Pierwszą połowę można opisać słowem "cud" – cud, że Milan bramki nie stracił. Roma od pierwszych minutach przejęła inicjatywę i przypuszczała tak za atakiem. Szczęściem Milanu było to, że w bramce jest Mike Maignana, a piłkarze Romy byli nieskuteczni. Gospodarze już w siedemnastej sekundzie mogli wyjść na prowadzenie, ale Malen z bliska uderzył za lekko i Maignan złapał piłkę. Co prawda na tę akcję jeszcze odpowiedział Alexis, ale jego strzał zza pola karnego poszybował wysoko nad bramkę. W 8' znowu zrobiło się gorąco pod bramką Milanu. Najpierw uderzał Malen z 16 metra, ale został zablokowany. Po chwili piłka trafiła pod nogi niepilnowanego Kone, który w polu karnym ustawił ją sobie, ale uderzenie było zbyt lekkie i ponownie bramkarze Milanu był górą. Po chwili dobijać jeszcze chciał Malen, ale znowu był na posterunku Maignan. W 12' Roma zaatakowała bokami. Najpierw płaskie zagranie z prawej strony, Celika, ale do nikogo, po czym po chwili z lewej strony takie same dogranie, ale tym razem już przerwał je interwencją Maignana. W 19' znowu aktywny Malen, ale jego uderzenie minimalnie obok słupka. W 33' ponowił próbę, jednak tym razem uderzenie było zbyt lekkie, żeby zagrozić Maignanowi. W 43' Celik uderzał z ostrego kąta, ale piłka przeszła wzdłuż bramki. Po chwili Soule dostał futbolówkę w polu karnym i w dobrej sytuacji posłał ją nad bramką. W 45+1' mogło być 1-0. Cristane zagrał z prawej strony po ziemi w pole karne, a tam na bliższym słupku Celik bez zastanowienia oddał mocny strzał, który jednak fenomenalną interwencją instynktowną obronił Maignan. Do przerwy 0-0.
W drugiej połowie Roma straciła swój rozmach w atakach, co nie oznacza jednak, że częściej do głosu dochodził Milan, choć to goście lepiej rozpoczęli drugą odsłonę. W 49' Bartesaghi zagrał w pole karne do Rabiota, a ten płaskim strzałem z lewej strony próbował pokonać Svilara, który jednak sparował piłkę na rzut rożny. W 54' próbowała odpowiedzieć Roma za sprawą Malena, który dryblingiem chciał minąć w polu karnym kilku rywali, ale górą okazali się defensorzy Milanu. W 62' niepodziewanie Milan wyszedł na prowadzenie. Rzut rożny, krótko rozegrany, Modrić dośrodkowuje w końcu w pole karne, a tam De Winter głową pakuje piłkę do bramki. Roma długo nie mogła znaleźć odpowiedzi na trafienie gości, ale nastała w końcu 72'. Wówczas to Wesley z lewej strony dośrodkował na dalszy słupek. Tam Bartesaghi uznał, że piłka opuści boisko, jednak jeden z graczy Romy dopadł do piłki, zgrał ją do środka, przy czym po drodze trafiła ona w rękę młodego obrońcy, co zmusiło sędziego do podyktowania rzutu karnego. Do piłki podszedł Pellegrini, którego strzał wyczuł Maignan, ale zawodnik Romy uderzył precyzyjnie i pokonał francuskiego golkipera. W 82' Bartesaghi chciał się zrehabilitować. Ruszył do przodu, wpadł w pole karne, jednak jego strzał został zablokowany. W 91' jeszcze głową uderzał Fullkrug, ale wysoko nad bramką. Roma naciskała przez cały czas szukając zwycięskiej bramki, ale już nie stworzyła sobie klarownej sytuacji. Mecz zakończył się podziałem punktów.
AS ROMA (3-4-2-1): Svilar; Mancini, Ndicka, Gilardi; Celik, Kone (Pisilli 59'), Cristante, Wesley; Dybala (69'Pellegrini), Soulé (85' Venturino); Malen (69' Vaz)
Rezerwowi: Vasquez, Gollini, Pellegrini, El Aynaoui, Ferguson, Tsimikas, Venturino, Ziolkowski, Pisilli, Lulli, Vaz
AC MILAN: (3-5-2): Maignan; Tomori, Gabbia, De Winter; Saelemaekers (46' Athekame), Ricci, Modric, Rabiot, Bartesaghi; Nkunku (68' Pulisic), Leao (68' Fullkrug)
Rezerwowi: Terracciano, Torriani, Estupinan, Loftus-Cheek, Fullkrug, Pulisic, Fofana,Athekame, Odogu, Jashari, Pavlovic
Bramki: De Winter 62', Pellegrini 74' (k.)
Żółte kartki: Rabiot 51', Athekame 55', Modrić 70', Maignan 74'
Arbiter główny: Andrea Colombo
Miejsce: Stadio Olimpico (Rzym)
*** SKRÓT SPOTKANIA ***

No cóż, lecę spać dalej, bo za parę godzin do roboty. Miłego!
Rabiot i Modric jedyni zawodnicy z formacji pomocy i ataku, ktorzy graja na poziomie Milanu. Reszta dzisiaj zawiodła jak prawie zawsze zresztą w ostatnich meczach.
Nkunku jest tak wolny, ze rzygac sie chce jak sie na niego patrzy
Leao porazka
Snickers cos tam probowal, ale tak go wygwizdywali przy kazdym kontakcie z pilka, ze mi go az szkoda bylo
karny z dupy, nic by z tej akcji nie było... nienawidze tego w piłce, bo zawsze przeciwko nam są takie karne.
jutro trzeba opyerdolic pizze i do domu...
Po 1-szej połowie xG Romy to było 1.82. W tej samej sytuacji Como miało ponad 2, jeśli nie okolic 3. To nie jest granie Allegrismo, ale paniczne bronienie i liczenie na farta. Z Como ratował nas Mike, tutaj nieudolność Malena. Ile może jechać na czymś takim?
Też nie podoba mi się nasz "styl" i po prawdzie nie bardzo w tym jakiś styl widzę, ale nie zmyślajmy statystyk pod tezę ;)
Nie da sie tego ogladac. Jedna akcja w meczu i autobus.
- Drugie miejsce, jest dobrze.
Pochwali Allegrego, bo trzyma podium, gazet włoskich nie czyta, bo nie umie w tym języku, po angielsku piszą o drugim miejscu.
- Jest przecież dobrze. Plan realizowany. A soccer to fajny sport, Czy ja oglądam Milan? Oczywiście, jak tylko znajde czas.
a) to nie Milan, jaki znamy, tylko podróbka.
b) to nie piłkarze, jakich znamy, tylko podróbki.
c) to nie trener, na jakiego zasługujemy, tylko podróbka (co przegrała kiedyś z Sassuolo).
WTF?!
Patrzę i żygać mi się chcę normalnie.
Nie mogę się pogodzić, że taka marka jak Milan jest pośmiewiskiem.
Nawet w studiu podniecają się nad 6 Como, a z Milanu się śmieją.
Niby jest 2 miejsce, ale nikt ich nie traktuje poważnie.
Ja nie wiem jak można być czymś takim usatysfakcjonowanym?!
Mnie to wewnętrznie rozpierd…a
Przecież od lat te studio jest anty-Milanowe, nawet za Pioliego
Wszyscy grillują Milan.
Po części mają rację, bo od tej gry pod wodzą Maxa, to oczy krwawią
Ani szybki ani mądry. Żółta kartka okropnie mnie poirytowała.
W swojej szkółce nie ma lepszego ? Ciekawe...
Co jest wierutną bzdurą, bo MUSZĘ wierzyć, że ta ich kunktatorska i zachowawcza gra jest oparta właśnie na takim długofalowym myśleniu.
- Tutaj uszczkniemy 1 pkt, bo następny mecz gramy z ogórkami,
- Nie grajcie tak ochoczo do przodu, wystarczy to, co mamy.
- Jakoś to będzie, inni z pewnością też pogubią punkty.
Mam odruchy wymiotne na tak skrajny minimalizm, i tworzenie z gry w piłkę tak zrobotyzowanego przedstawienia.
Ja też się wkurzam, co mecz, ale wiem że Max robi max, z tego co ma.
Jakbyś miał ochotę spożytkować ten czas w inny sposób, to polecam stare anime. Przynajmniej człowiek ma wtedy jakąś przyjemność z tego, co robi.
Oczywiście szanse na mistrzostwo wciąż mamy - wystarczy, że do następnych derbów Inter raz zgubi punkty (grają chociażby z Juve), a my zaliczymy bezbłędną serię (terminarz nie jest szczególnie wymagający) i w bezpośrednim starciu będziemy mogli ich dogonić. Problem w tym, że oni lecą jak burza i przejeżdżają się po każdym słabszym rywalu, a my mamy problem z przebiciem serii dwóch wygranych spotkań. Szanse są, ale chyba trzeba będzie się zadowolić top 4, a tu też trzeba być czujnym i oglądać się za plecy, bo konkurencja jest mocna.
Warto schłodzić głowę i zejść na ziemię. Gramy słabo i zdobywmy punkty ponad miarę. Mecz z Como to potwierdza.
Allegri ma za zadanie wprowadzić nas do LM, nie walczyć za wszelką cenę o scudetto, stąd dzisiaj chciał zdobyć 1 punkt, a nie zaryzykować walkę o 3 zwłaszcza że widział kto dzisiaj prowadził to spotkanie.
Milan ma nikłe szanse na scudetto, bo jest po prostu słabszy kadrowo i mentalnie przede wszystkim o Interu, jest na równi 2,3 drużyn z którymi bije się o LM.
Oczywiście zawsze szanse są, ale patrząc na nasze problemy, grę, przepychanie meczów i wyniki nie zasługujemy na to w danym momencie.
Moim zdaniem jesteśmy obecnie wyżej niż na prawdę zasługujemy.
Jak nie napisze, to nie zda matury!
Reszta, co zdała, może pić dalej.
Problem taki, że niektórzy się napalili na mistrzostwo mimo dużych braków kadrowych. Defensywa mimo poprawy w teorii to nie jest BBC, brak rozgrywającego stopera. W ataku bywa różnie głównie zdrowotnie. W pomocy gdyby nie Rabiot i Modrić imo bylibyśmy tam gdzie rok temu bo pozostali nie dojeżdzają (Fofana/Loftus)
I na deser pierd się w łeb krytykując jednego 20 latka na lewej obronie i drugiego 21 latka (może słusznie bo początek szwajcar ma nijaki) ale na wychowanka to już szczyt glupoty. Ma czas na błędy i wahania formy mają mu się prawa zdarzyć
Pretensje do budowy kadry i jak to wygląda to można mieć wiadomo do kogo. Brak środkowego obrońcy (najlepiej który jendak potrafi też rozegrać), brak wahadłowych bo nie powinno być tak, że lewa strona jest opierana na 20 latku ;]
W ataku też "9" conajmniej o pół roku spóźniona
Niby nie robi "wałka" stulecia jakąś decyzją, ale dziś zachowywał się jak w przytaczanej przed meczem sytuacji czyli prowokował jedną z drużyn raz za razem:
Rabiot z kartką - nie gwizdniemy na nim oczywistego faulu w dogodnej sytuacji dla Milanu, niech się gotuje, potem gwizdniemy na nim delikatny "faul" jak utrzymał się przy piłce i szedł z kontrą.
Lukę pchnął bez piłki małolat 18 letni, Modrić nawet ręki do niego nie wyciągnął w jakimś "odwecie" czy cokolwiek - żółta kartka dla Chorwata.
Mike przed rzutem karnym uspokaja "arbitra" bo widzi, że ten jest "prze motywowany" żeby naszych usadzić. To ten łapie go za rękę, Mike ją odtrąca, bo nie chce być trzymany - żółta dla bramkarza...
Roma była znacznie lepsza w pierwszej połowie. W drugą zespoły weszły w mecz znacznie bardziej "po równo". Ale szybko jeden kolejnymi decyzjami został utemperowany. Mega trudno się gra przeciwko zespołowi, który widzi, ze ma kołka z gwizdkiem jako swojego sprzymierzeńca. Dlatego nawet po kiepskim meczu Milanu, ja się cieszę z remisu i nawet zły na naszych za dziś nie potrafię być.
Oby więcej ten pajac nam meczów nie sędziował. Nie wiem w jaki sposób można nam go desygnować do prowadzenia meczów jak w nim po prostu widać tzw. "złą wolę" względem JEDNEJ ze stron.
Niestety inter nam odjezdza
Wyraźnie widać brak Pulisicia i brak kogoś kto weźmie na barki naszą ofensywę.
złożyć w biurze patentowym
Sorry, gramy raz w tygodniu. Charakteru i zaangażowania trzeba wymagać więcej i punktów również.
Lepszy remis niż wiadomo co, tym bardziej że w ataku nie istnieliśmy ale i tak pozostaje niedosyt, tym bardziej że Rzymianie wyrównali gdy na boisku nie było już m.in. Malena czy Dybali.