Czasy się zmieniają i w pewien sposób także reprezentacja narodowa Włoch jest odzwierciedleniem pewnych przemian. Dawniej istniały bowiem drużyny wiodące, które tradycyjnie dostarczały największą liczbę zawodników do kadry. Niekiedy szło to jeszcze dalej: pojawiały się słynne bloki, czyli składy niemal w całości przenoszone do reprezentacji. Było to pewnego rodzaju skrócenie drogi dla trenerów, którzy woleli stawiać na sprawdzone rozwiązania, ograniczając do minimum problemy związane z budową i zgraniem zespołu złożonego z wielu elementów. Dziś duża liczba obcokrajowców sprawia, że trudno w ogóle myśleć o czymś takim. Zwraca jednak uwagę fakt, że wśród 28 piłkarzy powołanych przez Gattuso na baraże (użyjmy liczby mnogiej…), które mają nas doprowadzić do mistrzostw świata, nie ma ani jednego zawodnika Milanu. Są piłkarze Juventusu, Interu, Atalanty, Romy, Napoli, Cagliari, Fiorentiny, jest też spora grupa graczy występujących za granicą, nie tylko w Premier League, ale żadnego piłkarza Rossoneri. Paradoks polega na tym, że trener tak silnie utożsamiany z Milanem jak Gattuso, który przez lata sukcesów symbolizował charakter i serce tego klubu, nie zdołał nadać "swojej" drużynie choćby niewielkiego milanowskiego charakteru.
A przecież Milan zawsze był częścią historii reprezentacji. Paolo Maldini, by podać tylko jeden przykład, znajduje się na podium wszech czasów pod względem liczby występów (126 meczów), w których bez wątpienia był kluczową postacią. Niedaleko za nim jest Andrea Pirlo, który wraz z obecnym selekcjonerem, Alberto Gilardino, Pippo Inzaghim i Alessandro Nestą poprowadził Rossonerich na udanym mundialu w 2006 roku. Także w podstawowym składzie z 1982 roku – tej legendarnej drużyny stworzonej i prowadzonej przez Enzo Bearzota – Milan był dobrze reprezentowany: Fulvio Collovati był filarem defensywy, na której zbudowano dużą część tego prestiżowego sukcesu. A z bardziej współczesnych czasów, jak nie wspomnieć, że triumf na EURO 2021, ostatni prawdziwy sukces Azzurri, pośród zbyt wielu rozczarowań na mundialu, został przypieczętowany właśnie dzięki interwencjom Gigiego Donnarummy? Jego obrony rzutów karnych w finale z Anglią wciąż pozostają w pamięci.
Dziś jednak, jak już wspomniano, obraz zmienił się diametralnie. Milan mógłby liczyć właściwie tylko na Matteo Gabbie, Samuele Ricciego i Davide Bartesaghiego, ponieważ skład – podobnie jak w wielu innych klubach – ma wyraźnie międzynarodowy charakter. Pole potencjalnych wyborów się zawęża, ale ta sytuacja wiele mówi o braku owego "twardego rdzenia", silnego krajowego trzonu, który często stanowił ogromną wartość dodaną. Korzenie i historia zawsze bowiem są przewodnikiem i inspiracją dla zawodników przychodzących z innych krajów. Ile razy słyszeliśmy, że Mauro Tassotti, Franco Baresi, Alessandro Costacurta i Paolo Maldini stanowili nie tylko mur nie do przejścia w obronie, ale również, wraz z innymi, punkt odniesienia i dodatkową wartość dla kolegów z drużyny, nawet tych wybitnych, którzy dzięki ich wsparciu mogli łatwiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Bo czas przemija jak moda, ale poczucie przynależności zawsze pozostanie cichym, choć fundamentalnym sprzymierzeńcem – podsumowuje La Gazzetta dello Sport.

Będzie może już 5
Natomiast katastrofą jest to, że w średnich i słabych drużynach wolą inwestować w pół Afryki, a nie rodzimych zawodników.
Lecce ma w składzie 85% piłkarzy zagranicznych, Hellas 86%. Pozycja w tabeli pokazuje, że to świetna i przemyślana strategia. Żeby nie było, że Włosi są tylko świetni, to Cremonese ma 44% obcokrajowców. Jak dla mnie to takie ekipy powinny mieć max 5 zawodników spoza Włoch, w tym jednego spoza UE.
Wg transfermarkt w Serie A 68,5% zawodników to obcokrajowcy w tym z takich piłkarskich nacji jak Angola, Gwinea Bissau, Gwinea Równikowa, Zambia, Zimbabwe, Mauretania, Togo, czy Libia.
Więcej jest tylko w Anglii ponad 70% ale w tym są zawodnicy z Walii i Irlandii Północnej, gdyby ich uznać za rodzimych piłkarzy (jako UK) to będą mieć mniej obcokrajowców niż Włosi. Za to w Hiszpanii tylko 44% to piłkarze spoza Hiszpanii.
gdzieś niedawno mignęło mi jakieś zestawienie ile minut mają włoscy piłkarze w klubach Serie A - i Como poszło na absolutny rekord, bo tam się uzbierała... aż jedna minuta (!)
Swoboda przepływu pracowników dotyczy obywateli UE, a nie chłopaków spod równika.
Ultras_milanu
Pełna zgoda. Ekstraklasa to kolejny stan umysłu. Jestem tak stary, że pamiętam jak GKS wyciągał z 4 lig Moskałe i Gajtkowskiego i kolesie z miejsca zostawali czołowymi strzelcami ligi. Błaszczykowski przeszedł podobną drogę. Dzisiaj takich transferów już nie ma, bo przecież można ściągnąć 30letniego Słoweńca, albo oficjalnie 20-latka z Burkina Faso, który nigdy nie powącha piłki.
Jeśli coś narastało przez przynajmniej kilkanaście lat, to z dnia na dzień tego nie zrobisz. Ale w pewnym momencie władze włoskiej (z nazwy) piłki muszą się zatrzymać i coś z tym zmienić. Bo w tym tempie reprezentacja zaraz osiągnie poziom Polski. Chociaż patrząc na to co się dzieje, to prędzej Senegalczyk zostanie szefem włoskiej federacji.
ps. a taki Liberali wybiera grę w Serie B zamiast w 7-krotnym triumfatorze PE/LM. to już w ogóle bez komentarza XD
Dziś nie ma Milanistów, jest za to ze 4 z Romy, Interu, panu z Fiorentiny.
I Italia walczy w barażach z Irlandią Północną o wejście na imprezę.
Dziś: Gabbia
Z czym do ludzi
Ważne że gołą fujarę na socjal media wrzucał :)