AC Milan wygrywa z Cremonese 2:0, w wyjazdowym meczu 27. kolejki Serie A. Na listę strzelców w samej końcówce spotkania wpisali się Pavlović i Leão.
Cremonese weszło w mecz odważnie, chcąc wraz z początkiem marca zamknąć koszmarną serię blisko trzech miesięcy bez ligowego zwycięstwa. W 6 minucie beniaminek wykonał dwa rzuty rożne. Jeden z nich zakończył się strzałem Vardy’ego z około dziesięciu metrów - zablokowanym przez obrońcę. Chwilę później z dystansu uderzył Maleh, ale zrobił to bardzo niecelnie. Gospodarze sprawiali wrażenie drużyny, która stwierdziła, że czas postawić na jedną kartę. Ceną tak ofensywnego nastawienia była oczywiście wysoko ustawiona defensywa. Od 8. minuty gra przeniosła się pod bramkę Cremonese. Groźny strzał oddał choćby Leão, lecz przedtem będąc na pozycji spalonej podanie otrzymał Rabiot.
Choć spotkanie było bardzo dynamiczne od samego początku, to obydwu zespołom brakowało odpowiedniego wykończenia. W 20. minucie indywidualną akcję przeprowadził Saelemaekers, ale Belgowi nie starczyło już sił na dobry strzał. W 26. minucie swojego momentu emocji doczekało się znów Cremonese. Maignan pozostał w bezruchu po strzale Bonazzoliego z obrębu pola karnego w 26. minucie, ale piłka minęła bramkę. Po chwili z powietrza uderzył Vardy, ale również zabrakło precyzji. W pierwszej faktycznie stuprocentowej sytuacji tego meczu znalazł się Leão, w 34. minucie. Portugalczyk był sam na sam z bramkarzem, jednak z odległości kilku metrów uderzył niecelnie. W końcówce gospodarze się już rozpaczliwie bronili, a "Rossoneri" przejęli inicjatywę. Pulisić w 44. minucie znalazł się w sytuacji sam na sam z Audero, ale bramkarz popisał się kapitalną interwencją. Chwilę później uderzył Fofana, ale znów górą był indonezyjski golkiper.
W drugiej połowie zawodnicy obu drużyn dość szybko wysłali sygnał, że mecz po przerwie nie straci swojej dynamiki. Niedługo po wznowieniu gry rajd boczną stroną boiska przeprowadził Leão, ale stracił kontrolę nad piłką i nie zdołał oddać strzału, ani nawet posłać żadnego podania. W 51. minucie kolejną okazję do otwarcia wyniku miał Vardy, ale piłka po jego strzale z obrębu pola karnego nie znalazła drogi do siatki. W drugiej części gry zmianie nie uległa również rażąca nieskuteczność zawodników. W 60. minucie dobre dośrodkowanie jednego z graczy Cremonese po rzucie rożnym zamknął Folino, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Minutę później przenieśliśmy się na drugą stronę boiska, a przed szansą na pokonanie Audero stanął Leão. Jego wykończenie również okazało się niecelne. Wynik nie uległ też zmianie po mocnym strzale Vandeputte z linii pola karnego.
Chwilę później Leão próbował już nie strzału, a mocnego podania po ziemi z bocznej strefy pola karnego. To zagranie wywołało nieco chaosu, ale ostatecznie nie doszło do strzału, gra została po chwili oddalona od "szesnastki" gospodarzy. W 71. minucie w kolejnej już sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Leão, ale jego próba strzału była zdecydowanie zbyt delikatna, w dodatku prosto w golkipera. Po chwili uderzył jeszcze raz, tym razem z nieco większego dystansu, ale skutek identyczny - bez najmniejszego problemu futbolówkę złapał Audero. W tym fragmencie meczu przewaga Milanu stała się nieco mniej widoczna. W 81. minucie ostatnią dogodną sytuację stworzyło sobie Cremonese. Jeden z graczy skierował piłke głową w stronę bramki, ale Maignan wyłapał to uderzenie jedną ręką. Pięć minut później w podobny sposób refleks Audero przetestował Füllkrug, ale na tabeli wciąż widniał bezbramkowy remis. Upragnione przełamanie nadeszło wreszcie w 90. minucie. Dośrodkowanie Modricia wywołało nieco chaosu, a futbolówka odbita od Pavlovicia wpadła do siatki. W tym momencie gospodarze już kompletnie się odkryli. "Rossoneri" wykorzystali to jeszcze w czwartej minucie doliczonego czasu. Nkunku i Leão znaleźli się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Na granicy pola karnego Francuz zagrał do Portugalczyka, a ten skierował piłkę do pustej bramki.
CREMONESE – AC MILAN 0:2
Strzelcy bramek: Pavlović 90', Leão 90+4'
Żółte kartki:
Cremonese - Terraciano 76', Maleh 85'
AC Milan - brak
CREMONESE (3‑5-2): Audero; Bianchetti (Terracciano 66'), Luperto, Folino; Zerbin (Barbieri 66'), Thorsby, Vandeputte (Grassi 82'), Maleh, Pezzella; Vardy (Djurić 66'), Bonazzoli.
Ławka rezerwowych: Nava, Silvestri; Barbieri, Ceccherini, Faye, Floriani, F. Terracciano; Bondo, Grassi, Payero; Djurić, Sanabria
AC MILAN (3-5-2): Maignan; Tomori (Athekame 78'), De Winter, Pavlović; Saelemaekers (Füllkrug 62'), Fofana (Ricci 62'), Modrić, Rabiot, Bartesaghi (Estupiñan 89'); Leão, Pulisic (Nkunku 78')
Ławka rezerwowych: Pittarella, P. Terracciano; Athekame, Estupiñan, Odogu; Jashari, Ricci; Füllkrug, Nkunku
Sędzia: Davide Massa (Imperia)
Stadion: Stadio Giovanni Zini (Cremona)
*** SKRÓT SPOTKANIA ***

Pierwsze 30 min. było słabe to fakt. Mogliśmy stracić gola. Ale następne 15 min i druga połowa była bardzo dobra. Stworzyliśmy kilka dobrych i kilka b. dobrych sytuacji , w tym setki. Zawiodła skuteczność ale czasem tak bywa. Wolę takie granie i ciągłe pudła i np. jeden gol, niż 2 gole po dwóch stworzonych sytuacjach.
Ale chłopak widział że Leao nie szło to mu oddał
Tym zwycięstwem zagwarantowaliśmy sobie przedłużenie wicelidera nawet w przypadku porażki w Derbach.
Miał czas żeby spojrzeć w prawo na Leao to i znalazłby czas żeby mu to podać.
Ogólnie jeśli chodzi o sam mecz, szczęśliwie strzeliliśmy w końcówce te dwa gole, ale powinny one paść zdecydowanie szybciej. Mecz poza początkiem mieliśmy w zasadzie pod kontrolą i tylko przez skuteczność z dupy, nie zamknęliśmy go szybciej, bo było z czego strzelać dzisiaj gole. Mieliśmy w tym sezonie wygrane po o wiele gorszej grze i o wiele bardziej szczęśliwe. Dzisiaj po prostu wykonanie wyroku zostało odłożone na ostatni możliwy moment.
Jak widzę zawodowca, który od dziecka codziennie trenuje, gra w reprezentacji lub walczy o powołanie i ma problemy z przyjęciem piłki to mnie krew zalewa. Ja rozumiem, jakby kolega strzelił w niego z 5m i ta piłka by się po prostu odbiła, ale tutaj często jest na to sporo czasu i wykonują to gorzej niż amatorzy.
Za to co odjebal w ostanim meczu i za jak sie zachowal przy bramce z Feyenordem w zeszlym sezonie to mlody u mnie na treningu skakal by do dosrodkowan z przywizanym kilogramem cukru do jajec...
Estupinian absolutnie nie jest idealny. Największy jego mankament to warunki fizyczne, bo rywale potrafią go przestawić jak dziecko. Natomiast w zdecydowanej większości parametrów jest od Davide zwyczajnie lepszy... Szybkość i dynamika to nawet żartem byłoby ich próbować zestawiać. W obronie młody Włoch jest po prostu słaby, więc Pervis nie ma wysoko zawieszonej poprzeczki. A dodatkowo Davide jest "zółtodziobem" w sensie prostych naiwnych i juniorskich wpadek, które zdarzają mu się prawie co mecz...
Bartesaghi ma prawdopodobnie lepsze dośrodkowanie i jest większy. Tyle jego przewag w tej rywalizacji. Mało. Za mało.
To rzeczywiście inne mecze oglądamy. Ja na pewno Milan, Ty raczej nie. A w sumie, to mnie nie interesuje, jakim paździerzem się katujesz ;)
Tak sobie wmawiaj.
Nie dosyć, że wtedy takiemu będą umniejszać na każdym kroku, to jeszcze dosłownie będą mu źle życzyć.
Miałbym pytanie.
Jak pojmujesz kibicowanie Milanowi i czy Ty w ogóle kibicujesz temu zespołowi?
Bo serio, ale nie spina mi się kibicowanie drużynie i jednoczesne życzenie jak najgorzej jej zawodnikom.
Twoja narracja jest tak głupia, że aż dosłownie piszczy. I to, co tutaj zarzucasz jest wymysłem Twoim i Tobie podobnych. Bo nie rozumiecie najbardziej oczywistych żartów. Nie będę nawet Ci tłumaczył, co i jak, bo mi zwyczajnie szkoda czasu. A jedyne, co się tutaj nie spina, to coś w Twojej główce. I
Życzyłeś w tym swoim "wywodzie" wszystkiego co najgorsze dla zawodnika Milanu i dobrze wiesz, że ta "upierdliwa" kontuzja jest równoważna z poważną kontuzja.
Tak samo sobie tutaj "żartowali" z RLC i teraz chłop ma połamaną szczękę.
Już miej chociaż na tyle jaj, żeby się przyznać, że palnąłeś głupotę albo powiedz wprost, że życzysz Milanowi co najgorsze, bo masz jakąś urazę, a nie zasłaniasz się "żarcikami" i "to nie było na serio"
Chociaż gdyby nie fatalna skuteczność Pulisica i Leao, prowadzilibyśmy 2:0 znacznie wcześniej. Są 3 punkty i tylko to już się chyba w tym momencie liczy. Byle dociągnąć do top 4 i zapomnieć o tym sezonie. 9 pkt przewagi nad Como, 11 nad Juve (grają dzisiaj z Romą), to całkiem wysoka przewaga, ale wciąż do roztrwonienia. Liczę na to, że zostaniemy przy 4-3-3, które towarzyszyło nam dzisiaj po wejściu Fullkruga (chociaż wiadomo, że Max nie porzuci 3-5-2). Za tydzień derby, dobrze byłoby przedłużyć serię pozytywnych rezultatów z Interem.
Przed pierwszą bramką mecz mi się wysypał, wrócił z dźwiękiem, gdzie komentatorzy brzmieli jakby wyszli z piekła i chcieli moją duszę, po czym po drugiej bramce wszystko wróciło do normy...
Ktoś z was próbował wzywać nieczyste siły, żeby naszym pomogli czy to Allegri się tak wk.wił?
Bo to, że strzeliliśmy dwie bramki w końcówce w tym meczu to tylko sprawka sił nadprzyrodzonych.
Warto zwrócić uwagę na dobrze prowadzone zawody przez Masse, który ustrzegł się większych błędów, a w przeszłości bywało z nim różnie.
Poziom gry i skuteczność tragedia -mieli więcej szczęścia niż rozumu
zaraz gra futuro z liderem ktos wie gdzie mozna to zobaczyc ?
koszt wykupu śmieszny, zarobki też
Tacy zawodnicy jak Fullkrug nie powinni nawet się w tym klubie znaleźć. Tyle co on to i Torres, Adriano, Lapadula, Destro czy Morata dawali xD...a niektórzy nawet więcej. W zeszłym sezonie taki Abraham wyglądał o niebo lepiej a warunki fizyczne podobne....tyle że Abraham trochę droższy. Już lepiej do tych pieniędzy z potencjalnego wykupu, dołożyć trochę i kupić kogoś konkretnego i młodszego...a nie trzymać drewno na ławce i potem martwić się o to czy ktoś go weźmie za paczkę fajek.
Ledwo co większość szrotu i tartaku się pozbyliśmy...nie otwierajmy nowego. XD
dzięki niemu zacząłem kibicować i oglądać Milan przez jego gol w pamiętnych derbach 5:1 z merdami, piękne zakończenie.
Jednak gol :)