Rozczarowanie było tak silne, że natychmiast zdominowało myśli o tym, jak i z kim spróbować wydostać się z tego długiego tunelu, który trwa już od trzech mundiali. Duże wrażenie zrobiły też słowa prezesa Graviny o konieczności przebudowy systemu. W tym momencie nasuwa się jedno pytanie: a gdybyśmy wygrali w rzutach karnych, czy przeszlibyśmy płynnie do świętowania, uścisków, łez wzruszenia, zapominając o "przebudowie" systemu? I dlaczego nie zrobiono tego wcześniej? Trzeba uznać pewną rzeczywistość: nasz problem to przede wszystkim kryzys talentu. Nieprzypadkowo praktycznie każdy, od Yamala w dół, ma przynajmniej jednego młodego zawodnika o wyższej jakości, a nawet Bośnia może liczyć na kreatywnego osiemnastolatka, jak Alajbegović. A my za każdym razem rozpamiętujemy czasy Baggio, Tottiego, Del Piero. Z przekonaniem, że nic nie da się zrobić, bo taki jest nasz los – podsumowuje w analizie Alessandro Vocalelli (La Gazzetta dello Sport).
Los, który każe nam podziwiać Yıldıza, Soulé, Nico Paza, pochodzących z innych środowisk piłkarskich. Ograniczamy się do myślenia, że to kwestia przypadku. Oczywiście talentu nie da się stworzyć w laboratorium. Można go jednak wspierać i rozwijać. Od dziś znów zacznie się mówić o zgrupowaniach – oczywiście lepiej je organizować niż nie. O ośrodkach federacyjnych – oczywiście lepiej je mieć niż nie. O obcokrajowcach – wrzucając wszystko do jednego worka, choć problemem nie są dobrzy zagraniczni piłkarze, lecz fakt, że wiele klubów sprowadza ich masowo z Europy i świata: to kosztuje znacznie mniej niż szkolenie własnej młodzieży.
Młodzież
Nie chodzi o wygrywanie, lecz o naukę
Resztę robi błędnie rozumiana rola, jaką przypisuje sobie wielu trenerów w piłce młodzieżowej, przekonanych, że trzeba wygrywać krajowe ligi, bo to dobrze wygląda w CV. Lepiej więc narzucać schematy i ustawienia, zamiast "tracić czas" na rozwijanie indywidualnych umiejętności, które wymagają wysiłku i cierpliwości. W ten sposób talent zostaje zamknięty w dwóch godzinach treningu fizycznego. Spróbujcie pomyśleć, ile razy Totti dotykał piłki, grając na ulicy czy na zwykłym boisku, a ile razy robi to dziś dziecko, które ogranicza się do dwóch treningów tygodniowo. Czasy i nawyki się zmieniają, ale właśnie dlatego musi zmienić się nasze podejście. W innych krajach na poziomie młodzieżowym, na przykład, zrezygnowano z tabel ligowych.
Dlatego od dziś znów zacznie się mówić o ludziach, stanowiskach, o rzeczach już wcześniej omawianych, bez uznania, że mamy do czynienia z kryzysem talentu: jakości, która decyduje o różnicy między przeciętną, dobrą a znakomitą reprezentacją. Potrzebne są osoby potrafiące ustalać priorytety, ponieważ, jak słusznie mówił Walt Disney, najważniejsze jest mieć pomysł i pracować nad nim, aż zacznie działać. Być może warto też spróbować zaangażować nasze kluby, które (co zrozumiałe) są wrażliwe na kwestie finansowe.
Nagroda
Także finansowa
Można by na przykład ustanowić coroczną Złotą Piłkę od naszej Federacji, przyznawaną włoskim zawodnikom do lat 20, którzy rozegrali co najmniej 20 meczów w sezonie. Atrakcyjna nagroda: 5–10 milionów euro do zebrania od sponsorów, oraz promocja zwycięzcy mogłyby stać się silnym bodźcem dla klubów, by poświęcać więcej czasu i uwagi talentom oraz dawać im przestrzeń, której dziś we Włoszech im brakuje. Czy to kosztowny pomysł? Być może, oczywiście możliwe są wyjątki i korekty. Ale zacznijmy wyobrażać sobie konkretne rozwiązania. I zastanówcie się też, ile kosztowały nas trzy mundiale, które oglądaliśmy z boku, nie robiąc nic. Macie jakąś kwotę w głowie? Teraz zadajcie sobie to samo pytanie: czy to naprawdę drogi pomysł?


Coś było nie tak ale prawdziwa katastrofa nastąpiła w 2022 i kompromitacja w barażu z Macedonią. Całe Włochy łapały się za głowę - dziennikarze, kibice, działacze, piłkarze... Pamiętam ten wstyd, te debaty publiczne, biczowanie.
i co? Cztery lata stracone na myślenie co by tu zrobić. Minęły cztery przeklęte lata i historia powtórzyła się co do Joty!
Wszystkie silne reprezentacje z Europy zagrają na Mundialu. Nikomu innemu takie wpadki jakoś nie przytrafiają się. Śmiem nawet twierdzić, że w Mistrzostwach zagra kilka kadr słabszych niż Italia (mówię o Europie, bo system kwalifikacji premiował wielu słabeuszy z innych kontynentów). Ale sami sobie Włosi zgotowali ten los. Z Macedonią i BiH odpadliśmy nie tylko jakością piłkarską. To po prostu nie miało prawa się przytrafić.
spójrzmy na Milan - właściciel jest tak zafiksowany na dochody z LM, że wymaga od trenera zajęcia aż 4 (!!!!) miejsca w lidze, byleby się do tych dochodów dobrać. w ten sposób wychodzimy czasem na mecze 11ką bez ani jednego Włocha, bo liczy się wynik. trener ma tak zabetonowany mózg, że dla niego istnieją zwycięstwa tylko jednym golem, często wyszarpane jakimś cudem w ostatnich minutach lub dowiezione na megafarcie. nie ma miejsca na wygrane po 4:0 - 5:0, gdzie możnaby w trakcie meczy na boisko wpuszczać młodych Włochów i dać się im oswajać z boiskami Serie A
duże włoskie kluby powinny brać przykład z "trójcy" holenderskiej i portugalskiej, które co roku wprowadzają do składów utalentowaną młodzież i co roku biją się na krajowym podwórku o trofea. to samo Barcelona... czy my doczekamy sytuacji, gdy w meczu Milanu na boisku pojawią się w tym samym momencie odpowiednicy np Yamala, Pedriego, Gaviego, Cubarsiego, Balde...? raczej nieprędko, o ile jeszcze w ogóle
w mniejszych klubach wygląda to tak, że ściąga się hurtowo chłopaków z całego świata licząc, że choć 1-2 wypali i pójdzie dalej za gruby hajs, bo w takim przypadku drużyna ma zrobiony budżet na cały sezon. i tak co roku to samo
jak to było w piosence "It's all about the Benjamins baby"
Przywołany Totti nie pykał na ulicy, bo chciał rozwijać warsztat, tylko chciał wygrywać. I jeśli mamy do czynienia z talentem, to on nie potrzebuje spędzać, nie wiadomo ile czasu nad techniką, bo mu to łatwo przychodzi. I grając, żeby wygrać, nauczy się tego wszystkiego. A jak będzie beztalenciem jak Rino, to musi wszystko nadrabiać ciężką pracą, motywowany wygraną.
Tu naprawdę nie jest problemem, to jak są szkoleni, choć może i coś w tym jest. Prawie całe pokolenie, które miało teraz stanowić o sile kadry (Romagnoli, Caldara, Conti, Chiesa, Berardi) zostało zniszczone przez kontuzje. Kolejni wysypują się z powodu strasznych dla piłkarza urazów kolan: Scalvini, Leoni. Może wypadałoby się pochylić nad tym problemem, bo to przez obecne szkolenie tak się sypią?
I jak zawsze napiszę, błędem jest wypuszczanie Włochów z Serie A. Reprezentacja przed to zatraca swoją tożsamość.
Mamy w Serie A sporo młodych graczy którzy potencjałem nie grzeszą. Głównie to kluby z górnej półki jak Napoli, Milan wolą grac kimś po 30 roku życia a młodym założyć kaganiec żeby tylko nie dryblowali i podawali na alibi do najbliższego kolegi. W ten sposób kastruje się młodych a do tego jeszcze konieczny maraton po wypożyczeniach.
Szczerze to Tonali to jeden z niewielu w kadrze, co wie po co jest na boisku.
działanie nagroda za wynikozę
Pomysły jak Silvera jak walczyć z tankowaniem poglębiajac to :)
@Milanboy
Mój pomysł jest prosty. Mocne przymknięcie ligi dla zawodników spoza UE: np. 1 piłkarz na sezon (nawet w przypadku transferów w obrębie ligi) w dodatku nie jakiś no name, tylko reprezentant drużyny narodowej (jak to było kiedyś w PL przy ubieganiu się o pozwolenie na pracę).
Docelowo znaczne zwiększenie liczby Włochów i wychowanków w kadrze, bez bawienia się, w to, że ktoś jest wyszkolony we Włoszech bo kilka lat tu trenuje. Oczywiście nie z dnia na dzień.
Takie zmiany jak proponujesz, spowodują jeszcze większy wzrost cen Włoskich zawodników. Kluby, piłkarze i przede wszystkim agenci, zyskają na tym. Byle jacy piłkarze, będą kosztować jeszcze więcej i przyniesie to skutek odwrotny do zamierzonego. Kiedyś, gdy piłka była mniej profesjonalna, to przynosiło efekty.
Dzisiejsze przepisy doprowadziły do tego że prawie 70% piłkarzy w Serie A to obcokrajowcy. Parma wręcz robi marketing z tego, że grają tam przedstawiciele różnych krajów. To jest chore i trzeba to wypalić gorącym żelazem.
Co do kosztów. Przypomnij sobie ile kosztował Tonali, a ile Jashari.
Natomiast ja się tu produkuję, a chętnie przeczytam jakie Ty widzisz sposoby na przywrócenie Włochom dawnego blasku.
Ja napisałem jaki sposób byłby skuteczny w mojej opinii. Ale no niestety, Ty widzisz problem tam gdzie moim zdaniem go nie ma i w drugą stronę. Określanie piłkarz zza granicy, jako problem, to to samo co narzekanie, że przykładowo Ukraińcy zabierają Polakom pracę. Oczywiście jest to gówno prawda, ale wpisuje się w jakąś chorą narrację, więc będzie to powielane i utrwalane. Piłkarze zza granicy nie są problemem. Problemem jest podejście do osiągania wyniku. Szkoda, że Mistrzostwo Europy osiągnięte piękną grą, nie dało nikomu do myślenia.
taka blokada obcokrajowców doprowadziłaby do spadku poziomu serie a->jeszcze gorszych wyników w europie, jeszcze mniej widzów->dalsza degradacja poziomu zespołów
realnym problemem jest/było? promocyjne opodatkowanie zawodników z poza włoch, tak że de facto trzeba było płacić corocznie karę w wysokości kilku mln euro, za włoskiego piłkarza. dodatkowo wiadomo ogólna degrengolada we włoszech na poziomie polityczno-gospodarczym generuje znacznie większe koszty operacyjne działania klubu.
Teraz go nie ma a włoskie kluby dalej maja podejście sprzedać gracza zagranicę niż do rywala. Vide Lookman czy Ederson
Przede wszystkim mentalność ale to trzeba wymagać od wszystkich. Działaczy, trenerów kończąc na kibicach bo sami potraficie też zjechać 20-21 latka bo zrobi bląd
Żadne odgórne przepisy o mlodziewcach etc nie pomogą a mogą jeszcze bardziej zaszkodzić
Powiedz mi co lidze daje obecność takich piłkarzy jak Joseph Liteta, Sadik Fofana, Fali Candé, Oumar Ngom, Saba Sazonov? Co lidze włoskiej dawał Paweł Dawidowicz?
Ja nie mówię, żeby rezygnować z piłkarzy zza granicy. Mówię, żeby ściągać takich, którzy realnie podnoszą poziom, a takich jest zdecydowana mniejszość.
Naprawdę wyjechałeś z przykładem Kvary? Przecież zanim przyszedł do Napoli to był chłopak, o którym mówiło pół Europy, a ty go zrównujesz z jakimiś typami, których wypisałem. Dodaj jeszcze do tego Leao i Pulisicia. Szanujmy się.