Diagnoza po Superpucharze Włoch dla Koniego De Wintera była jasna: w Rijadzie KDW wyraźnie przegrał pojedynek z napastnikiem Napoli i stał się symbolem jednego z najgorszych Milanów w tym sezonie. W notach pomeczowych (wg LGdS) otrzymał 3, a wielu kibiców podsumowało: "Nie nadaje się do Milanu". Nic bardziej mylnego, wręcz przeciwnie: De Winter wykorzystał Rijad jako trampolinę, by się odbudować, i w Poniedziałek Wielkanocny znów zmierzy się z Højlundem jako nowy człowiek, już jako podstawowy zawodnik Milanu. Ci, którzy go znają, mówią, że Koni potrzebował takiego momentu, wstrząsu, by zrozumieć, czym jest Milan i jak bardzo błędy ważą w wielkim klubie. Zawsze był utalentowany, spokojny i pewny siebie. Może nawet za bardzo – podsumowuje Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport.
De Winter w okresie świąt Bożego Narodzenia od razu zagrał bardzo dobrze przeciwko Hellasowi Werona i Cagliari, wysyłając wyraźny sygnał. Najwyższym punktem ostatnich miesięcy było prawdopodobnie derby, rozegrane z pewnością siebie, gdzie wygrał pojedynki z Pio Esposito i Bonnym. "Koni zawsze potrzebował trochę czasu, żeby się zaaklimatyzować" – powiedział w marcu Andrea Bonatti, jego były trener w młodzieżówce Juventusu. "Kiedy jednak poczuje się swobodnie, wrzuca czwarty bieg i nie da się go już zatrzymać". Milan to potwierdza. Jak dokładnie udało mu się wrócić na właściwe tory, nie jest łatwe do wyjaśnienia. Z pewnością duża część zasługi należy do niego samego – do jego spokojnego charakteru i wewnętrznej równowagi. Trzeba też oddać zasługi Tare i przede wszystkim Allegriemu, którzy z nim rozmawiali i obdarzyli go zaufaniem. Po kontuzji Gabbii De Winter dostał ciągłość gry i odwdzięczył się trenerowi. Zostało mu jeszcze w 100% przekonać selekcjonera Belgii, Rudiego Garcię, który podczas przerwy reprezentacyjnej wystawił go w pierwszym składzie tylko w jednym z dwóch meczów. Nie jest jeszcze niekwestionowanym podstawowym zawodnikiem, ale może nim wkrótce zostać.
A teraz, jak poradzi sobie z Højlundem? De Winter nie jest typem, który bierze wszystko do siebie i buduje atmosferę przed meczem na chęci rewanżu. Gdy znów znajdzie się sam na sam z numerem 19 Napoli, spróbuje nie dopuścić, by Duńczyk ruszył w stronę bramki, jak to miało miejsce w Superpucharze Włoch. Zrobi to spokojnie, bardziej elegancko niż agresywnie, na swój sposób, jak zawsze. W Belgii, podczas przerwy reprezentacyjnej, żartowano z samochodów, którymi piłkarze przyjechali na zgrupowanie. Wielu przyjechało Ferrari lub Porsche, podczas gdy Koni pojawił się skromnie, rodzinnym Oplem Agila – dwadzieścia lat wiernej służby i kilka nie naprawionych wgnieceń na lewym boku. "Dla nas to nigdy nie było ważne" – wyjaśnił De Winter. "Mój tata ma stary samochód w kiepskim stanie i jestem z niego dumny: zawiózł mnie w wiele miejsc i się tego nie wstydzę".


Zawodnik szyty na Milan - skromny, dojrzały, skoncentrowany na priorytetach , a nie na bzdetach.
Ale jakoś w to nie wierzę. To jest wręcz niemożliwe.
Ja rozumiam kilku letnie auto , może i lekko przetarte ale z wyższej półki bo przy jego zarobkach to nie problem i wtedy by można przypuszczać , że to faktycznie jeden ze stu tych młodych bogatych co nie mają ochoty i presji by się wozić i szpanować sportowymi brykami. Ale ten Opel to już przesada :)
Po prostu nie wierzę. To był chyba jakiś żart lub czelendż lub niezdarne kokietowanie dziennikarzy.
Za to historia z samochodem fajna, i za to szacun.
Kupiłby nowy to za 5 lat znowu