Cztery miesiące temu Milan prowadził rozmowy z Manchesterem United w sprawie Rasmusa Højlunda: rozmawiał, zastanawiał się i zdecydował. Albo wypożyczenie, albo nic, bo nikt z Milanu nie zapłaciłby za niego 40 milionów euro. Rasmus grzecznie odpowiedział, że nie ma o czym mówić: szukał nowego adresu, i to nie tymczasowego. W grudniu robi wrażenie widok Rasmusa Højlunda dominującego w półfinale Superpucharu Włoch przeciwko bardzo smutnemu w ataku Milanowi. Nkunku znów był niewystarczający, a nawet więcej – zupełnie nieszkodliwy, ale to nie wszystko. Milan, w dwóch decydujących meczach sezonu, prawie nigdy nie był groźny. To nie tylko kwestia indywidualności, to także kwestia drużyny – podsumowuje w piątek Luca Bianchin w artykule na łamach LGdS.
Milan przeciwko Napoli oddał trzy strzały na bramkę, ale tylko jeden był prawdziwym strzałem: wślizg Loftusa-Cheeka na początku meczu. Nie był groźny przy stałych fragmentach, nie stworzył nic w pojedynkach jeden na jednego – brakuje Rafaela Leão, godna nagroda dla tego, kto go odnajdzie – i tym razem bardzo niewiele było też z Christiana Pulisica. Jedna świetna akcja na rozpoczęcie kontry i nic więcej. Najgorszy znak? Spośród wszystkich chyba ten: Milan miał ponad pół godziny po stanie 0:2 i nigdy tak naprawdę się nie pokazał. Ani jednej udanej zmiany, ani jednego zagrania z gniewu, ani desperackiego naporu. W styczniu, w podobnej sytuacji, w Rijadzie odwrócił losy meczu z Interem dzięki reakcji całego zespołu.
We wrześniu Milan wydawał się błyskotliwy w ofensywie, drużyną z wieloma kartami do zagrania. Teraz już tak nie jest, choć ligowe liczby są dalekie od negatywnych: 24 gole, drugi najlepszy atak Serie A, 5 bramek zdobytych w dwóch meczach przed Rijadem. Niektóre kwestie jednak wciąż wiszą w powietrzu. Nkunku, sprowadzony za 37 mln euro plus bonusy, jest bladym cieniem zawodnika, który strzelił 58 goli w dwóch sezonach w Lipsku. Nie trafia w bramkę, podejmuje złe decyzje, wydaje się "lekkonogi". Allegri wziął go w obronę ("Dziś wieczorem dużo pracował dla drużyny, ma jakość, trzeba na niego poczekać, każdy ma swoje tempo"), co wygląda na obronę z urzędu. Saelemaekers po prawej stronie to piłkarz zmęczony nieskończonymi jesiennymi biegami. Coś powinno przyjść ze strony półskrzydłowych i nieprzypadkowo Allegri w trakcie meczu prosił Rabiota i Loftusa-Cheeka, by atakowali pole karne i bramkę. To logiczne: mają warunki fizyczne, uderzenie, w przeszłości sezony po 10 goli. A jednak nic – prawie nigdy nie byli groźni. Klasyczna "dziewiątka" na pewno jest potrzebna, o ile nie będzie niespodzianek, przyjdzie Füllkrug, ale sama nie rozwiąże problemu.
Luka Modrić zasługuje na osobny rozdział. Luka w tym jesiennym Milanie jest paradoksalnie ważniejszy w defensywie niż w ofensywie, ale z piłką wciąż pozostaje piłkarzem wyjątkowym. Allegri w Rijadzie posadził go na ławce, by dać mu odpocząć, dał mu tylko ostatnie 15 minut i kontrast jest uderzający: między dwoma ostatnimi meczami – z Sassuolo u siebie w Serie A i z Napoli w Superpucharze Włoch – wyraźnie uprzywilejował Serie A. I wtedy nasuwa się myśl, że nie, ta dwoista twarz Milanu, niemal zawsze groźna w lidze, a nieszkodliwa w Pucharze Włoch i Superpucharze, być może nie jest przypadkowa.

Też go dobrze wspominam.
Nikt z Milanu nie zapłaciłby za Højlunda 40 mln, ale za kota w worku Nkunku 37 mln to już super deal. Szkoda tylko, że nikt nie prosił o tego typu zawodnika.
Samo za siebie mówi to, że wspominamy z nostalgią emerytowanego Francuza.
a środkowego obrońcę na zmianę mamy??
a prawego wahadłowego na zmianę za wymęczonego Alexisa mamy??
Swoją drogą jestem ciekaw jak Nkunku radziłby sobie, gdyby Milan grał w innym ustawieniu w ataku a sam francuz miałby grac na swojej nominalnej pozycji.
Nie róbmy z piłkarzy terminatorów. To już nie te czasy. Piłka nożna w ostatnich latach się bardzo zmieniła...niestety na gorsze, ale trzeba to zaakceptować.
Swoją drogą zuperhero wyżej idealnie to określił.