Massimo Ambrosini, jak wszyscy Włosi i kibice reprezentacji narodowej, jest zasmucony kolejnym sportowym rozczarowaniem Azzurrich. W związku z tym udzielił kilku wypowiedzi na profilu "Cronache di Spogliatoio": "Jestem smutny jak w Stambule i to dobrze oddaje mój stan ducha. Mam dość konieczności powtarzania tych samych analiz i ponownego zagłębiania się w wszystko od początku. To pokolenie ma niewiele talentów, a ci nieliczni, których mamy, nie mają beztroski, odwagi czy śmiałości chłopaków z innych krajów. Odwaga, o której mówię, ma przede wszystkim charakter emocjonalny".
"Trzeba stawiać na młodych i, także poprzez decyzje szkoleniowe, zachęcać ich do gry. Nie tak jak w przypadku Camardy, który trafia do Lecce i nie gra. W przeciwnym razie nieuniknionym efektem jest to, że nasi chłopcy się boją, podczas gdy widzisz zawodników z Bośni wykonujących rabony i grających bez kompleksów".

We Włoszech jest kilka problemów które łączą się w efekt końcowy taki jak brak reprezentacji Włoch na Mistrzostwach.
1. Infrastruktura (Zaplecze, boiska treningowe, stadiony)
2. Szkolenie i stawianie na młodych
3. Biurokracja
Niech włosi pogodzą się w końcu z tym faktem, że nie są już piłkarską potęgą i zaczną coś z tym robić, bo jeśli chodzi o zarządzanie federacją to bliżej im do naszej polskiej "wesołej" ekipy, pod przewodnictwem discopolowca z Białegostoku, niż poważnej federacji.
A z tą Bośnią to chyba będzie teraz kompleks przez najbliższy czas.