Trener Massimiliano Allegri został wyrzucony z boiska razem z menedżerem drużyny Como w 80. minucie środowego spotkania. Sędzia Maurizio Mariani zdecydował się pokazać obu czerwoną kartkę po tym, jak szkoleniowiec Rossonerich ostro ruszył w stronę członka ławki zespołu rywala (Diego Péreza), który pozwolił sobie na kilka słów za dużo w kierunku Alexisa Saelemaekersa, wcześniej dyskutującego z czwartym arbitrem. Trener Milanu zdawał się niedowierzać całej sytuacji i skierował do arbitra głównego słowa: "To dla mnie? Nic nie zrobiłem". Protesty jednak nie przyniosły skutku, a Allegri był zmuszony opuścić boisko i udać się do szatni. Dzisiejsza czerwona kartka jest już trzecia w trwającym sezonie. Poprzednie 58-latek zobaczył w meczach ligowych z Lazio (29/11) oraz Bologną (14/09).

Fabregas też do szatni powinien zejść
Tu powinno się skończyć czymś więcej niż tylko wyrzuceniem Fabsa. Patrz na wypowiedź Mistera - następnym razem wejdzie i zrobi wślizg. Przerwie akcję. I co? Tylko kartonik będzie? To powinno być traktowane jako udział nieuprawnionego zawodnika w meczu i skutkować walkowerem. Żeby trenerzy i ich asystenci czy inni zawodnicy z ławki trzymali ręce z daleka od zawodników na boisku.
https://www.youtube.com/watch?v=bbYkTEYGS5s
Nieduża, ale jest :D
Alexis jak to on - przesadził z reakcją. Ale wg przepisów miał rację - Fabregas nie może stać na linii boiska i łapać gracza rywali aktualnie biorącego udział w dynamicznej i stykowej sytuacji... A wydaje mi się, że o to się rozchodziło...