierpnia 2026, 17:35
nie no, bez przesady, np w 3 z ostatnich 4 meczy merdaczy ze złodziejskimi pasiakami padały wyniki 3:2, 3:4, 4:4; nie możesz powiedzieć, że to nudne i nieatrakcyjne. inną sprawą jest jakość włoskich piłkarzy biorących w nich udział - aż z ciekawości sprawdziłem, w sumie grali:

Bastoni, Barella, di Marco, Esposito, Acerbi, Darmian, Frattesi - di Gregorio, Cambiaso, Locatelli, Miretti, Gatti, Fagioli, Savona

14 graczy, masz już kadrę Włoch i paru rezerwowych :)
0
Trefniś
Trefniś
9 sierpnia 2026, 18:32
To ci sami, którzy nie dali rady awansować na mundial?
4
boguc69
boguc69
9 sierpnia 2026, 22:17
tak, widocznie ogarniają tylko ligę
0
Trefniś
Trefniś
10 sierpnia 2026, 08:08
Bastoni - przereklamowany
Barella - kiedyś się zapowiadał na kozaka, teraz to tak średnio bym powiedizał
Di Marco - błyszczy tylko w lidze - najsłabszej serie A w historii
Esposito - zapewne Pinamonti Bis albo Petagna
Acerbi i Darmian - już na emeryturze
Fratessi - szkoda słów xD
Di Gregorio - nawet się do kadry nie łapie
Cambiaso - ogór, którego nawet Juve nie chce
Locatelli - odpad z Milanu, kiedyś się zapowiadał, dziś przeciętny
Miretti, Gatti, Fagioli i Savona - szkoda nawet na nich klawiatury

Calcio is dead
Edytowano dnia: 10 sierpnia 2026, 08:10
1
boguc69
boguc69
10 sierpnia 2026, 09:52
faktycznie, same leszcze, a ilu to nasz Milan ma kadrowiczów? Bartesaghiego i Camardy z ostatniego powołania nie liczę z bo to były Włochy u21 + Donnarumma
0
Trefniś
Trefniś
10 sierpnia 2026, 10:40
O tym to już szkoda pisać to po pierwsze.
A po drugie jakie to ma znaczenie w tym kontekście? Mówimy o całym kraju, a nie Milanie.
To doskonale pokazuje stan włoskiej piłki.

To że Milan ma beznadziejnych lub żadnych Włochów nie zmienia tego co wyżej opisałem.
0
boguc69
boguc69
11 sierpnia 2026, 01:18
ja tam oglądałem całkiem niezłe mecze Serie A, nie wiem po co w takim razie ty je oglądasz
0
Trefniś
Trefniś
11 sierpnia 2026, 07:39
No pod koniec sezonu przestałem. Takie to było słabe.
Inter to najsłabszy mistrz w historii. Ten zespół kilka lat temu ledwo by się otarł o podium.
Liga miała tez najgorszego króla strzelców w historii.
Po prostu dramat.

Rewelacja Como - nie grała ŻADNYM Włochem w meczach.
0
boguc69
boguc69
9 sierpnia 2026, 13:43
"Od dziś to ja wybieram trenera. Od dziś zmieniają się zasady"...

ja to w jakimś włoskim klubie widziałem... :)
6
dysha1992
dysha1992
9 sierpnia 2026, 13:13
To powinno byc w złotej ramce.
Majstersztyk.
Świetne pytania i nie banalne odpowiedzi.
8
banan1899
banan1899
9 sierpnia 2026, 12:41
Wielka szkoda, że nie dali im popracowć. Podobają mi się jego zasady i to, że dla paru "srebrników" ich nie łamie.
8
ósmy
ósmy
9 sierpnia 2026, 12:18
Jeden z najlepszych wywiadów, jakie czytałem tutaj ostatnio.
Rzetelny, wyważony, ale też z pazurem.
Wartościowy i treściwy. Nie wiem czy to zaleta rozmówcy, który wie czego chce, czy dziennikarza, który płynnie przechodzi z pytania na pytanie nie tracąc tej iskry
18
mn7
mn7
9 sierpnia 2026, 13:09
Bo to zwykły wywiad, a to co ostatnio czytamy na stronie śmierdzi PR-ową papką na kilometr.
5
dysha1992
dysha1992
9 sierpnia 2026, 13:12
Mysle ze jedno i drugie. Odważne pytania i konkretne odpowiedzi.
4
Jaca23
Jaca23
9 sierpnia 2026, 12:00
"Jeśli człowiek, który chce egzekwować swoje kompetencje i bronić swoich obowiązków, jest nieustępliwy, to jestem nieustępliwy. Jeśli osoba, która bierze na siebie odpowiedzialność, chce wygrywać i potrafi zaakceptować porażki, jest nieustępliwa, to również jestem nieustępliwy." - te słowa wiele mówią.

O ile pomysł z Pirlo uważam za totalnie nietrafiony, tak według mnie Maldini przewróciłby włoską piłkę do kolejnych sukcesów, dokładnie tak samo jak to zrobił w Milanie. Widzi, że problemem jest cały system, a nie pojedynczy ludzie. Chciał zreformować włoski futbol od podstaw, bo widzi, że reszta Europy poszła w zupełnie innym kierunku i są tego efekty.

Tak w ogóle fajny, ciekawy wywiad. Capitano szczerze i prosto z mostu, a dziennikarz dopytuje i zadaje czasem trudne pytania. Zdecydowanie lepiej się to czyta niż kolejną wyreżyserowaną laurkę, która nie wnosi nic nowego.

Czekamy Paolo na twój powrót do Milanu.
11
palonettoACM
palonettoACM
9 sierpnia 2026, 12:35
„Dokładnie tak samo jak zrobił to w Milanie”

Podśmiechujki z Origich i CDKów, „ale przecież gdyby nie ukarali jufe” + „przecież byli jeszcze Massara i Gazidis” za trzy, dwa, jeden… xD
2
Zuber
Zuber
9 sierpnia 2026, 15:30
Tylko przypomnę, że w ostatnim sezonie, za który tak większość tu wini Maldiniego i Massare to Gerry zwlekał z tym, żeby pozwolić im działać do końca lipca plus wpuścił korposzczura do działania.
7
irus6663
irus6663
9 sierpnia 2026, 11:59
I wszystko jasne. Paolo zawsze mądrze mówi jak i Baggio tylko Włosi są zabetonowania i nic dziwnego że wyglada to coraz gorzej
8
DarQ
DarQ
9 sierpnia 2026, 11:32
"Zatwierdzam" - wg. mnie słowo klucz w tym wywiadzie.
Jeśli w ogóle mam prawo wyrywać jeden wyraz i próbować go rozkminiać jeszcze przy dodatkowym utrudnieniu jakim jest tłumaczenie z innego języka.
Czy Paolo wybiera trenera , a Malago go zatwierdzał jako tylko stępel bez jakiejkolwiek własnej sugestii.? - tak pewnie to rozumiał Maldini.
Czy Malago zatwierdza trenera lub nie jeśli widzi jakieś przeciwwskazania? - tak to rozumiał pewnie Malago.
Dwóch dorosłych ludzi a się poślizgneli na takim małym gufnie. Nie potrafili to wyraźnie sprecyzować i podpisać w umowie. Żenada.
Analogiczna żenada jest u nas w polityce. Prezydent "zaprzysięga" sędziów do trybunału konstytucyjnego. Stępluje już wybranych sędziów? Czy jeszcze bierze udział w procesie wyborczym stosując narzędzie pod tytułem - nie zapraszam ich do pałacu? :) Tu u nas sytuacja jest mega klarowna.

Dla mnie Paolo nie jest bez winy. Ale Malago jeszcze bardziej zdupił. Jego obowiązkiem było przedstawienie klarownych zasad i kompetecji. A Paolo mógł doprecyzować , dopytać i podpisać umowę dla niego jasną.
0
Mirek99999999
Mirek99999999
9 sierpnia 2026, 11:48
Z tekstu wynika, że umowa nie została podpisana.
"Później ustalenia zostały zmienione, więc jedynym wyjściem było zrezygnowanie. A właściwie odmowa podpisania czteroletniego kontraktu, który miał rozpocząć się 1 sierpnia"
4
DarQ
DarQ
9 sierpnia 2026, 16:10
To jeszcze gorzej, szczególnie dla włoskiego związku. Ja w ogóle takich bredni nie dopuszczam do myśli. Paolo Maldini działał przez kilka dni bez żadnego umocowania prawego?
Nie wiem co Paolo miał na myśli ale najwyraźniej bredzi.
0
DarQ
DarQ
9 sierpnia 2026, 16:10
To jeszcze gorzej, szczególnie dla włoskiego związku. Ja w ogóle takich bredni nie dopuszczam do myśli. Paolo Maldini działał przez kilka dni bez żadnego umocowania prawego?
Nie wiem co Paolo miał na myśli ale najwyraźniej bredzi.
0
Trefniś
Trefniś
9 sierpnia 2026, 17:24
Sam się kompromitujesz i wystawiasz laurkę. Corsa mial rację. Nie trzeba cię trafnie wyzywać, bo sam to robisz.

Bez umowy tylko tego lata pracę zaczynał już choćby Moncada w Nicei czy pewien Niemiec w Milanie.
Standardowe sytuacje w dynamicznych środowiskach.

Ktoś tu bredzi, owszem. Można z góry założyć że 100% jego wypowiedzi to brednie, debilizmy, odklejenia i brak zgodności z faktami.
Kto tą osobą jest, to już forumowicze ocenią sami :)))
4
DarQ
DarQ
9 sierpnia 2026, 20:04
Nie wycieraj sobie znowu gęby Corsą mały skarżypyto.

Mirek
W tekście jest wyraźnie napisane - rezygnuje z kontraktu. Czyli Paolo go widział. Jeśli go nie przeczytał to b. źle o nim to świadczy. Niech nie zasłania się tekstem typu, że miałem pełne zaufanie do Malago. Jeśli nie było tam precyzyjnego określenia kto wybiera trenera a dla Paolo to było kluczowe ( a było - to już wiemy) to powinien o to zadbać, a nie coś sraty taty o zaufaniu.
Tam mogło być więcej nieprecyzyjnych zapisów i za chwilę byłby kolejny kwas. Kontrakty się czyta!!! Co za amatorka. Po str. Malago również. Kontrakt z oddalonym terminen wejścia w życie to częste rozwiązania i nie ma znaczenia przy naszej rozmowie bo najważniejsze jest czy ten dokument powstał i czy obie strony miały do niego wgląd.

I jeszcze do skarżypyty.
W dzisiejszych czasach nikt już nie działa bez pokrycia w dokumentach. Jest na to stosowny i mocny paragraf.
Wszystkie umowy np. te z Pirlo też musiałyby wejść w życie po tym wymienionym terminie ale to nie znaczy, że rzucono by kontrakt do podpisu , a Pirlo nie miałby czasu zaznajomić się z nim. Chyba że też jest ciapą.
0
boguc69
boguc69
9 sierpnia 2026, 22:26
"Zadzwonił do mnie i do Leonardo, żeby powiedzieć: »Moim zdaniem Pirlo nie może już zostać wybrany. Od dziś to ja wybieram trenera. Od dziś zmieniają się zasady: ja wybieram selekcjonera, a wy go zatwierdzacie«. Ale jeśli mam określone obowiązki, jeśli ponoszę odpowiedzialność i zamierzam ją wykonywać, takie podejście jest nie do zaakceptowania"

czyli w kontrakcie było co innego, Malago z dnia na dzień "zmienił zasady", dlatego Paolo się wkuźwił i kontraktu nie podpisał. ciężko to zrozumieć, że z osoby decyzyjnej zrobiono z niego zwykłego figuranta?
2
DarQ
DarQ
9 sierpnia 2026, 23:17
boguc
Ja Malago bronić nie zamierzam.
Chodzi o to , że Trefiniś- kapuś twierdzi , że kontrakt był w wirtualnej ( niefizycznej) formie :)
Czyli co? Był tylko w głowach Malago i Paolo ?
I Malago poźniej w formie ustnej zmienia " zapisy" pamięciowe i Paolo się buntuje?
Kontrakt był w formie ustnej? Tak?
To dlaczego pada takie zdanie?
-"Daliśmy sobie 24 godziny i złożyliśmy rezygnację z kontraktu, który nawet nie zdążył wejść w życie. "
To była rezygnacja też w formie wirtualnej i ustnej ? :)
Po cholere się fatygowali?

Kontrakt musiał być do wglądu i Paolo jak rozumiem go przeczytał.
I jeśli Malago coś tam pozmieniał na maszynie lub długopisem to mega to nie fair i wtedy Maldini jest faktycznie bez winy.
Ale z tego wywiadu raczej tego nie usłyszeliśmy.

Jak dla mnie żenada i dziecinada.
A jeszcze nie usłyszeliśmy drugiej strony tego sporu.
Też będzie gadał, że były umowy ustne?
Ale powie, że Maldini go źle zrozumiał bo on zawsze twierdził, że to on ostatecznie trenera zatwierdza?
Ale że nie spisali tego bo sobie ufali.
Jaja na maxa.
0
boguc69
boguc69
9 sierpnia 2026, 23:33
oczywiście, że kontrakt był na piśmie i Maldini go na pewno widział, przecież nie przeczytałby go 1 sierpnia godzinę przed podpisaniem XD

w związku z tym, wiedząc jaka będzie jego rola, podjął pewne działania, by sprawy przyspieszyć. z tekstu jednak wyraźnie wynika, że przez sprawę z Pirlo Malago ograniczył rolę Maldiniego, na co ten się po prostu nie zgodził

sam kiedyś miałem w nowej robocie taką akcję - miałem zostać "szefem" zespołu, ale główna managerka (co najśmieszniejsze moja dobra znajoma) powiedziała mi, że nie będę mógł go zbudować na swój sposób; następnego dnia zrezygnowałem, bo po co miałem się niepotrzebnie wk***ać?
1
DarQ
DarQ
10 sierpnia 2026, 08:22
To zgadzając się z Tobą podtrzymuję swój jeden zarzut, o którym napisałem w pierwszym poście ( nie wiem dlaczego taki kontrowersyjny) , że Paolo mógł doprecyzować zapis o trenerze bo było to dla niego ważne i zabezpieczyłby się aby Malago nie strzelał za chwilę z pipki.
0
Trefniś
Trefniś
10 sierpnia 2026, 08:58
Cytując klasyka.
Nie powiem nawet pies cię ***** bo to mezalians byłby dla psa.
0
Mirek99999999
Mirek99999999
10 sierpnia 2026, 09:37
Ja mam tylko pytanko, na jakiej podstawie twierdzisz, że takiego zapisu nie było? Może Malago naobiecywał Paolo gruszki na wierzbie, które umieścił we wstępnej wersji kontraktu, ale potem stwierdził, że jednak nie chce oddać władzy i postanowił wprowadzić zmiany, które nie spodobały się Paolo i dlatego nie złożył podpisu pod finalną wersją kontraktu. Dla przypomnienia mieliśmy coś podobnego u nas, Furlani zatrudnił najpierw D'Ottavio, a później Tare jako dyrektorów sportowych, ale koniec końców to on bawił się w FM'a kupując kogo tylko chciał, a wspomniana dwójka miała być jego dupochronami.
2
DarQ
DarQ
10 sierpnia 2026, 09:44
Takim komentarzem to więcej mówisz o sobie niż o mnie.
A powinieneś mówić o Ac Milanie.

A jest takie przeświadczenie u wielu ludzi, że zwierzę jest bardziej szlachetne od człowieka. Jest mi do niego bardzo blisko.
0
Trefniś
Trefniś
10 sierpnia 2026, 09:51
Lol, ten typ nawet nie rozumie klasyki Tuwima ani znaczenia słowa mezalians, a wy próbujecie z nim dyskutować. To już na poziomie podstawowego pojmowania rzeczy jest jakiś error.

Dajcie sobie spokój, to jest odklejenie poza granicami pojmowania już. ŚP. Fanatyk czy Pinokio byli bardziej ogarnięci.
Zapalcie świeczkę i nie karmcie go lepiej już.
0
DarQ
DarQ
10 sierpnia 2026, 10:08
Mirek
Ja właśnie twierdzę , że zapis musiał być.
Tylko był właśnie mało precyzyjny i poźniej Malago to wykorzystał i przeciągął na swoje. Tak piszę od początku.

A mam bękę z tego , że ktoś twierdzi, że kontrakt był taki wirtualny i zawarty tylko w głowach Paolo i Malago. I Paolo czuje się oszukany bo kiedyś tam Malago obiecał mu coś innego. Albo bzdura albo straszana infantylizacja obu stron tego sporu.

Albo wszyscy się zgodzimy, że kontrakt ( z opoźnionym terminen startu) był i Malago poźniej coś tam pozmieniał w zapisach. Ale tak to Paolo wg. mnie nie przedstawił.

Wg. mnie zapis był nieprecyzyjny i winę za to ponosi Malago i trochę Paolo, że nie przypilnował tego. I tyle.
0
DarQ
DarQ
10 sierpnia 2026, 10:18
Mezalians - jedna strona nie godna drugiej.
Ja odwróciłem te strony, jak to zrobił właśnie autor pisząc, że to pies jest wyżej sytuowany.

Źle zrozumiałem?
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się