Kto powiedział, że presja jest zawsze czymś negatywnym? Koni De Winter dzięki presji zmienił swoje życie. W Boże Narodzenie był głównym winowajcą porażki Milanu w Superpucharze Włoch przeciwko Napoli (bardzo źle wypadł w pojedynku z Højlundem), a dwa i pół miesiąca później jest już podstawowym zawodnikiem i właśnie rozegrał świetne derby: Pio Esposito i Ange-Yoan Bonny byli przez 90 minut zupełnie niewidoczni. Aby zrozumieć, dlaczego tak się stało, trzeba wyjść poza samego piłkarza i poznać człowieka. De Winter to spokojny człowiek, naturalnie pewny siebie, czasem nawet za bardzo. Poczucie presji San Siro i zasady Allegriego dobrze mu zrobiły: podniósł poziom koncentracji i obniżył współczynnik ryzyka. Ma jakość piłkarza z najwyższej półki – pisze Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport.
Cofnijmy się o krok. De Winter trafił do Włoch w bardzo szczególny sposób: przez konflikt między Juventusem a Zulte Waregem. Oba kluby współpracowały, ale pokłóciły się o wypożyczenie Nicoli Lealego, więc Juventus w momencie największego napięcia zaoferował Koniemu miejsce w swojej akademii. Federico Cherubini potajemnie wyjechał z Włoch i pojechał do domu jego rodziców w Antwerpii, aby ich przekonać. Udało się: KDW opuścił Waregem i przeniósł się do Turynu. Zaczynał jako boczny obrońca (także na lewej stronie!), potem został przesunięty przed linię obrony. Przełom nastąpił w drużynie Primavery: Andrea Bonatti wybrał go na podstawowego środkowego obrońcę. Dokładnie tę pozycję, o której De Winter sam sugerował działaczom. Wreszcie grał tam, gdzie chciał. "Koni zawsze potrzebował trochę czasu, by się zaaklimatyzować na każdym etapie kariery" – mówi Bonatti, dziś trener Dolomiti Bellunesi w Serie C. "Gdy jednak poczuje się komfortowo, wrzuca czwarty bieg i nie da się go zatrzymać. Ma wielką osobowość i jest inteligentny. Zawsze mówiłem mu, że gdyby nie przebił się w piłce, zostałby biznesmenem".
Koni również w Milanie zaczynał powoli. Zaczął na ławce, był logicznie rozczarowany i zaliczył kilka słabych występów. Z czasem jednak jego poziom wzrósł. Trzy kluczowe czynniki: Spokój – De Winter jest z natury spokojny, a do tego nie czyta portali, mediów społecznościowych ani gazet. Ciągłość gry – gdy stał się podstawowym zawodnikiem, jego tempo rozwoju wyraźnie wzrosło. Rozmowa z Allegrim w najtrudniejszym momencie: trener postawił na pojednawczy ton i po prostu powiedział mu, by dalej pracował. Koni odzyskał dzięki temu pewność siebie. Ważny był też Tare, działacz najbliżej związany z drużyną: przed i po Superpucharze próbował pomóc mu się odbudować. Wszyscy razem odwrócili trend.
Niedzielne derby były przeciwieństwem całego sezonu. Najlepsze przyszło od razu, na początku. Przy pierwszych dwóch pionowych podaniach De Winter zagrał agresywnie i powstrzymał Bonny'ego. W pojedynkach z Pio Esposito wychodził zwycięsko. Od tego momentu nabrał pewności siebie i kontrolował pole karne. Jedyny niepokój dla kibiców Milanu pojawił się pod koniec, gdy starł się z Esposito w polu karnym. Inter domagał się rzutu karnego, Doveri sprawdził komunikację przez słuchawki i gra toczyła się dalej. Tak, Koni De Winter był jednym z bohaterów derbów. A co dalej?
Teraz Milan może spokojnie poczekać na powrót Matteo Gabbii. On i De Winter to różni środkowi obrońcy: De Winter jest elegancki, Gabbia ma "ducha Milanu", którego KDW nie może mieć. Przewagą Koniego jest możliwość gry na trzech pozycjach: sprawdza się także jako prawy i lewy stoper w trójce obrońców. Przy kadrowych problemach Milanu z ostatnich tygodni logika podpowiada, że De Winter będzie grał w każdym meczu – po prawej, w środku albo po lewej stronie obrony. O resztę trzeba zapytać Rudiego Garcíę. Belgia w czasie przerwy reprezentacyjnej zagra w Atlancie z USA i w Chicago z Meksykiem. De Winter nigdy nie był podstawowym zawodnikiem swojej reprezentacji, ale pojawił się na wysokim poziomie w idealnym momencie, na trzy miesiące przed mundialem. Obecnie podstawowymi środkowymi obrońcami są Theate i Mechele, a Debast jest kontuzjowany od listopada. Powiedzmy tak: z Nestą i Cannavaro byłoby mu znacznie trudniej.

"De Winter is Koni" motto rodu Milanesse ;)
Nie zmienia to faktu, że latem Max powinien dostać jednego kozaka na wzór Rabiota czy Modricia do obrony, o którego prosił już zimą.
Juventus przejął go w sposób nieuczciwy ? A to nowość. Oni wałki mają we krwi.
Dziś jest naszym najlepszym i najpewniejszym obrońcą, mam nadzieję, że to dopiero początek - bo warunki ma kapitalne, aby stać się topką.
https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_1657310197xPBl2QR6XvwK7EbvBCVgOD,w400.jpg
:P
Później samobóje i cyk, najlepszy napastnik ;)
Ogólnie gość gra w Newcastle, w LM, gdzie jego zespół jest lepszy niż Barca, do tego ładnie to wygląda, a on sam jest pierwszym wyborem.
W tym sezonie ma 4 gole w lidze, czyli więcej niż 90% naszego zespołu :)
Nie przeszkadza mu piłka, w przeciwieństwie do Gabbii czy Tomoriego.
No i poszedł za 35-40 baniek, a za Fika nigdy nie było nawet jednej takiej oferty.
Ogólnie w trójce Maxa mógłby być kozakiem.
A ten faul był, ale to nie jakiś ogromny błąd, lepsze babole miał Do$$ar z Realem, parodia bramkarza, dobrze że nie ma go w Milanie.
Trefniś
Teraz gra z Barceloną. W następnym sezonie zostanie mu granie z Wrexham w Carabao Cup, bo zajmują w lidze astronomiczne 12 miejsce i dowodzona przez niego obrona dostała 43 gole w 29 kolejkach.
Masz rację z Newcastle, ale to wciąż bedzie granie w Premier League, a nie staczającej się Serie A, która niedługo będzie gorsza od ligi Tureckiej.
Sprzedany po dobrej, ale mógł w lepszej, bo moim zdaniem spokojnie dałoby radę uzyskać za niego 10-15 mln więcej (niby mało, ale zawsze coś). Z drugiej strony rozumiem też Furlaniego, bo mógł się targować i mogło to się skończyć fiaskiem negocjacji, a wtedy na siłę trzeba by szukać chętnego na kogokolwiek, by w ogóle mieć jakieś środki na wzmocnienia.
Jesteś definicją słowa przesada.
Zero wprowadzania, zero rozwoju, zero szans, zamrażara i grają nazwiska, przypadek powoduje danie szansy i ciągłość gry.
Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że na początku Winter był mizerotą.
Szkoda, że Max nie umie grać ze słabymi, bo byłyby okazje na wystawianie mniej grających.