W niedzielę wieczorem, przed San Siro, w deszczu, w scenerii przypominającej wręcz apokalipsę, redaktorzy MilanNews spotkali dwóch przesympatycznych kibiców FC Toulouse. Przyjechali do Mediolanu, aby przeżyć spektakl Meazzy, poczuć atmosferę tworzoną przez kibiców Rossonerich, płacąc 85 euro za bilet. Oczywiście wszystkie ich oczekiwania zostały całkowicie zniweczone, również dlatego, że zamiast świętującego San Siro trafili na stadion pogrążony w proteście.
W tym momencie nasuwa się oczywiste pytanie: po co właściwie przyjechali, biorąc pod uwagę napiętą sytuację i podziały panujące wokół Milanu? Odpowiedź jest prosta – są turystami, a nie kibicami. Rozmawiając z nimi można się dowiedzieć, że nie mieli pojęcia o problemach drużyny Massimiliano Allegriego, a przede wszystkim byli zaskoczeni silnymi protestami wymierzonymi w Giorgio Furlaniego. Rozmawiano też o RedBir, właścicielu klubu z Tuluzy, który mimo osiągnięcia ważnych wyników we Francji ma sposób działania, który nie podoba się również tamtejszym kibicom: handel zawodnikami, sprzedaż najlepszych graczy, skupienie wyłącznie na bilansie finansowym i ambicje utrzymywane zawsze na minimalnym poziomie, nigdy wyżej. Jeden z nich podsumował to wręcz brutalnym zdaniem: "Doskonale wiem, jak się czujecie: nam też zabierają dobrych zawodników, żeby sprowadzać gównianych".
Ta rozmowa, bardziej niż wiele analiz, pokazuje, czym stał się dziś Milan. Klubem, który wydaje się przykładać coraz większą wagę do okazjonalnego kibica, do turysty kupującego bilet, by zobaczyć San Siro jak zabytek do odhaczenia, a coraz mniejszą do tych, którzy śledzą Milan wszędzie, bronią go, cierpią przez niego i kochają nawet wtedy, gdy boli. Wystarczy pomyśleć, że kibice Toulouse nie docenili wyjścia Curva Sud około 60. minuty, ponieważ przyjechali dla widowiska. To zrozumiałe. Ale trzeba ich też zrozumieć, nie mówimy przecież o zagorzałych fanach. Właśnie dlatego Milan nie może być budowany wyłącznie pod tych, którzy przychodzą raz w życiu zrobić sobie zdjęcie.
Ci, którzy są z tą drużyną zawsze, którzy płacą, podróżują, protestują i nigdy nie przestają być obecni, zasługują na wysłuchanie i szacunek. Nie dlatego, że zawsze mają rację, ale dlatego, że są jedyną częścią, która pozostaje, gdy mody przemijają, turyści wybierają inne kierunki, a właściciele zmieniają strategie. Milan może nawet wypełnić San Siro turystami, ale bez swoich prawdziwych ludzi ryzykuje, że pozostanie jedynie ładną pocztówką.
Poniższa fotografia z meczu Milan – Atalanta (przy stanie 0:3) jest tylko przykładem, obrazującym problem.


Szukanie czegoś gdzie się nie powinno
offtop kibice Tuluzy też mają dość RedBirda ;]
Wczoraj pisałem, że dla mnie, kibica od połowy lat 90. (na początku oczywiście mało świadomego, ale, mimo że wolę niebieski kolor to wybrałem Milan), nie liczy się awans czy wygrana w LM. Mnie interesuje tylko scudetto. I przez lata znosiłem upokorzenia jak Silvio lał ciepłym moczem na ligę, bo interesowała go LM. Tylko jego interesowało wygrywanie w LM, a tych baranów interesują pieniądze za awans.
Czy dla nas, jako kibiców, się coś zmieni jak nie awansujemy? Czy jest w tym klubie jakiś prawdziwy Milanista, bez którego nie wyobrażacie sobie drużyny? Przecież z tym klubem pewnie utożsamia się tylko Gabbia, reszta jutro równie dobrze może zapozować w koszulce Juventusu. Drugiego Maldiniego nie będzie, bo korporacja takich nie lubi.
to, co zrobiła jułefa w 1999r, dopuszczając do rozgrywek po cztery drużyny z jednego kraju to był początek upadku elitarnej piłki (pierwszy zamach, jeszcze nie tak brzemienny w skutkach nastąpił w 1997r - po dwie drużyny z kraju). i niestety Silvio poddał się tej promocji minimalizmu, bo potem mistrzostwo zdobył już ledwie 2x. dnem dna tej tzw "ligi miszczuff" był finał Liverpool - Tottenham, w którym zagrały dwie drużyny, które w swoim kraju nie zdobyły mistrzostwa łącznie przez jakieś 90 lat!!!!!!!!!
mnie również interesuje scudetto, interesuje mnie puchar Włoch - bo to dzięki zdobyciu jednego trofeum powinno się mieć prawo grać o kolejne
Furlani ma się świetnie, więc zatrudni D'Amico i później ten załatwi nam Tudora/Juricia xD
Sam osobiście znam kilka osób którzy byli na meczach kilku dużych klubów przy okazji jakieś wycieczki czy wakacji a piłką prawie w ogóle się nie interesują.
Jesteśmy klubem z Mediolanu, tam co dziennie jest masa turystów, co to jest w ogóle za wyznacznik jakości czy słabości właścicieli xd
Wystarczy przytoczyć ceny na wczorajsze El Clásico w Barcelonie. "Najtańsze bilety zaczynały się od 319 euro i wyprzedały się błyskawicznie (dodajmy, że to bilety na najmniej atrakcyjne miejsca)". A jaka "atmosfera" jest na Camp Nou, to chyba każdy wie.
RedBird interesuje właśnie taki scenariusz = jak największa monetyzacja.
Niby można nie widzieć problemu, ale kiedyś Włosi pewnie też nie widzieli problemy w imigracji, a dziś rodowitych Włochów jest w kraju coraz mniej...
Co do atmosfery, to nie oszukujmy się praktycznie na każdym stadionie jest zależna od gry zespołu czy od wyniku. Jaka była atmosfera na stadionie np. w latach 2012/2020 kiedy mieliśmy problem przyciągnąć na stadion 50 tysięcy kibiców?
Rozumiem krytykę RedBird ale nie przesadzajmy, to jest właściciel "obecnych czasów" czy się to komuś podoba czy nie, zdecydowana większość klubów ma właścicieli z podobną polityka.
Zresztą Cardinale to nie jest typ człowieka który będzie trzymał klub za wszelką cena, jak przyjdzie sensowną oferta to na pewno sprzeda klub, tylko problem jest taki że trudno znaleźć chętnego na duży klub piłkarski (masz przykład choćby Interu który Chińczycy chcieli sprzedać nawet w korzystnej cenie bo mieli problemy z spłaceniem pożyczki i nikt konkretny się nie zgłosił, wyszło że stracili masę kasy na rzecz funduszu inwestycyjnego)
Milan Redbirda na jednym obrazku.
Facet jedzie z rodziną pół świata żeby w Mediolanie zabrać dziecko prawdopodobnie na jego pierwszy mecz w życiu na San Siro. Prawdopodobnie nieźle nadstawił kieszeń, bo transport, hotel, bilety na mecz a i zjeść coś trzeba. Może kupić koszulki na stadionie jako pamiątkę z tego dnia.
Pośród 70 tysięcy kibiców, kamera wyławia jego i jego syna, być może widzą się na ekranie na stadionie. Wydarzenie które zapamiętają na całe życie - czy oni mają płakać ? Rwać sobie włos z głowy ? Nie - pomimo ewidentnej kompromitacji naszych piłkarzy.
Nie ma tu znaczenia czy to Milan Berlu, RedBirda czy innego chińczyka.
To nie jest żaden przytyk do tych ludzi.