ktoś wspomniał finał z Liverpoolem - dla mnie to akurat piękna karta bo stworzyliśmy niezapomniane widowisko, a w takim przegrać nie wstyd. Bardziej zgodzę się z przedmówcą który za kompromitację uważa rewanż z La Coruną... ale pierwszy mecz tych drużyn to jeden z moich ulubionych. Każdy nasz gol to cudo, wtedy właśnie zwróciłem uwagę na Kakę i zakochałem się (bez dosłowności) w tym piłkarzu - dla mnie to on był największy na świecie do transferu do Realu a nie C. Ronaldo. Pamiętam, że Kaka strzelił po przyjęciu na klatę z półobrotu jakowegoś, Pirlo piękny wolny urwał, Szewa też strzelił powalającego gola tylko go nie pamiętam już... nie mogłem sobie przypomnieć czwartego strzelca więc obejrzałem skrót i Kaka po raz drugi:) ładnie. każda bramka (nawet ta dla depor) to małe cudeńko:) zwłaszcza wolny Pirlo sam miód!
0
alfabecik (ostatnio aktywny: Więcej niż 7 lat temu, 2019-03-17)
20 marca 2016, 21:50
A to cwaniak z naszego łysolka.
0
Leonardo 22 (ostatnio aktywny: Więcej niż trzy tygodnie temu, 2025-12-18)
20 marca 2016, 19:48
W trakcie całego zdarzenia miałem nieco ponad rok :P
Czytałem jednak o tym wiele razy i znam sprawę, moim zdaniem oczywiście powinni mecz dokończyć. Wyszliśmy wtedy na klub bez honoru i słusznie zostaliśmy ukarani.
Ja to widzę w taki sposób że spoko może i byli lepsi w tamtym meczu ale łysy jak i cały zarząd byli tak głodni zwycięstw i tego że mogą odpaść że przez myśl im nie mogło to przejść dlatego spróbowali w taki a nie inny sposób to obejsć...może żle może dobrze bo w tym obecnym Milanie czegoś takiego brakuje wygrania za wszelką cene...oczywiśćie nie popieram żeby osiągnąć dany cal po trupach ale większość zrozumie mnie co mam na myśli
ACstach (ostatnio aktywny: 3 dni temu, 2026-01-11)
20 marca 2016, 17:30
Łysy sie nie popisał. Galliani nigdy pracy nie stracił i nie straci bo wie o Berlu o dużo za dużo.
0
MetalMachine (ostatnio aktywny: Więcej niż 9 lat temu, 2017-04-09)
20 marca 2016, 16:49
Galliani postanowił zaryzykować i stracił. Do dziś nie wiadomo czy w porozumieniu z Berlusconim ale takie zagrywki wyraźnie kładą rysę na honorze klubu. W piłce rządzi sędzia a nie marka klubu. Jeśli ten kazał wznowić mecz, tak też trzeba było postąpić.
Warto pamiętać, że Adriano przyznał się do błędu i nie szukał wymówek.