"Leão musi myśleć o strzelaniu goli". Cytat Massimiliano Allegriego z wczorajszej konferencji prasowej dobrze oddaje obraz nowego Rafy. Max chce go bliżej bramki, mniej efektownego, ale bardziej konkretnego. "W końcu napastnicy muszą strzelać. Cała reszta przychodzi potem" – dodał szkoleniowiec. A sądząc po pewnych liczbach, wcale się nie myli. Leão nie szarżuje już na lewym skrzydle. Lliczba udanych dryblingów spadła z 3,9 do 0,5 na mecz, ale Portugalczyk jest znacznie bardziej opanowany wtedy, gdy trzeba rozstrzygać spotkania, jak w zeszły piątek w Cagliari. Rafa jako środkowy napastnik dotyka piłki rzadziej, ale oddaje niemal dwa razy więcej strzałów z wnętrza pola karnego i trzy razy więcej z tzw. małego pola karnego. Efekt? W jedenastu meczach (z czego dwa zaczęte na ławce rezerwowych i jeden, w którym musiał zejść z boiska krótko po pół godzinie z powodu kontuzji) – sześć goli. A średnia jednej bramki co 122 minuty jest najlepsza odkąd gra w Serie A.
Dziś wieczorem Leão znów zagra z Pulisicem. "Obaj wyjdą w pierwszym składzie, jeśli do meczu nic się nie wydarzy" – zaznaczył Allegri. "Co mogą dać Milanowi w innej formie? Nie wiem, grali razem tak mało, że będzie to odkrycie także dla mnie". Faktycznie, duet Le–Pu od pierwszej minuty w lidze widziano tylko raz (przeciwko Interowi 23 listopada). Bez Nkunku i z Füllkrugiem, który nie jest jeszcze gotowy na grę od początku, wybór jest praktycznie oczywisty, choć nie jest tajemnicą, że para Pulisic–Leão jest ulubioną opcją Maxa już od pierwszych letnich sparingów. Dziś wreszcie czerwono-czarne San Siro (oczekiwanych około 70 000 widzów, w tym 1500 dzieci zaproszonych na stadion przez Fundację Milan) będzie mogło nacieszyć się grą tej cudownej pary.
Leão poprowadzi atak Milanu w meczu, który otwiera serię czterech spotkań w jedenaście dni dla Rossonerich. Ostatni taki maraton, który potem będzie mógł skorzystać z atutu braku gry w europejskich pucharach, wychodząc na boisko raz w tygodniu – w przeciwieństwie do wszystkich bezpośrednich rywali z czołówki tabeli. Przeciwko Genoi piłkarze Allegriego mają też szansę stworzyć niewielki dystans między Milanem a resztą Serie A, po niespodziewanym remisie Napoli u siebie z Hellasem Werona i wczorajszym zwycięstwie Interu w Parmie.
Nieco ponad rok temu Milan świętował 125-lecie właśnie w meczu z Genoą, nie potrafiąc wyjść poza bezbramkowy remis i marnując niewiarygodne sytuacje. Na szczęście od przyjścia Allegriego skuteczność Rafy i spółki pod bramką wyraźnie się poprawiła. "Zdobyliśmy dwanaście goli przy pierwszym strzale na bramkę? Wcale się tego nie wstydzę" – odpowiedział krytykom Max. Bo za tymi danymi stoi przede wszystkim zmiana mentalności napastników, począwszy właśnie od portugalskiej "dziesiątki". Która na 34 uderzenia aż 23 razy trafiła w światło bramki, z celnością zdecydowanie wyższą niż w przeszłości.
Jeszcze przed wprowadzeniem nowego rozwiązania taktycznego, środkowego napastnika w ataku dwuosobowym, to praca Allegriego nad głową Leão przesądziła o losach meczu. Od dubletu z Fiorentiną po zwycięskiego gola z Cagliari Rafa stał się bardziej decydujący niż efektowny, w pełni respektując filozofię swojego trenera. Jeśli był w kadrze Rossonerich piłkarz, który potrzebował takiej kuracji, to bez wątpienia był nim Portugalczyk. Strzelił gola u siebie przeciwko Genoi tylko w sezonie, w którym zdobył scudetto Czy powtórzy ten wyczyn dziś wieczorem?
