PAVLOVIĆ 2031
W sobotę na Stadio Olimpico w meczu z Lazio, rozegranym w ramach 4. kolejki Serie A, oglądaliśmy dwulicowy Milan. Po katastrofalnej pierwszej połowie, co podkreślali również Amorim i Mario Gila, Milan rozegrał świetną drugą część spotkania. Dzięki korektom dokonanym w przerwie odrobił straty w sytuacji, która wydawała się już beznadziejna. Niezależnie od zdobytego punktu, który może okazać się bardzo ważny, Amorim wywozi z Rzymu kilka istotnych lekcji.
Rúben Amorim wraca z Rzymu z bardzo jasnym obrazem tego, kto zasłużył na pochwały, a kto na krytykę. Oczywiście należy oceniać występ całego zespołu, ale wczorajsze spotkanie było doskonałym przykładem tego, jak bardzo poszczególni piłkarze mogą wpływać na wynik, zarówno negatywnie, jak i pozytywnie. W pierwszej połowie Pervis Estupiñán kompletnie nie wiedział, co się dzieje, cierpiąc na lewej stronie i dwukrotnie w banalny sposób gubiąc strzelców bramek. Ruben Loftus-Cheek został całkowicie stłamszony przez pressing Lazio i przez 45 minut był zupełnie bezproduktywny. Luka Modrić natomiast ogromnie cierpiał w zestawieniu z dwójką pomocników.
W rezultacie Estupiñán, Loftus-Cheek oraz Modrić występujący w dwuosobowym środku pola zostali ocenieni negatywnie i właśnie nad tym ustawieniem trzeba będzie się dogłębnie zastanowić. O ile w przypadku dwóch pierwszych zawodników uwidoczniły się ograniczenia indywidualne, o tyle w przypadku Modricia, jak wyjaśnił Amorim, ujawnił się ogólny problem zespołu. Milan wciąż musi nauczyć się stwarzać Chorwatowi odpowiednie warunki, by mógł prezentować odpowiedni poziom w takim ustawieniu.
W przerwie Rúben Amorim koryguje ustawienie i dokonuje trzech zmian. I to właśnie tych trzech zawodników, którzy obnażyli początkowe decyzje trenera – wszyscy trzej wprowadzeni z ławki okazali się najlepszymi piłkarzami na boisku. Diego Moreira wszedł z ogromnym zaangażowaniem na lewym skrzydle i zdobył dwa gole pełne złości, ale również znakomite pod względem jakości. W środku pola Yunus Musah ustawił się obok Rabiota i od tego momentu nic już nie przechodziło przez środek, a Amerykanin przejął kontrolę nad kluczową strefą boiska. Christian Pulisic wreszcie ożywił ofensywną część zespołu. Trzy zmiany poprawiły również grę zawodników znajdujących się na boisku już wcześniej: wyłonił się Cisse, przebudził się także Chukwueze po niezwykle trudnej pierwszej połowie, a Rabiot zaczął być znacznie bardziej widoczny. Podsumowując: trzy zmiany odmieniły oblicze Rossonerich i dały Amorimowi jasne wskazówki dotyczące tego, w jakim kierunku powinien podążać w najbliższej przyszłości.
Milan nasz ukochany zakłamany nie jest. No wskazałbym z chęcią inne drużyny z Italli (takie na I czy na J), które uczciwie sobie zapracowały na miano pogrążonych w kłamstwie, ale wolę jednak (choć czasem mnie inny kierunek korci) skupiać się na problemach we własnej rodzinie niż w cudzych.
"Milan o dwóch obliczach" lub "Dwubiegunowy Milan" - tak bym to określił w naszej mowie ojczystej.
Dwulicowy - nie. :-)
Otwarcie już dzisiaj stwierdzam, że będziemy mieć z nim dużo pociechy.
Po raz kolejny wyciąga wnioski. Po katastrofalnej połowie z lazio, druga duuużo lepsza. To ten typ trenera, który modyfikuje swoją grę w przypadku słabej postawy. Uporczywie zmienia zawodników, którzy prezentują się słabo.
Jego zmiany przynoszą efekt. Drużyna jest dobrze przygotowana i nie stanowi dla nie problemu strzelanie i ciśnięcie rywala po 60 minucie. Na tym etapie możemy daleko zajść.
Jest szybko, ze zgraniem, całkowite przeciwieństwo Allegrismo.
Można powiedzieć, że każda formacja po zmianach działa bez zarzutu.
Wczoraj nawet taki Pulisic czy moreira byli jak TeŻeWe przy przeciwnikach.
BYć może to zasługa trenera i jego przygotowania fizycznego. Chłop ogarnał zespół, wstrząsnął nim w przerwie. Było dużo ryzyka (strzał Hutchinsona) i pójście za ciosem (2 gole w 2 minuty).
Niesamowicie duzo entuzjazmu, radości z goli. Zaczyna się zabawa poza pracą.
Amorim jest solidnym rzemieślnikiem w swoim fachu. I wiem, że to dużo na nasze niskie oczekiwania po ostatnich trenerskich pokrakach.
2w i 2r to nie jest zły wynik jak na debiut w nowej lidze. Mecze nie sá nudne. Myśle że poukłada to w dwa okienka. Jeżeli Cardinale da mu czas to na pewno będzie to śmigać.
Gasperini też przecież Romę ogarnął w drugiej połowie sezonu, Fabregas aby dojść z Como do wyników potrzebował kilka lat.
Dajcie mu popracować...
Otwarcie już dzisiaj stwierdzam, że będziemy się z nim męczyć.
Po raz kolejny nie wyciąga wniosków, po katastrofalnym meczu z Juve, gramy pierwszą połowę z Lazio jeszcze gorszą. To ten typ trenera, który będzie piłował swoją wizję, nawet w przypadku braku postępów. Uporczywe stawianie na zawodników, którzy powinni pełnić marginalne role w zespole.
Ratują nas jedynie zmiany, pierwsze bramki strzelamy dopiero po godzinie gry,, a na tym etapie rozgrywek daleko nie zajedziemy.
Wciąż jest wolno, chaotycznie, Allegrismo w czystej postaci.
Czy można powiedzieć że u nas jakaś formacja sprawnie się prezentuje?
Wczoraj nawet Gila był byt wolny i statyczny na tle takiego Tavaresa, który go objeżdżał jak chciał.
Być może to przyczyna zbyt dużego obciążenia treningowego, a to już ewidentnie działka trenera. Chłop musi ogarnąć siebie i zespół, wstrząsnąć nim, bo zwyczajnie jesteśmy przeciętną ekipą z przeciętną wizją gry. Brakuje mi w pierwszej fazie meczu tego elementu ryzyka i pójścia cios za cios.
Brak mi tego entuzjazmu, eksplozji radości po strzelonych bramkach. Tam nie ma wspólnoty, życia. Jest praca, nic ponadto.
Amorim jest solidnym rzemieśnikiem w swoim fachu, ale nie wiem czy to nie aby mało na oczekiwania, i na nasz Milan.
Od czasu jeszcze "średniego/późnego" Stefano w tej drużynie nie ma ani krzty taktyki i zorganizowania (w ofensywie tym bardziej). Maxowi po części udało się wpoić im grę defensywną (co i tak na końcu nic nie dało).
Ja przez to w żaden sposób nie oczekuję, że będziemy od pierwszych kolejek grali i wyglądali jak trener chce. Nasza nijaka gra jak już tak głęboko zakorzeniona w drużynie, że tu potrzeba czasu, stabilizacji i pracy. Najważniejsze czy po takich dwóch połowach z Lazio, gdzie Amorim dostał dwie kompletnie inne drużyny ogarnie co nie działało i jak to naprawić, czyli Modrić już jako zmiennik, a Ruben z Estupinanem głęboko w rezerwie. Tyle i aż tyle. Pewnie będzie to dla nas kibiców jeszcze operacja bez znieczulenia przez jakiś miesiąc czy dwa, ale zostaje mieć nadzieje, że pacjent przeżyje.
Bo co innego? Kolejny trener w zimie/lecie i kolejne budowanie zespołu? Tu trzeba stabilizacji.
Amorim do Spurs, do nas jak to się określił po remisie z Evertonem "najlepszy trener we Włoszech" De Zerbi ;]