Siedem dni na ocenę. Siedem dni na zrozumienie. I dwa, by poczekać, aż wróci. Rozpoczyna się tydzień, który ma przynieść jasność co do stanu Leão, a tym razem ciekawość – nazwijmy to tak – będą odczuwać nie tylko kibice, lecz także sztab medyczny i trener, ponieważ Rafa pożegnał się z Milanello w zeszły czwartek, udając się do Portugalii. To właśnie w swojej ojczyźnie numer 10 Rossonerich postanowił kontynuować leczenie i pracę, by raz na zawsze uporać się z pubalgią, pod okiem zaufanego trenera przygotowania fizycznego.
Plan zakłada jego powrót do Milanello w środę (choć nie można całkowicie wykluczyć, że pojawi się tam dzień wcześniej), kiedy to po południu do treningów wrócą również jego koledzy z drużyny po trzech dniach wolnego przyznanych przez Allegriego. Harmonogram przygotowań do hitowego meczu w Neapolu przewiduje popołudniowe treningi indywidualne, z wyjątkiem soboty, kiedy zajęcia odbędą się rano. Gdy tylko Rafa ponownie pojawi się w ośrodku treningowym Rossonerich, zostanie oddany pod opiekę lekarzy i fizjoterapeutów, aby ocenić jego stan, a na podstawie wyników zostanie ustalony dalszy plan pracy. W przypadku pubalgii nie należy całkowicie przerywać aktywności (kluczem jest znalezienie właściwego kompromisu w dozowaniu obciążeń). Trudno teraz przewidzieć, czy Rafa będzie mógł zostać powołany na mecz na Stadio Diego Armando Maradona, a co za tym idzie, czy wyjdzie w podstawowym składzie. Pierwszym krokiem będzie dokładne określenie jego stanu, a następnie ocena pracy i odczuć w kolejnych dniach. Decyzja zostanie podjęta dopiero bliżej meczu.


Rafa wciąż ma potencjał, to gracz z topu. Niestety trener nie potrafi go rozwijać.
Oczywiscie Napoli też teraz nie prezentuje mistrzowskiej formy, wygrywają ostatnio na ogół mało przekonująco, ale mam wrażenie, że oni są mimo wszystko na fali wznoszącej, podczas gdy my zatraciliśmy to, co prezentowaliśmy w pierwszej części sezonu.
W pierwszym meczu akcję zrobił będący w świetnej formie Pulisic, który ograł małolata Marianucciego, którego już w Napoli nie ma (taki był dobry). Za to powracają De Bruyne, czy Anguissa. W Superpucharze gładko się z nami rozprawili (abstrahując już od tego, czy przykładaliśmy się do tego meczu, czy nie, ale Hojlund wsadził do kieszeni KDW). Jedynie nieobecność Neresa (który również nas zdążył skrzywdzić dwa razy) oraz Di Lorenzo balansuje nasze kłopoty z formą (Leao, Pulisic, reszta napastników), czy też chimeryczność naszych wahadłowych.
Leao w poniedziałek nie zmartwychwstanie, i sam nie dokona cudów. Tutaj potrzeba siły grupy- nie jednostki.
- Więcej wiary do cholery ósmy, idą święta - czas cudów.
No właśnie. Więcej wiary :)
Forza Milan.