Wygrana po golu zawodnika nazywanego "Cavallo Pazzo" to kwintesencja "cortomusismo". Max Allegri wygrał 1:0 w Weronie swoim typowym meczem, który od września prezentuje z taką samą naturalnością – niezależnie od tego, czy gra z pierwszą, czy ostatnią drużyną w tabeli: mało ryzykować, strzelić jednego gola i go bronić. Na przekór tygodniowi designu (Milan Design Week 2026), który ma się zaraz rozpocząć w Mediolanie, Milan ma tylko jedno oblicze i nie czuje potrzeby, by je zmieniać dla przyjemności publiczności. Statystyki robią wrażenie: Milan w 33 kolejkach wygrał 8 razy po 1:0 i w 13 przypadkach różnicą jednego gola. W pięciu największych ligach Europy tylko Napoli osiągnęło 14 takich zwycięstw "na styk".
Jak Allegri potrafi ciągle wygrywać 1:0? Przede wszystkim już na początku sezonu zbudował solidny zespół, wymagając kontroli tempa gry i minimalizowania ryzyka. Błędy indywidualne szybko i wyraźnie się zmniejszyły w porównaniu z dwoma poprzednimi rundami jesiennymi za Pioliego i Fonseki, a wyniki przyszły same: wygrane "na styk" z Bologną, Napoli, Fiorentiną, Romą, Interem, Lazio, Torino, Cagliari, Lecce, Pisą, ponownie Interem, znów Torino i teraz Weroną. Trzynaście. Wniosek: nie należy oczekiwać, że Allegri w maju zmieni ustawienie 3-5-2, które dało drużynie stabilność (zresztą gdy próbował trójki napastników przeciwko Udinese, efekty były bardzo słabe). Resztę zrobiła "reguła 46". W Weronie do środka obrony wrócił także Matteo Gabbia – od razu po kontuzji wskoczył do składu. Przy najgroźniejszej okazji Werony nie wypadł najlepiej, ale dał drużynie pewność i przypomniał o pewnym fakcie: Milan, gdy Gabbia jest w wyjściowej jedenastce, nie przegrywa od sierpnia. To nie może być przypadek.
Poziom Werony, która wyszła z jednym nominalnym napastnikiem (Orban) i tylko jednym rezerwowym (Vermesan), na pewno pomógł. Przeciwko silniejszym drużynom Milan dopuściłby do więcej niż 0,50 expected goals, ale faktem jest, że podobne mecze wygrywał także z mocniejszymi rywalami. I oto Allegri w pigułce: dużo defensywy, trochę nerwów w końcówce i decydujący gol Rabiota – jego "Cavallo Pazzo". "Od kilku meczów Adrien trochę błąkał się po boisku" – powiedział po meczu Max, jak trener jednocześnie krytyczny i zakochany w swoim zawodniku. Jeśli jednak zastanawiacie się, który koń był jego ulubionym w weekend, zatrzymajcie się i pomyślcie o Strong Alpha – koniu należącym do Allegriego, który 24 godziny przed Hellas Werona – Milan wygrał wyścig Premio Artikrill Horse NBF Lanes na San Siro. Wydawało się, że prowadzi, potem zwolnił niemal dając się wyprzedzić, ale na finiszu przyspieszył i utrzymał prowadzenie. Dokładnie tak, jak Milan w walce o Ligę Mistrzów.

az oczy krwawia jak sie na to patrzy
bravo, gratuluję!!!
31 lat na dobre i na złe z tym klubem ale po prostu tego nie da się oglądać..
jak to łatwo powiedzieć.